Takie tam o Kobietach rozmowy…

images Wąskie uliczki Karaköy, poniedziałkowe przedpołudnie w jednej z tych ruchliwych dzielnic, gdzie turyści mieszają się z miejscowymi, a odcienie skóry i style ubrań tworzą wraz z dźwiękami, zapachami i kolorami kolaż z miliona różnorodnych cząsteczek. Idziemy dość powoli; mój znajomy utyka, skręcona przed kilkoma dniami noga każe mu zatrzymywać samochody i tramwaje i uważnie wybierać miejsca oparcia stopy. Nie jest juz pierwszej młodości, ale jak zawsze pełen energii. Idziemy razem na wystawę i konferencję, a on, klucząc pomiędzy dziesiątkami miejskich przeszkód, zdaje nam relację z czasu po ostatnim spotkaniu; oto udziela bezpłatnych lekcji angielskiego kilkorgu ubogich dzieci, sam uczy się hiszpańskiego, i co jakiś czas rozgląda się znów za znalezieniem żony.

Przechodząc przez wąski przesmyk dzielący nas od ulicy Bankowej, nagle zwraca się do mnie: a wiesz co tu jest? Genel evi. Po czym dodaje, tym razem w stronę mojego męża: haha, może ją tu sprzedamy? „Sam się sprzedaj”, odpowiadam, czując jak koniec języka zmienia się w sztylet a w miejsce paznokci wyrastaja pazury. Co za kretyn, myślę. Bardzo słaby żart.

Gelen evi to dom publiczny. W Turcji, gdzie przyzwoita kobieta powinna  unikać dekoltów i zakrywać kolana, a ta porządna i religijna maskować także włosy i kończyny do kostek i nadgarstków, prostytucja jest legalna. Czytaj dalej „Takie tam o Kobietach rozmowy…”

Reklamy

Yobaz

Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła
Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła.
Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny,
Mówiąc właśnie te słowa: „… i odpuść nam winy,
Jako my odpuszczamy” – biła bez litości.
Uchowaj, Panie Boże, takiej pobożności.

                                               Ignacy Krasicki, “Dewotka”

Dewocja to według słownika Kopalińskiego przesadna pobożność, religijność na pokaz. Dewot często wzywa imię boga i tłumaczy za jego pomocą różnorakie zjawiska: jak Bóg da, bo Bóg tak chciał, z Bogiem, dla Boga, od Jezuzska, z Najświętszą Panienką. Inaczej pobożniś i świętoszek, manifestując i deklarując przywiązanie do zasad wiary, niekoniecznie ich przestrzega. Choć słownik podaje dwie formy rodzajowe: dewot lub dewotka, w Polsce dewocja wyobrażana jest najczęściej pod postacią starszej kobiety, której podstawowe atrybuty to mocherowy berecik, święte obrazki, i czasem różaniec. Czyżby przywoływanie świętych było niemęskie, a w dodatku niemiejskie, bo kojarzone z zacofaniem i zabobonami, kwestionującymi postęp i logiczną nowoczesność?

Jednak co dla jednych jest domowym pupilem, dla innych będzie kotletem, parafrazując Renato Rosaldo. Choć słownikowy Turecki odpowiednik dewoty to yobaz, tłumacząc yobazlik jako dewocję przekłamiemy znaczenie tego słowa i z dużym prawdopodobieństwem błędnie zrozumiemy praktyki codzienne tubylców. Czytaj dalej „Yobaz”

Znaczenie i płeć tureckich imion i nazwisk

sun and moonDla przeciętnej Polki lub Polaka perspektywa napisania odpowiedzi na e-maila otrzymanego od kogoś z Turcji to prawdziwe wyzwanie: napisać „Droga Pani” czy „Drogi Panie”? Słowem: jakiej płci jest korespondent/ka, i jakiego użyć rodzaju? Dla osób przyzwyczajonych do komfortu rodzajowych końcówek imiona tureckie, poza pewnymi wyjątkami typu dość powszechnie znany Ahmet lub Fatma, stanowią zagadkę nie do rozszyfrowania. Sevcan (czyt: Sevdżan) i Serkan brzmią dla polskich uszu jak dwaj bracia, ale Sevdżan jest Turczynką. Z kolei w parze Ece (czyt: Edże) i Efe, to Efe jest chłopcem.

