O co chodzi z nową konstytucją? Referendum 16 kwietnia

hayirliGorącym tematem w Turcji jest zbliżające się referendum, w którym obywatele zdecydują o (nie)zmianie przyszłej konstytucji, a co za tym idzie, o kształcie rządu i kompetencjach prezydenta. Jakie zmiany do konstytucji chce wprowadzić prezydent, i jakie byłyby ewentualne konsekwencje tych zmian? Kto jest na tak (Tr: „evet”) a kto na nie („Hayir”), i jaki jest obecnie układ sił? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszym tekście.

Propozycje zmian 

Proponowana zmiana konstytucji odnosi się do 18 artykułów, z których najważniejszy dotyczy propozycji zniesienia funkcji Premiera i Rady Ministrów, oraz oddania decyzji administracyjnych i ustawodawczych prezydentowi.  Innymi słowy, była by to zmiana systemu parlamentarnego na autorytarny system prezydentalny, w którym prezydent miałby praktycznie nieograniczoną sprawczość w zakresie tworzenia aparatu administracyjnego państwa, włącznie z ustanawianiem ministerstw i powoływaniu ministrów . Prezydent nie potrzebował by wotum zaufania ani poparcia Parlamentu – mógłby wydawać rozporządzenia i powoływać osoby na istotne funkcje państwowe bez konieczności zatwierdzania ich przez Parlament. Prezydent mógłby zatem znacznie zrestrukturyzować państwo, np. tworząc nowe prowincje, czy też powołując lub odwołując nowe ministerstwa, a mozliwości wpływania na jego decyzje były by bardzo ograniczone.

Aby sprzeciwić się zmianom wprowadzonym przez prezydenta – np. aby odwołać rozporządzenia –  parlament mógłby wydać specjalne rozporządzenie anulujące rozporządzenia Prezydenta, lub formalnie oskarżyć Prezydenta przezd Sądem Konstytucyjnym. Ten krok byłby jednak bardzo skomplikowanym procesem, ponieważ wymagał by poparcia dwóch trzecich parlamentu, i nikt nie byłby w stanie zagwarantować bezstronności sądu: już obecnie prezydent powołuje większość sędziów, włącznie z tymi zajmującymi stanowiska w Sądzie Konstytucyjnym. Dodać należy, że chociaż członkowie parlametu byliby nadal wybierani w wyborach równoczesnych z prezydenckimi, prezydent miałby prawo rozwiązać parlament i ogłosić powtórne wybory.

W takim super-prezydenckim, autorytarnym systemie system monitorowania państwa byłby bardzo ograniczony, a system zarządzania wysoce spersonalizowany: nie byłoby limitów ani kryteriów dotyczących np. wyboru ministrów lub wiceprezydenta, co oznacza,  że prezydent mógłby legalnie powoływać np. członków swojej rodziny na najwyższe szczeble zarządzania, bez konieczności aprobaty ze strony pozostałych aparatów państwowych. Obecnie, zarządzanie państwem podzielone jest pomiędzy Radę Ministrów i parlament, a prezydent (przynajmniej teoretycznie) ma ograniczoną mozliwość reagowania i wpływania na decyzje Rady Ministrów. Jeśli wprowadzono by zmiany w konstytucji, stało by się zupełnie odwrotnie; ministrowie i parlament mieli by bardzo ograniczoną możliwość wpływania na decyzje prezydenta.

Tak jak wspomniałam, podczas gdy prezydent wybierany byłby w wyborach, to już wice prezydent powoływany byłby przez prezydenta. W przypadku np. nagłej śmierci prezydenta, wice-prezydent automatycznie przejmował by władzę aż do następnych wyborów, które miały by się odbyć w przeciągu 45 dni. Jednak jeżeli w trakcie owych 45 dni doszło by np. do powołania stanu wojennego (co, jak wiemy, nie jest w Turcji niczym wyjątkowym) wice-prezydent mógł by sprawować swoją funkcję dużo dłużej. Oznacza to, że władzę sprawowała by osoba, której obywatele nie wybrali, a której nie mogli by odwołać.

Kto na „tak”, a Kto na „nie”?

