Magiczny Ogród

Od mojego ostatniego wpisu tyle się działo, że nie sposób nadążyć! W Macedonii otwarto Dom Pamięci Ojca Ataturka. W wyborach lokalnych w mojej dzielnicy zaledwie 1% przewagą wygrało AKP. Na Taksim policja gazowała i polewała, za darmo, w rocznicę protestu wokół parku Gezi. Pojechałam prosić o ręke pewnej Turczynki i zostałam L.C. (elsi). Nie jestem w stanie na bieżąco o tym wszystkim pisać, ponieważ ustawicznie… piszę. Lub przynajmniej próbuję pisać, traktat będący biletem na obrzęd przejścia w stan permanentnego szaleństwa, tak zwany doktorat.

Znudzona pseudonaukową angielszczyzną (antropologia to przecież nie nauka;)) i głodna wrażeń wykraczających poza standardy codziennego życia w systemie, wybrałam się ostatnio do Magicznego Ogrodu na obrzeżach Stambułu. Magicznego, właśnie tak! Miejsca, gdzie przychodzi się czcić Ziemię i Pełnię.

Wiele lat niekończącej się przygody etnagroficznej sprawiło, że potrafię znaleźć się w różnorakich miejscach, również takich, w których normalnie bym – być może – nie była. Takie bycie- niebycie doprowadziło mnie do tego, że pomieszała mi się skala porządkująca według stopni od `lubię` do `nie znoszę`. W wielu miejscach (nie)byłam, więc zaczęłam się zastanawiać, gdzie, z kim, kiedy, chciałabym być. Dość długo, choć też nieregularnie i trochę leniwie, szukałam ludzkiej przestrzeni, takiej, z której nie będę musiała uciekać, przerażona słowotokiemsmoltokiem, i w której nie będę musiała prowadzić badań. Czegoś więcej niż wyścia na piwo lub spotkanie na pogaduszki. Choć również potrzebne, zaspokajają społecznie, ale nie duchowo, a mi się tęskniło do duchowej karmy, wymiany i inspiracji. Specyficznej, bo nie związanej z żadnym formalnym kościołem, czy sektą.

Żeby znaleźć swoją przestrzeń w Turcji, musi upłynąc sporo wody. Ile i jakiej, zależy od cech danej osoby i jej otoczenia: tego, co tu robi, gdzie mieszka, z kim żyje, w jakich językach się porusza. W Rajskiej Dzielnicy, w której nadal mieszkam, rajskie owoce wcale nie są na wyciągnięcie ręki i na pewno jest trudniej – biorąc pod uwagę czynniki zewnętrzne – niż, na przykład, w bujnie zielonej i nowoczesnej Azji. Powodów jest wiele. Choć nie jest tak konserwatywnie, to jednak nie nowocześnie. Jest turecki mainstream średniej klasy, nie ma wypasu, ale nie ma też alternatywy, która w innych miejscach na świecie być może już jest mainstreamem. O ile wewnetrzą równowagę można teoretycznie odnaleźć wszędzie, sprzyjające jej czynniki zewnętrzne czasem są po prostu daleko.

Magical GardenŻeby dotrzeć do Magicznego Ogrodu, trzeba pokonać fizyczne lenistwo i kilkanaście(dziesiąt?) kilometrów. Trzeba zostawic komputer, `muszę` i `niechemisię`, by w nagrodę dostać powietrze, przestrzeń, i wszystko to, co proste i dobre, że aż większości wydaje się `dziwne`. Lub groźne. No bo jak to, rozpalać ogień i, w przestrzeni spowitej szałwią, bębnić w pełnię księżyca? Jak to tak, zupełnie za darmo, nie płacąc, nie będąc opłacanym, budować konstrukcje z gałęzi, rozstawiać szałasy, namioty, nakrywać stoły? Magiczny Ogród znalazłam dzięki mojej znajomej, którą spotkałam, a właściwie też znalazłam, szukając osób o zainteresowaniach podobnych do moich. Można to nazwać New Age`m, prądem Ery Wodnika, choć osobiście wolę określenie `alternatywna duchowość`.

Alternatywne praktyki duchowości, w których odradza sie wiara w moc Gaji, kobiecośi, i natury, a zanika konsumpocjonizm i sformalizowana religijność, krystalizują się w Turcji już od dawna. Wypuściły już pierwsze liście, a może nawet owoce, rozpościerając gałęzie na tyle szeroko, by stać się dostępnymi nawet dla yabanci. To nie znaczy jednak, że są powszechne. Yoga, medytacja, reiki, bioenergoterapia, akupunktura, to produkty obecne na tureckim rynku (choć w wąskich kręgach i niewielu przestrzeniach), jednak w większości skierowane do osób, które stać na to, żeby znudzić się codziennością na tyle, by, np. wykupić karnet na już modną jogę. Są, z pewnością zdrowszym, ale nadal towarem, nowym trendem. Alternatywne praktyki duchowości różnią się tym, że mają charakter niekomercyjny, działając na odwiecznej zasadzie wymiany energii i dóbr.

W Magicznym Ogrodzie nie ma zatem biletu wstępu, karty członkowskiej, wejściówek. Ogólne zasady spotkań są podobne. Każdy przynosi jedzenie i wodę, żeby podzielić się z innymi; przy zaledwie kilkunastu osobach powstaje prawdziwy `szwedzki stół`. Odjeżdżając, zabieramy ze sobą śmieci. Nadrzędną niepisaną zasadą jest wymiana, współpraca, szacunek dla przyrody. W zależności od rodzaju spotkania, można grać, medytować, ćwiczyć jogę, konstruować różnorakie eko-szałasy, lub po prostu spać na trawie i podziwiać chmury. W Ogrodzie, który właśnie się rodzi, sieją się nasiona z różnych stron świata, i w różnych językach mówi się podobne, dobre zaklęcia.Fire

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

2 thoughts on “Magiczny Ogród”

  1. „Żeby znaleźć swoją przestrzeń w Turcji, musi upłynąc sporo wody. Ile i jakiej, zależy od cech danej osoby i jej otoczenia: tego, co tu robi, gdzie mieszka, z kim żyje, w jakich językach się porusza.” Oj prawda to. Zazdroszczę tego Magicznego Ogrodu 🙂 Oraz inteligencji, świetnie piszesz 🙂 Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s