Choć Turcja jest krajem zamieszkanym w przeważającej większości przez muzułmanów, imiona tureckie różnią się od „typowo muzułmańskich”, wywodzących się z języka arabskiego i z Koranu lub innych ksiąg testamentu. Już za czasów sułtanów wprowadzano imiona znaczeniowe, pochodzące nie tylko z arabskiego ale też z perskiego lub osmańskiego. Przykładem niech będzie córka Sulejmana Wielkiego, Mihrimah (Mehr-î-Mâh), której imię oznacza „słońce i księżyc”. Czytaj dalej „Znaczenie i płeć tureckich imion i nazwisk”

Ciało (Vücut)

vucutKilkanaście dni temu kupiłam w sklepie z serii uliczny Świat Filmów płytę z przedziału „kino tureckie”, o którym sprzedawca powiedział: tak, niezły, ale trochę taki hmm, i użył określenia oznaczającego, że nieprzywoity i pikantny. Wśród palemek na okładce nie ma jednak  informacji o nagrodach w kategorii „adults only”, a tytuł mnie przyciągnął. I słusznie.

Podwójny filmowy debiut, w którym Mustafa Nuri jest reżyserem i scenarzystą, to bardzo dobry film o dychotomii materii i ducha. Opowiada dokładnie o tym, o czym mówi tytuł: o ciele (Vücut), i o relacjach pomiędzy umysłem, ciałem, i ciałami innych. Choć opis na stronie filmu sugeruje, że jest to portret jednej z głównych postaci: byłej(?) aktorki porno, która wraca z Niemiec do Stambułu, to na pewno uproszczenie. Vücut pokazuje co najmniej kilka portretów pytając, czym jest dla nich (i dla nas) ciało.

Polecam szczególnie – choć nie tylko – osobom, które interesują się genderem.

Vücut (Body); 2011; reżyseria i scenariusz: Mustafa Nuri; grają: Hatice Aslan (znana z filmu Trzy Małpy – Üç Maymun, Nuriego Bilge Çeylana), Hakan Kurtaş (debiut filmowy), Cengiz Bozkurt, Şeyla Halis, Neslihan Yeldan, Şebnem Dilligil, İlayda Süren

Zapach utopii

Sprzedawcy w Turcji są jak kwiaty pustyni: pojawiają się nagle i niewiadomo skąd, wyczarowując jak znikąd wszystko to, czego w danej chwili (być może) potrzeba. Zjawiają się z parasolkami przy najmniejszym deszczu, z ogórkami w upalne dni, z szalikami adekwatnymi do wieczornego meczu. Już w pierwszych dniach zamieszek w okolicach parku Gezi ustawili stoiska z maskami gazowymi, pyłowymi, kaskami, okularami, a nawet koszulkami i flagami przygotowanymi specjalnie na protest. Jako cudzoziemka, chętnie sprawiłabym sobie t-shirt z napisem: yabanci provokatör, czyli zagraniczny (obcy) prowokator.

Mam już nawet pomysły na wspomniany t-shirt:

pingwin przecież też był yabanci!

W Turcji trwa bowiem łapanka, a maskotkowymi niemal ofiarami (=terrorystami) są cudzoziemcy, yabanci. Media mniej lub bardziej śmiele informują o deportacjach lub/i aresztach, a premier nadal utrzymuje, że protesty są sprawką sił i wpływów zewnętrznych, z Żydowskimi włącznie.

Czytaj dalej „Zapach utopii”

Już wkrótce FilmMor, 11 Międzynarodowy Kobiecy Festiwal Filmowy

filmmorJuż 16 marca zaczyna się w Stambule 11 Międzynarodowy Kobiecy Festiwal Filmowy – FilmMor – realizowany  przez kobiety i (nie tylko) dla kobiet.

