Smutna historia Dilek Doğan

dilekStaram się nie skupiać na przykrych i negatywnych treściach, ale poczułam głęboki smutek czytając historię Dilek Doğan. 25go października Dilek Dogan, 25cio letnia kobieta, umarła w szpitalu po tygodniu śpiączki. Każda śmierć jest w różny sposób smutna, ale nie chodzi o samą śmierć. Młodzi, zdrowi ludzie tracą życie codziennie, wszędzie, w różnych okolicznościach: w wojnach, w wypadkach, podczas zamieszek. Umierają wszyscy, również młode, piękne kobiety. Poruszające w historii Dilek są okoliczności jej śmierci: zmarła tydzień po tym, jak w zaciszu własnego domu została po(zas)strzelona przez policję.

W Turcji ostatnio dzieje się wiele. Wybuchają ‘żywe bomby’ zabijając kilkanaście, kilkadziesiąt osób. Co jakiś czas, podczas protestów antyrządowych, ktoś umiera w wyniku obrażeń: od uderzenia pojemnikiem na gaz łzawiący, postrzelenia, często przez policję. Główne media sukcesywnie podporządkowują się autorytarnej władzy cenzurując coraz więcej.

Mimo wszystko, do tej pory dom, mieszkanie, było bezpieczną przestrzenią. Słysząc w telewizji o tragicznych zdarzeniach w świecie zewnętrznym można było zasłonić strach iluzją bezpieczeństwa: do niczego się nie mieszać, zostać w domu.

Od dłużego czasu rząd coraz bardziej ingeruje w życie prywatne. Mówi, jak żyć, z kim (nie) mieszkać, narzuca normy (nie)moralne. Równolegle do prowadzonej retoryki terroru, ucieleśniony jako policja rząd wkracza też do domów, przeszukując, przepytując, oskarżając. Pod pretekstem operacji ‘anty-terrorystycznych’ przesłuchiwani i aresztowani są studenci, działacze organizacji pozarządowych, dziennikarze. Mimo wszystko życie było w takich sytuacjach, szczególnie w domu, w miarę bezpieczne.

18 października podczas jednej z ‘operacji antyterrorystycznych’ czterech funkcjonariuszy zapukało do drzwi rodzinnego domu Dilek Dogan. Zeznania rodziny Dilek, strzępki bolesnych obrazów, układają się w banalną wręcz historię: policjanci chcą wejść do domu i Dilek zwraca im uwagę, by założyli ochraniacze na obuwie. Wybucha kłótnia. Jednak chwilę potem jeden z policjantów podnosi broń, pada strzał. Policjanci opuszczają dom w panice, a młoda kobieta, ciężko postrzelona, zapada w tygodniową śpiączkę, która przeprowadza ją na tamten świat.

Policjanci twierdzą, że strzał został oddany ‚niechcący’, kiedy kobieta próbowała zmusić policjanta do opuszczenia broni. Także premier Turcj, wyrażając kondolencje dodał, że ta śmierć nie była zamierzona. Jednak rodzina kobiety, podobnie jak opozycja, oskarża rząd: ‘Mordercą mojej klientki, Dilek Dogan, jest partia AKP’, wypowiedział się na Twitterze adwokat reprezentujący rodzinę Dilek.

Można wyobrazić sobie reakcję społeczeństwa: protesty antyrządowe, demonstracje… tymczasem w Turcji smutna cisza. Nie wiadomo już, przeciwko czemu protestować. Poza tym, może lepiej przeczekać, spokojnie i po cichu, nie wychodzić z domu.

Tureckie społeczeństwo się boi. Wiele z moich znajomych komentując obecną sytuację zastanawia się nad prawdopodobieństwem wybuchu wojny. ‚W mojej firmie nikt nie chce wyjeżdżać w listopadzie za granicę. Boją się, że jeśli wyjadą i wybuchnie wojna, to co stanie się z rodziną i dziećmi?’ powiedziała moja znajoma, która pracuje w agencji turystycznej. Jednocześnie, jak wszyscy, mając nadzieję że wojny nie będzie.

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s