O co chodzi z nową konstytucją? Referendum 16 kwietnia

hayirliGorącym tematem w Turcji jest zbliżające się referendum, w którym obywatele zdecydują o (nie)zmianie przyszłej konstytucji, a co za tym idzie, o kształcie rządu i kompetencjach prezydenta. Jakie zmiany do konstytucji chce wprowadzić prezydent, i jakie byłyby ewentualne konsekwencje tych zmian? Kto jest na tak (Tr: „evet”) a kto na nie („Hayir”), i jaki jest obecnie układ sił? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszym tekście.

Propozycje zmian 

Proponowana zmiana konstytucji odnosi się do 18 artykułów, z których najważniejszy dotyczy propozycji zniesienia funkcji Premiera i Rady Ministrów, oraz oddania decyzji administracyjnych i ustawodawczych prezydentowi.  Innymi słowy, była by to zmiana systemu parlamentarnego na autorytarny system prezydentalny, w którym prezydent miałby praktycznie nieograniczoną sprawczość Czytaj dalej „O co chodzi z nową konstytucją? Referendum 16 kwietnia”

Jazda Intuicyjna i Człowiekosamochody

tambuł, kwiecień 2013Patrząc – jako pasażerka – na wieczne korki, wzgórza, plątaniny dróg, nieustający zgiełk, trąbienie i ruch samochodów przeplatających się w nieskończonej konkurencji o przestrzeń na drodze, bałam się prowadzić samochód w tym mieście. Nie jestem doświadczonym kierowcą: Prawo jazdy zdałam w Polsce niecałe 3 lata temu i od tamtego czasu jeździłam jedynie okazjonalnie. Moje pierwsze wrażenia z jazdy w Turcji nie należały też do najprzyjemniejszych: zdarzyło mi się utknąć w korku „pod górkę”, i o mały włos nie zderzyć czołowo z kierowcą, który zapomniał zasad pierwszeństwa.

Kiedy jeździ się wewnątrz dzielnic, pierwsze wyzwanie, to brak przestrzeni: wąskie uliczki, wykorzystane zawsze do maksimum przez zaparkowane samochody i pieszych, którzy prawie nigdy nie korzystają z chodnika, ponieważ: A) chodnika nie ma; B) chodnik zajęty jest przez zaparkowane samochody. Kolejne wyzwanie to – oczywiście oprócz wiecznych korków – Czytaj dalej „Jazda Intuicyjna i Człowiekosamochody”

O codzienności w Stambule, turystyce i psychologii strachu

20160318_203217Wiele osób słysząc z mediów o zamachach bombowych w Turcji wyobraża sobie, że cały kraj ogarniety jest przez dym, ogień i strach. Jednak Turcja to ogromny kraj, a sam Stambuł liczy około 15 milionów mieszkańców. Chociaż ataki terrorystyczne z pewnością zostawiają w nas smutek i żal, nie s w stanie zatrzyma życia codziennego, nie zmieniają radykalnie rytmu dnia, i nie stwarzają (moim zdaniem) zagrożenia większego niż uczestnictwo w tutejszym (skądindąd szalonym) ruchu drogowym, lub samotny spacer wieczorem przez park w Warszawie.

Nie będę pisała jednak o statystykach śmiertelności, lub o prawdopodobieństwach utraty życia na różne sposoby, wliczając w to przysłowiową „cegłę w drewnianym kościele”.

Ciekawi mnie to, w jaki sposób strach wykreowany przez nagłą świadomość utraty życia wpływa na osobiste wybory i zachowania społeczne. Czytaj dalej „O codzienności w Stambule, turystyce i psychologii strachu”

Mikołajki dla Polonii w Stambule

Dla wszystkich zainteresowanych obchodami zbliżających sie Mikołajek w Stambule, poniżej wklejam zaproszenie od Konsulatu RP na Mikołajki:

„Szanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że 5 grudnia 2015 roku tj. w sobotę o godzinie 11.00  Konsulat Generalny RP w Stambule organizuje Spotkanie Polonijne – Mikołajki.

Mile widziana obecność wszystkich Rodaków, również tych bez dzieci.

Z uwagi na fakt, iż  Spotkanie Polonijne odbędzie się w Sarıyer Belediyesi Yaşar Kemal Kültür Merkezi (pol. Dom Kultury im. Yaşar Kemal ) w dzielnicy Sarıyer ( bardzo dobry dojazd metrem –  wyjście stacji metra Darüşşafaka znajduje się kilkadziesiąt metrów od wejścia do domu kultury), prosimy o pilne orientacyjne podanie liczby dzieci, które wezmą udział w imprezie.