Kto mógłby chcieć tych zmian? Przede wszystkim wszyscy ci, którzy są blisko prezydenta i mają nadzieję tam pozostać i mieć dostęp do najwyższych stanowisk, oraz ci, którzy wierzą w to, że jedynie silny lider zapewni im bezpieczeństwo. Rolą Silnego Lidera jest więc, między innymi, kreowanie atmosfery strachu, w której wewnętrzni i zewnętrzni wrogowie zagrażają bezpieczeństwu obywateli i integralności państwa. Silny Lider uzyskuje poparcie dzięki obietnicy zapewnienia natychmiastowej ochrony. (Na podobnej zasadzie działają zorganizowane grupy przestępcze; Z tą różnicą, że poza prawem). Obecne ‚problemy’ pomiędzy Turcją a krajami Unii Europejskiej, a także ciągłe odwoływanie się do zagrożeń związanych z terrorem, należą do czołowych strategii nawołujących za „tak” dla zmian.

Przeciwko zmianom w konstytucji jest przede wszystkim opozycja: Republikańska Partia Ludowa (CHP) i Ludowa Partia Demokratyczne (HDP) oraz część (około 2/3) Nacjonalistycznej Partii Działania, MHP. Przypuszcza się jednak, że także część członków konserwatywnej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, AKP, może być przeciwna zmianom w obawie przed odsunięciem ich w przeszłości od władzy.

Według raportu przedstawionego przez organizację „Unia Dla Demokracji” na podstawie badań prowadzonych pomiędzy 1 a 20 marca, partie i organizacje propagujące „tak” dla zmian w konstytucji otrzymały nieproporcjonalnie więcej czasu medialnego w 17 stacjach telewizyjnych niż partie i organizacje promujące „nie” . I tak, w ciągu 20 dni transmisje na żywo w stacjach telewizyjnych dotyczyły: poparcia dla prezydenta i systemu prezydenckiego: 169 godzin, partii rządzącej AKP popierającej „tak”: 301,5 godziny, głównej opozycji CHP nawołującej do „nie”: 45,5 godziny, nacjonalistycznej partii MHP 15,5 godziny. praktycznie całkowicie pominięto HDP, która również jest w parlamecie.

„Hayirli Olsun!”

Ponieważ rząd kontroluje większość mediów, kampania promująca „nie” prowadzona jest głównie za pomocą mediów społecznościowych oraz lokalnych namiotów/zgromadzeń/wykładów organizowanych przez opoozycję i organizacje pozarządowe. Wiele osób boi się otwarcie przyznać do „nie” ze względu na pojawiające się w mediach doniesienia o przykrych konsekwencjach , jak np. zwolnienie z pracy dziennikarza İrfan Değirmenci z Kanału D, który otwarcie wyraził sprzeciw dla zmian w konstytucji.

Jednocześnie w mediach społeczościowych, a także na ulicach miasta, często słychać humorystyczne wyrazy poparcia dla kampanii „nie”: Turcy sprytnie wykorzystują popularny zwrot „hayirli olsun” (niech będzie na korzyść!), którzy wymawiają tak, by zmieniał znaczenie na „niech będzie na nie!”. Przykładem takich potyczek słownych niech będzie film nagrany podczas odwiedzin  Prezydenta w namiocie kapanii „nie” należącym do opozycji, CHP, w dzielnicy Sariyer; prezydent został pozdrowiony zwrotem „niech nam będzie referendum korzystne (na nie!)” (HAYIRli olsun), na co odpowiedział: „evetli oslun”(niech będzie na tak). Tłum powtarzał: hayirli, hayirli…

Według raportów przedstawianych od grudnia przez różne firmy specjalizujące się w badaniach opini społecznej, poparcie dla wprowadzenia zmian (evet) zmalało podczas ostatnich czterech miesięcy. Jednak większość badań publikowanych jest przez zainteresowane strony, ma zatem charakter stronniczy. Poniżej przedstawiony jest wykres sporządzony na podstawie zestawienia wyników różnych raportów (źródło: Wikipedia).  Czerwona linia symbolizuje osoby głosujące przeciwko wprowadzeniu zmian (Hayir); zielona to osoby deklarujące poparcie dla zmian (Evet); szara linia to osoby deklarujące się jako niezdecydowane.

hayir-evet

Wykres: Zestawienie badań deklaracji głosowania w zbliżającym się referendum dotyczącym wpowadzenia zmian w konstytucji. Źródło: Wikipedia

 

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s