Święte miasto Karii: Labranda

Ceszma Labranda to miejsce, o którym większość przewodników milczy. Dotrzeć tam niełatwo; prywatny autokar, którym jechałam do Labrandy, zatrzymał się półtorej kilometra przed celem podróży, utknąwszy na piaszczystej drodze rozjechanej przez tiry. Niektórzy z moich towarzyszy drogi skorzystawszy z zaproszenia mijających nas kierowców pojechali dalej w kabinach ciężarówek, niektórzy szli drogą w upalnym kurzu.

Jednak do Labrandy kiedyś się pielgrzymowało. Pewnie nikt z żyjących tego nie pamięta, ale starożytna świątynia znajdowała się na tzw. Świętym Szlaku łączącym ją z Milas. Już Herodot wspominał świątynię Zeusa Stratiosa z Labrandy, której budowę rozpoczął sam Mauzolos – ten sam, którego śmierć podarowała nam „mauzoleum”. Dziś ze starożytnego miasta pozostały ruiny, otulone trawą, kwiatami i brzęczeniem pszczół. Czytaj dalej „Święte miasto Karii: Labranda”

Zwiedzanie i Szwędanie: po Bosforze

pływanieLubię pływać Bosforem. Nie robię tego zbyt często: z promów komunikacji miejskiej korzystam okazjonalnie. To, co czasem robię i lubię, to rekreacyjny rejs stateczkiem. Pływanie po Bosforze. Najbardziej leniwa forma obejrzenia Stambułu, relaks na co najmniej półtorej godziny.

Szwędanie

Jeśli ktoś lubi po prostu łazić bez bliżej określonego celu i grafiku, mierzi go/ją poranne wstawanie i robienie czegokolwiek z zegarkiem i nie stuka nerwowo nogami w chodnik jeśli musi na coś poczekać 15 minut, może się poszwędać także płynąc przez Bosfor. Łażąc tu i tam można zawędrować w okolice Eminonu (nieopodal mostu Galata), i tam z łatwością dostać się na prywatny stateczek, który za 10-12 TL przepłynie nas leniwie przez Bosfor. Przewoźników jest zazwyczaj kilku i nie da się ich nie zauważyć; krzyczą „Bogazici Turu, Bosfor Tur” i zaczepiają przechodniów (bosfor? bogazici tur?). Prywatny rejs to prawdziwa frajda dla tych, którzy mają alergię na przewodników wycieczek i wolą już nawet patrzeć nie wiedząc na co, byle tylko nie tam, gdzie ktoś wskaże palcem. Ostatnio płynęłam ze znajomymi niewielką łąjbą (bo trudno to coś nazwać inaczej:Pi podczas całego rejsu, który trwał półtorej godziny, nikt z obsługi nie odezwał się ani słowem. Patrz, słuchaj szumu fal, rozmyślaj, podziwiaj. Jednak milczenie nie jest regułą – niektórzy przewoźnicy prywatni informują  pasażerów o najbardziej popularnych przybrzeżnych punktach podróży. Warto się co do tego upewnić, jesli ktoś chciałby szwędanie połączyć ze zwiedzaniem.

Zwiedzanie Czytaj dalej „Zwiedzanie i Szwędanie: po Bosforze”