Zarówno Konsulat  jak i Urząd Burmistrza Sarıyer wspólnie przygotowują dzieciom drobne upominki – proszeni jesteśmy o pilne podanie liczby dzieci.

Prosimy o potraktowanie sprawy jako pilnej i zgłaszanie do końca bieżącego tygodnia czyli do 31.10.2015, liczby i  wieku dzieci, które wezmą udział w Mikołajkach.

Po otrzymaniu zgłoszeń zwrócimy się do Państwa z prośbą o pomoc zarówno w sferze pomysłów jak i organizacji odnośnie do  wspólnego przygotowania  programu artystycznego w wykonaniu naszych pociech.

Serdecznie pozdrawiamy,

Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Stambule
Consulate General of the Republic of Poland in Istanbul

Giz 2000 Plaza, Ayazağa Köyü Yolu No: 7, K. 5
34398 Maslak – İstanbul
Tel.: +90 212 290 66 30 – 31
Fax: +90 212 290 66 32
www.stambul.msz.gov.pl
Twitter: @PLinIstanbul

Smutna historia Dilek Doğan

dilekStaram się nie skupiać na przykrych i negatywnych treściach, ale poczułam głęboki smutek czytając historię Dilek Doğan. 25go października Dilek Dogan, 25cio letnia kobieta, umarła w szpitalu po tygodniu śpiączki. Każda śmierć jest w różny sposób smutna, ale nie chodzi o samą śmierć. Młodzi, zdrowi ludzie tracą życie codziennie, wszędzie, w różnych okolicznościach: w wojnach, w wypadkach, podczas zamieszek. Umierają wszyscy, również młode, piękne kobiety. Poruszające w historii Dilek są okoliczności jej śmierci: zmarła tydzień po tym, jak w zaciszu własnego domu została po(zas)strzelona przez policję.

W Turcji ostatnio dzieje się wiele. Wybuchają ‘żywe bomby’ zabijając kilkanaście, kilkadziesiąt osób. Co jakiś czas, podczas protestów antyrządowych, ktoś umiera w wyniku obrażeń: od uderzenia pojemnikiem na gaz łzawiący, postrzelenia, często przez policję. Główne media sukcesywnie podporządkowują się autorytarnej władzy cenzurując coraz więcej.

Mimo wszystko, do tej pory dom, mieszkanie, było bezpieczną przestrzenią. Słysząc w telewizji o tragicznych zdarzeniach w świecie zewnętrznym można było zasłonić strach iluzją bezpieczeństwa: do niczego się nie mieszać, zostać w domu.

Od dłużego czasu rząd coraz bardziej ingeruje w życie prywatne. Mówi, jak żyć, z kim (nie) mieszkać, narzuca normy (nie)moralne. Równolegle do prowadzonej retoryki terroru, ucieleśniony jako policja rząd wkracza też do domów, przeszukując, przepytując, oskarżając. Pod pretekstem operacji ‘anty-terrorystycznych’ przesłuchiwani i aresztowani są studenci, działacze organizacji pozarządowych, dziennikarze. Mimo wszystko życie było w takich sytuacjach, szczególnie w domu, w miarę bezpieczne.

18 października podczas jednej z ‘operacji antyterrorystycznych’ czterech funkcjonariuszy zapukało do drzwi rodzinnego domu Dilek Dogan. Zeznania rodziny Dilek, strzępki bolesnych obrazów, układają się w banalną wręcz historię: policjanci chcą wejść do domu i Dilek zwraca im uwagę, by założyli ochraniacze na obuwie. Wybucha kłótnia. Jednak chwilę potem jeden z policjantów podnosi broń, pada strzał. Policjanci opuszczają dom w panice, a młoda kobieta, ciężko postrzelona, zapada w tygodniową śpiączkę, która przeprowadza ją na tamten świat.

Policjanci twierdzą, że strzał został oddany ‚niechcący’, kiedy kobieta próbowała zmusić policjanta do opuszczenia broni. Także premier Turcj, wyrażając kondolencje dodał, że ta śmierć nie była zamierzona. Jednak rodzina kobiety, podobnie jak opozycja, oskarża rząd: ‘Mordercą mojej klientki, Dilek Dogan, jest partia AKP’, wypowiedział się na Twitterze adwokat reprezentujący rodzinę Dilek.