Czytaj dalej „Już wkrótce FilmMor, 11 Międzynarodowy Kobiecy Festiwal Filmowy”

Azis śpiewa po turecku, eyvalla!

azis eyvalaBir numerasin canim gozlerine baktip yanayim, benim olacaksan, aman aman - jesteś numerem jeden kochanie patrząc w twoje oczy płonę, będziesz mój, aman aman.

Moja ulubiona gwiazda bałkańskiej sceny pop, Azis tym razem zabłysła śpiewając po turecku. Gdzieś w Stambule (lub w Edirne – jak podpowiada sylwetka meczetu) zawodnicy zapasów prezentują piły mechaniczne, smarują się kremem o zapachu orchidei i mocują na ringu otoczonym kręgiem świec. Czytaj dalej „Azis śpiewa po turecku, eyvalla!”

Vajinismus: na pograniczu antropo i seksuo-logii

vajinismus  I znowu dopadł mnie vajinismus, z tureckiego: pochwica. I nie chodzi mi o osobistą przypadłość, ale o temat, do którego przymierzam się od ponad roku. Nie jest to jednak temat łatwy. Antropologia seksualności zazwyczaj idzie w parze z gender, i najbardziej intymny – a zarazem tak bardzo kulturowy – temat, który zazwyczaj porusza, to obrzezanie (mężczyzn i kobiet) lub prostytucja. Praktycznie nic nie mówi się o seksie, seksualności, praktykach seksualnych w kontekście uwarunkowań kulturowych. Bo jak to badać? Obserwacja uczestnicząca, czy może wywiad pogłębiony? I jak interpretować? Do strachu przed brakiem etyki dołącza obawa przed nieudolną próbą fuzji z psychologią bądź seksuologią.

A jednak vajinismus sam się pojawia jako key term, wraca do mnie po raz kolejny, ale zacznę od początku:

Pewnego dnia idąc wtorkowym bazarem dostałam do ręki ulotkę poradni psychologicznej. W kolumnie kategorii porad, zaraz po „terapia rodzinna” i „terepia dla par” widniał vajinismus. Pojęcia nie mając, co zacz, lecz domyślając się lokalizacji problemu, zabrałam ulotkę do domu. Czytaj dalej „Vajinismus: na pograniczu antropo i seksuo-logii”

O śmierci turystki w Stambule. O kobietach.

Większość kobiet, a chyba szczególnie cudzoziemek mieszkających w Stambule, poruszyła śmierć turystki Sierry Sarai, której poszukiwano przez dwanaście dni, odkąd zaginęła pod koniec stycznia, dzień przed planowanym powrotem do domu. Dopiero wczoraj odnaleziono jej ciało porzucone przy Sarayburnu, a dotychczaswe śledztwo wykazało, że zginęła od ciosu w głowę i prawdopodobnie (nie) została zgwałcona. Skradziono jej tablet i iPhone, nie tknięto złotej biżuterii. Wokół jej zaginięcia a później śmierci od początku krąży mnóstwo spekulacji: była tajna agentką; wydała za dużo pieniędzy; nie wiadomo po co pojechała do Niemiec i Amsterdamu podczas pobytu w Stambule.

Co robiła, z kim się spotykała, to ważne pytania, które trzeba zadać, by odnaleźć sprawców. Ale w ich powtarzaniu kryje się też potrzeba wytłumaczenia, znalezienia jakiejś ukrytej przyczyny jej śmierci.

Najtudniej jest chyba zrozumieć okrucieństwo po prostu. Że ktoś mógł krzywdzić i zabić kogoś bez powodu, bez celu, bez przyczyny. Gdyby okazało się, że zasłużyła na śmierć, bo: Była tajną agentką? Wydała za dużo pieniędzy? Pojechała do Amsterdamu? Spotkała się z kimś poznanym przez internet? Zachowywała się dziwnie, a może źle się prowadziła, szukała przygód? wtedy porządek świata aż tak bardzo by się nie zachwiał, a inne kobiety mogły by czuć się bezpieczniej: Nie ma zła bez powodu – wraca jako karma. Pewne zachowania prowokują zło – mnie to nie spotka. Czytaj dalej „O śmierci turystki w Stambule. O kobietach.”