Można wyobrazić sobie reakcję społeczeństwa: protesty antyrządowe, demonstracje… tymczasem w Turcji smutna cisza. Nie wiadomo już, przeciwko czemu protestować. Poza tym, może lepiej przeczekać, spokojnie i po cichu, nie wychodzić z domu.

Tureckie społeczeństwo się boi. Wiele z moich znajomych komentując obecną sytuację zastanawia się nad prawdopodobieństwem wybuchu wojny. ‚W mojej firmie nikt nie chce wyjeżdżać w listopadzie za granicę. Boją się, że jeśli wyjadą i wybuchnie wojna, to co stanie się z rodziną i dziećmi?’ powiedziała moja znajoma, która pracuje w agencji turystycznej. Jednocześnie, jak wszyscy, mając nadzieję że wojny nie będzie.

Kto stoi za zamachami bombowymi w Turcji?

ankara rallyDwie eksplozje bombowe podczas pokojowego marszu zorganizowanego dziś rano w stolicy Turcji, Ankarze, zabiły 95 ponad 30 osób i poważnie zraniły ponad 200 126. W marszu brali udział członkowie pro-kurdyjskiej partii HDP. To już trzeci w ciągu ostatnich miesięcy zamach bombowy w Turcji. W czerwcu w Diyarbakir dokonano zamachu bombowego podczas wiecu pro-kurdyjskiej partii HDP. W lipcu, w Suruc, zamach bombowy dokonany podczas spotkania pro-lewicowej młodzieży zabił ponad 30 osób. O dokonanie zamachu w Ankarze i Diyarbakir oficjalnie oskarża się PKK, a o zamach Suruc posądza się bojowników ISIS.

Lider pro-kurdyjskiej partii HDP, Sellahatin Demirtas oskarża rząd o polityczną odpowiedzialność za zamach w Ankarze. Jego wypowiedzi nie wyemitowały jak na razie żadne oficjalne media. Bez względu na to, które ugrupowania lub osoby faktycznie dokonały zamachu bombowego w Ankarze, odpowiedzialność polityczną za to zdarzenie, i za śmierć kolejnych stu osób, faktycznie ponosi rząd.

Narracje o terrorze, jedności i braterstwie

Od czasu protestu w Gezi i następujących po nich afer korupcyjnych, definiowane Tureckości i jedności narodowej przez ówczesnego premiera, obecnie prezydenta Turcji opiera się głównie na wykluczaniu kolejnych grup osób oskarżanych o działania antyrządowe i antynarodowe. Ci, którzy krytykują rząd, biorą udział w protestach antyrządowych, oskarżani byli przez ostatnie dwa lata o przynależność do ‘równoległego państwa’. Równolegle do ostatnich wydarzeń w Turcji, w wypowiedziach liderów rządowych króluje nowa kategoria wykluczania i oskarżania (nad)używana przez rząd: Terror(ysta).

Obie kategorie przynależności: do równoległego państwa i do ugrupowań terrorystycznych są na tyle niejasne, by móc zakwalifikować do nich praktycznie wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób przeciwstawią się rządowi. Podstawową różnica jest to, że podczas gdy ‘równoległe państwo’ jest dla zwykłego człowieka kategorią dość odległą i abstrakcyjną, ‘terrorysta’ to ktoś, kto powoduje bezpośrednie zagrożenie życia. ‚Terror’ wywołuje strach, i wymaga ochrony. Z terrorem trzeba walczyć. Terrorystów – aresztować. I popierać tych, którzy ‚walczą z terrorem’.

We plakat wiecu rzadowego 'jeden glos przeciwko terrorowi'wrześniu tego roku rząd zorganizował wiec pod hasłem ‘Jeden głos przeciwko terrorowi’. Spotkanie zorganizowane było przez prezydenta i przedstawicieli partii AKP. Wielu przedstawicieli opozycji, a także badaczy społecznych, skrytykowało hasło kampanii: ‘jeden głos’ oznacza w tym wypadku głos Erdogana i poparcie dla AKP. Marsz przeciwko terrorowi, organizowany z funduszy państwowych przez prezydenta, powinien gromadzić przedstawicieli różnych ugrupowań i partii politycznych, a hasło powinno brzmieć ‘wiele głosów’, jednocząc przeciwko terrorowi wszystkich bez względu na poglądy polityczne. Jednak nawet wiece ‚przeciwko terrorowi’ są najczęściej jednocześnie manifestacją przynależności polityczynej. Różnica pomiędzy wiecem pro-AKP w Stambule i wiecem pro-HDP w Akarze polega na tym, że ten pierwszy zorganizowano i sfinansowano przez rząd. Ten pierwszy, ponadto, był chroniony przez policję i przebiegł bez zakłóceń, a wiec pokojowy w Ankarze zakończył się śmiercią ponad 30 osób. O ile w Turcji można bezpiecznie wybrać się na wiec pro-AKP, uczestnictwo w jakimkolwiek spotkaniu opozycji, a nawet wyrażanie poglądów/krytyki odmiennych niż te reprezentowane przez rząd, stały się niebezpieczne.

Bez względu na to, kto dokonał bannery HDP porzucone przez uczestnikow protestu pokojowego w Ankarzezamachów w Turcji, rząd powinien przede wszystkich dążyć do wznowienia i przyspieszenia procesu pokojowego; do utworzenia koalicji po poprzednich wyborach; do tworzenia prawdziwej jedności bez względu na poglądy i przynależność polityczną i ideologiczną; do respektowania różnorodności; i do ochrony życia wszystkich bez względu na ich poglądy polityczne czy ideologiczne.

HDP, Kurdowie i wybory

Kiedy w poprzednich wyborach parlamentarnych kurdyjska partia HDP przekroczyła próg wyborczy, rząd całkowicie przerwał proces negocjacji pokojowych z PKK. Prezydent Turcji skutecznie uniemożliwił utworzenie jakiejkolwiek koalicji, zwiększył cenzurę, i zaczął (nad)używać słowa ‚terror’ w oskarżeniach kierowanych do polityków i dziennikarzy opozycji. Planem Erdogana było uzyskanie w parlamencie większości wystarczającej do zmiany konstytucji i wprowadzenia ustroju prezydenckiego, co pozwoliło by mu na kontynuowanie rządów i zwiększenie władzy.

Od początku swoich rządów Erdogan starał się uzyskać poparcie Kurdów dla AKP obiecując rozwiązanie problemów takich jak bezrobocie i ekonomiczne zacofanie we wschodniej Turcji. Pod koniec 2013 roku ówczesny premier wprowadził, równolegle ze zniesieniem zakazu dotyczącego noszenia hijabu, kilka premier ogłasza wprowadznie pro-kurdyjskich reform, takich jak wprowadzenie możliwości używania języka kurdyjskiego i poszerzenie edukacji w tym języku. Jednak, jak twierdzą ci, którzy w czerwcu zdecydowali się głosować na HDP, zmiany były niewystarczające, a przez 13 lat swoich rządów AKP nie spełniło większości ze swoich początkowych obietnic. Nowe inwestycje w Stambule, czy budowa pałacu prezydenckiego w Ankarze, nie wniosły niczego do rozwoju regionu wschodniej Turcji. Co więcej, były premier a obecny prezydent niejednokrotnie zmieniał narrację na temat Kurdów, raz wykluczając, innym razem włączając ich w prezentowaną przez siebie wizję tego, czym jest ‘Tureckość’ i narodowa jedność.

W lipcu tego roku, miesiąc po wyborach, prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan w jednym z przemówień stwierdził, że: ‘Nie jest możliwa kontynuacja procesu pokojowego z tymi, który zagrażają naszej narodowej jedności i braterstwu”.  Kto zna poglądy prezydenta Turcji, wie, że ‘narodowa jedność’ i ‘braterstwo’ zawężają się do wąskiego grona osób, a mianowicie, popierających partię AKP. Równolegle faktycznimi zamachami bombowymi w Turcji, idea zagrożenia terroryzmem i postaci terrorysty używana jest przez rząd w narracjach o wspomnianej ‘jedności narodowej. To brak ‘jedności narodowej’ (czytaj: przynależność do lub wsparcie dla opozycji) jest przyczyną terroru. Jedynie ‘jedność narodowa; (czytaj: uzyskanie przez AKP większości w parlamencie) może ów ‘terror’ zakończyć.

Jak podaje raport Al-Monitor, tureckojęzyczne kurdyjskie media popierają przekonanie, że AKP jest nie tylko politycznie odpowiedzialne za zamachy, ale faktycznie wspiera, a nawet kontroluje ISIS i inne grupy w Syrii i półnowcnym Iraku, mobilizując je przeciwko Kurdom. Kurdowie mieszkający na pograniczu twierdzą, że AKP wspiera ISIS, blokując Kurdom dostęp do środków medycznych, wody, pożywienia. Niektórzy podejrzewają, że ‚rząd’ celowo dopuszcza do zamachów, lub może nawet ponosi za nie całkowitą odpowiedzialność, wierząc, że kreowanie polaryzacji, strachu i ‚zagrożenia terrorem’ rozbudzi w wyborcach potrzebę silnego, zdecydowanego lidera, który ‚ochroni’ ich przed ‚terrorem’.

W związku z ostatnimi wydarzeniami ‘terrorystycznymi’, warto zastanowić się nad następującymi pytaniami:

  • Dlaczego zamachy ‘terrorystyczne’ nie zdarzają się na wiecach rządowych, a jedynie na spotkaniach organizowanych przez opozycję i organizacje pozarządowe?
  • Dlaczego ‘terror’ sukcesywnie narasta po czerwcowych wyborach?
  • Dlaczego rząd ‘chroni’ przed ‘terrorem’ jedynie swoich wyborców?
  • Czy jest moralne prowadzenie kampanii politycznej opartej na kreowaniu i zwiększaniu polaryzacji, atmosfery strachu i opresji?

Warto także przypomnieć kilka ostatnich wydarzeń w Turcji:

– Jeden z najważniejszych dziennikarzy Hurriet, <a href="http://www.theguardian.com/world/2015/oct/01/prominent-turkish-journalist-beaten-up-in-organised-planned-att

Mauzoleum Eyup’a

image

Meczet Eyupa to jedna z etnograficznych ciekawostek w Stambule, gdzie Islam spotyka się z zaklinaniem i odgadywaniem przyszłości i modlitwą o zdrowie i spełnianie życzeń. Chociaż meczet został zbudowany w piętnastym wieku, jego historia, zgodnie z legendą, sięga kilka wieków wcześniej. W znajdującym się na dziedzińcu mauzoleum spoczywa podobno sam Ebu Eyyub el-Enari, jeden że sprzymierzeńców proroka Mohameda, który zginął podczas pierwszego oblężenia Konstantynopola prze Arabów w 672 lub 674 roku.
Ebu Eyyub el-Enari urodził się w Yethrib, a imię otrzymał po starotestamentowym Hiobie. W czasie hidzry, pielgrzymki Mohameda z Mekki do Medyny, miał podobno udzielić schronienia prorokowi i jego towarzyszom podróży, w ten sposób stając się jednym z Ansarów, czyli pomocników i sprzymierzeńców proroka.
Meczet Eyup’a został zbudowany przez Sułtana Mehmeta pięć lat po zdobyciu Konstantynopola na zachód od Stambułu, poza ścianami miasta. Jednak Konstantynopol był już częścią Imperium, a meczet zaświadczał o dominującej obecności Islamu honorując śmierć jednego z pierwszych Muzułmanów
Przez trzy następne wieki meczet Eyupa zaczął popadać. Zniszczony prawdopodobnie podczas trzęsienia ziemi, został odbudowany przez sułtana Selima III pod koniec osiemnastego wieku. Ściany zewnętrzne meczetu i mauzoleum zostały udekorowane kafelkami stworzonym w Izniku. Część kafelków zachowała się jeszcze z piętnastego wieku, a pozostałe sprowadzono specjalnie na potrzeby renowacji.
Poza wizualnych walorami, meczet Eyup’a przyciąga wiernych ze względu na mauzoleum. Chociaż teologia Islamu nie uznaje kultu zmarłych ani świętych, mauzoleum przyciąga wiernych, którzy modlą się przy grobie Eyup’a o pomoc i wsparcie. Szczególnie w piątki, kandil oraz Bayram, Muzułmanie z różnych stron Turcji odwiedzają meczet i mauzoleum prosząc o rozjaśnienie przyszłości (kısmetını açtırmak), szczęście dla nowo poślubionych, błogosławieństwo obrzezanych chłopców, uzdrowienie i spełnienie różnych życzeń. Wierzy się, że woda płynąca że studni w pobliżu mauzoleum ma także właściwości lecznicze, a ofiara złożona przed meczet ma szczególną wartość.

Z powrotem w Azji!

 

imagePo kilkumiesięcznej przerwie jestem znowu w Stambule. I chociaż – pielęgnując stereotypy o Polakach – narzekałam czasami na Stambuł, po bardzo szybkiej aklimatyzacji na prawdę odetchnęłam. Może dlatego, że
ominęła mnie stambulska zima, lub dlatego, że poprzednie miesiące w większości spędziłam w pięknym i ‚kulturalnym’ – ale jednak ‚zimnym’ – Londynie. W Stambule poczułam się najzwyczajniej w świecie swojsko, i zdałam sobie sprawę, że przecież na tę ‚swojskość’ pracowałam przez kilka ostatnich lat, pokonując jedną po drugiej bariery wynikające z różnic językowych, kulturowych, i z innych standardów codziennego życia. Co ciężko przychodzi, być może bardziej się ceni: indywidualny, zakorzeniony w matczynym mleku miękki masochizm. Albo, po prostu, to miasto da się lubić;)

Przez większość czasu mieszkam w akademiku. Namiętnie piszę doktorat, a prawie wyludniony o tej porze roku żeński akademik zapewnia mi to, czego najbardziej w tej chwili potrzebuję – bibliotekę i spokój. Ten ostatni jest jedynie czasami przerywany w dość zabawny sposób: zdarza się, że wieczorną lub nocną ciszę przerwie dźwięk akademikowego telefonu. Podnoszę słuchawkę: halo? halo. kto tam? ja. a do kogo dzwonisz? do ciebie. Innym razem z kolei: halo? cześć, czy możesz mi powiedzieć, jaka jest pogoda? bo podobno padało, i nie wiem, czy już przestało. Moje okno nie wychodzi na zewnątrz. To studenci z męskiego akademika, którzy dzwonią do losowo wybranych pokoi, z nudów, lub w nadziei na nową znajomość. Całkiem zabawne, o ile nie zdarza się w środku nocy, i o ile nie powtarza się co pięć minut.

Godziny oderwania się od pisania pracy spędzam głównie na eksplorowaniu najbliższej okolicy. Jak każda inna część tego miasta, ta również jest pełna kontrastów. W porównaniu z najbliższą okolicą, kampus jest jak inny, nowoczesny świat, gdzie studenci i studentki przechadzają się w szortach, a życie codzienne nie opiera się na domowych obowiązkach. Zaraz za bramą uczelni, tam gdzie w piątki usadawia się malutki bazar, sąsiadują ze sobą nowoczesne apartamenty ‚Merkury’ i ‚Venus’, których schody pokrywa czerwony dywan, oraz prawdziwe ‚gecekondu‚(postawione w nocy): niechlujne kamienice o dziwacznej budowie, przed którymi suszy sie owcza wełna, a z balkonów zwiesza się pranie. Wielu sprzedawców i klienteli bazaru to migranci ze wschodniej Turcji; nie rozumiem większości ich rozmów, które rozbrzmiewają w niezrozumiałych dla mnie dialektach lub językach.image

image

Po drugiej stronie dużej, ruchliwej ulicy, z której wjeżdża się na uczelnię, jedna obok drugiej biegną w dół wąskie uliczki, którymi schodzi się po pobliskiej dzielnicy Kayisdagi, typowej miejskiej wsi. Na sznurkach rozwieszonych na lub pomiędzy balkonami i oknami suszy się pranie. Kobiety w chustkach na głowie i w szarawarach zamiatają ulicę, myją okna, plotkują przed domami. Na ulicach bawią się dzieci, grając w piłkę i tocząc wojny bronią z kawałków styropianu. Na głównej ulicy kilka sklepów z tanim-wszystkim: drobne sprzęty, naczynia, kosmetyki, zabawki, ubrania, wieszaki. Obok tanie supermarkety z niewielkim – jak dla mnie – wyborem produktów, ale za to z niskimi cenami: ryż, olej, cukier, fasola, soczwica, podstawowy nabiał, słodycze. Do akademikowego pokoju kupiłam elektryczną cezve – rondelek, w którym zaparzam sobie kawę po turecku, łamiąc tym samym zasady regulaminu, wg. którego nie wolno w pokojach mieć żadnych sprzętów poza komputerem i zamontowaną na stałe w łazience suszarką. Brak kuchni to jeden z niewielu minusów mojego akademika. ‚Życie studentów jest takie trudne i ciężkie’, skomentowała sympatyczna, starsza pani, od której kupowałam wieszaki do imageakademikowej szafy. Çok zor.

 

Kilkadziesiąt minut wyprawy na południowy zachód, i już jestem na wybrzeżu, w Caddebostan, lub nawet dalej w samym sercu Kadikoy. Podczas ostatniej wieczornej wycieczki przełamałam swoje uprzedzenia do Bagdat Caddesi – już nie pamiętam dokładnie, skąd się wzięły, ale wiązały się w jakiś sposób z odpowiedzią na pytanie-powiedzenie: gdzie w Stambule mogą się zderzyć dwa Ferrari? Rzecz jasna, na Bagdat Caddesi. Przez różne zasłyszane zdania o tym, że to taka ‚posh-ulica’, po której zepsuta turecka młodzież rozbija się ultradrogimi samochodami rodziców, wydawało mi się, że nie mam czego szukać w tej okolicy. Jak w przypadku większości stereotypów i miejskich legend, powyższa również okazała się mocno przesadzona. Faktycznie, Ulica Bagdadzka jest jedną z bardziej nowoczesnych ulic w Stambule, jednak jej słynne zepsucie nie ma nic wspólnego z wyobrażeniami o zderzających się ferrari. Wieczorami, skrawki zieleni wzdłuż brzegu morza zamieniają się w nadwiślański brzeg: dziesiątki młodzieży na kocach, ktoś gra na gitarze, ktoś inny przyjechał na rowerze, kilka osób gra w piłkę. Jest alkohol, ale kulturalnie, bez pijaństwa. Uliczki pełne kawiarni, restauracji i pubów, wypełnione ludźmi w różnym wieku, różnych profesji. W wielu okolicznych kawiarniach wydzielone są przestrzenie dla studentów: przy stolikach siedzą ludzie i ich laptopy, książki, notatki. Bardziej niż krótka sukienka, przchodniów zaszokowałaby burqa. Na ławkach, w kawiarniach, na trawnikach, ludzie czytują książki, a widok człowieka z książką nie jest zaskakującym wyjątkiem, tak jak w mniej ‚nowoczesnych’ częściach Stambułu (o ile lekturą nie jest gazeta lub Koran).

Z dnia na dzień robi sie coraz goręcej. Zaopatrzyłam się już w krem z filtrem 45, i w cienką bluzę z długim rękawem. O ile lubię ciepło, dotyk tutejszego słońca na skórze czasami mnie parzy. Wieczory są nadal dosyć chłodne, i zdarza się, że amplituda temparatur w ciągu doby osiąga dziesięć stopni, a ludzie rozmawiają o zmianach klimatyczych i komentuja ‚dziwną pogodę’.

Bez względu na przynależność mieszkańców, wszystkie ulice w mieście upstrzone są przedwyborczymi hasłami. Tony kolorowych tkanin z logotypami partii politycznych. Tysiące metrów papieru zużytego na bilbordy, plakaty i ulotki. Samochody i autobusy z wizerunkami najpopularniejszych polityków skutecznie przedzierają się przez miejski gwar. Za moim oknem słyszę jedynie ćwierkanie ptaków, szczekanie psów i rozmowy studentek lub sprzątaczek. Przez większość ostatnich dni skutecznie izoluję się w akademikowym pokoju. Czasami odkrywam Stambuł na nowo, kiedy jadę w nieznane dotąd miejsce, lub kiedy zamieniam się w przewodnika podróżnych, którzy każdemu miejscu nadają nowy, indywidualny koloryt i dźwięk.
image

Nareszcie w Polsce!! Toalety z bidetami, czyli funkcjonalne 2w1

Jakiś czas temu miałam przyjemność tłumaczyć dla przemiłej pary Polaków, którzy odwiedzili Stambuł aby zdobyć wiedzę o czymś bardzo pożytecznym, praktycznym i zdrowym, popularnym w Turcji i krajach muzułmańskich, a w Polsce i przeważającej częście `zachodniego świata` zupełnie nieznanym. Chodzi o toalety z bidetami, urządzenie, które pozwala łatwo i skutecznie realizować maksymę `myć, nie rozcierać’:)

O toaletach z kranikami pisałam już jakiś czas temu. Dzisiaj pozwolę sobie zareklamować Toalety z Bidetami

źródło: https://aquapurit.pl/
źródło: https://aquapurit.pl/