Twitter-Mwitter

Media społecznościowe to coś więcej niż platforma komunikacji. To narzędzia służące wymianie myśli i opinii; to możliwość rozmowy z rodziną i przyjaciółmi; to dostęp do wielobarwnej wiedzy i źróeł z całego świata. Blokowanie dostępu do korzystania z, np. twiettera, to o wiele więcej niż ograniczanie dostępu do internetu; to cenzura wypowiedzi i ograniczanie wolności słowa. To zamykanie uszu i ust, podejmowanie za innych decyzji o wyborze tego, co czytamy, w jaki sposób i z kim sie komunikujemy; próba ubezwłasnowolnienia dorosłych, świadomych ludzi.

Wczoraj w nocy, po przemówieniu premiera Turcji, w którym zapowiedział walkę i „wyrwanie z korzeniami” Twittera-Mwittera*, strona twitter.com została zablokowana przez rząd. Tym, którzy teraz pomyślą, że przecież czasem twitter nie działa, wyjaśniam, że przy próbie wejścia na stronę pojawiał się komunikat o zablokowaniu dostępu (pisałam o tym przy innej okazji). Rano, po około 12 godzinach, dostęp do strony został odblokowany, między innymi dzięki poparciu prezydenta, który – również na twitterze – wyraził dezaprobatę dla zablokowania dostępu.

Podczas tych 12 godzin wśród opozycji rozpętała się burza. Wiele osób spodziewa się dzisiaj/przygotowuje się do protestów antyrządowych. Na portalach społecznościowych pojawił się dziś apel o powstrzymanie się od protestów do czasu wyborów, które są już tuż-tuż, 30 marca. Według autora/ów apelu, czasowe zablokowanie twittera to celowa prowokacja rządu. W jedym z niedawno wygłoszonych przemówień premier wyraził gotowość do wprowadzenia stanu wyątkowego, jeśli protesty uliczne ponownie wybuchną w Turcji.

Niecałe dwa tygodnie temu ulice wielu miast przez dwa dni z rzędu były przestrzenią wyrażania sprzeciwu wobez rządu i interwencji policji. 11 Marca w szpitalu w Stambule zmarł 14 letni chłopiec, który został postrzelony przez policję kapsułą gazu pieprzowego podczas protestów latem ubiegłego roku. Według zeznać rodziny chłopiec nie uczestniczył w protestach – wyszedł z domu kupić chleb. Premier Turcji nie złożył rodzinie kondolencji sugerując, że młody Berkin Elvan należał do „grupy terrorystycznej”, której celem jest zburzenie spokoju w Turcji i działanie „przeciwko narodowi”. AKP propaguje różne teorie spiskowe o konspiracji przeciwko „tureckiemu narodowi” przez: Serbię, Zachód, ruch Fetullaha Gulena.

Wbrew temu, co chciałby widzieć premier, „turecki naród” nie jest jednorodna i jednomyślną masą. Turcja jest kalejdoskopem etnicznym, wyznaniowym, narodowym. Działanie rządu w ostatnich latach to wyraźna próba homogenizacji, której wynik miałby być wypadkową Islamu w wersji sunni i konserwatywnej, patriarchalnej tradycji.

…Nigdy nie uczestniczyłam aktywnie w protestach antyrządowych w Turcji; nie jestem obywatelką tego kraju i uważałam, że moją rolą jest przyglądać się, analizować i opisywać, niekoniecznie wychodzić na ulicę i przyłączać się do tłumu. Tej decyzji zawsze towarzyszyły różne obawy i próba odnalezienia własnego zdania wśród sprzecznych informacji. Od wielu miesięcy przyglądam się obu kanałom informacyjnym – anty- i pro-rządowemu i na obu zauważam manipulację obrazami, symbolami i słowami, których cel jest ten sam: przekonanie i podtrzymanie przekonań innych o swojej prawdzie i o swojej racji. Nieustannie staram się znaleźć drogę środka, rozważyć sens wszystkich sprzecznych stwierdzeń, i… czuję się zmęczona. Nie ogarniam.

Wewnętrzny głos intuicji i rozsądku oraz logika podpowiadają mi nieustannie, że spokój, w jakim mogę żyć na co dzień daleko od centrum miasta, to pozorna, krucha bańka. Myśl, że tak przyjemnie było by wyłączyć wszystkie media, zapomnieć o prasie, przejść się po ulicy, do sklepu, po chleb… , jest oczywistą iluzją. Choć w moim najbliższym otoczeniu nie dzieje się niby na co dzień nic złego, czuję obawę i niepokój. Nie wyobrażam sobie np. mieć tutaj dziecko i posłać je do publicznej szkoły, w której musiało by chodzić na lekcje koraniczne. Męczy mnie to, że noszenie szortów wzbudza wśród większości niepokój moralny. Że w polityce są prawie sami wąsaci mężczyźni. Że osoba, która jest premierem, stawia na równi terrorystów i ateistów, i otwarcie przyznaje, że nie wierzy w równouprawnienie.

Studiuję na prywatnej uczelni, ale jestem stypendystką programu rządowego, który wspiera studia w Turcji, dla Turcji; chociaż nigdy nie cenzurowano mojej pracy i badań, nie czuję się tu swobodnie. Kilka razy dostałam „życzliwą radę” od osób na wyższych stanowiskach, abym „uważnie pisała” i „rozważnie dobierała znajomych”. Wyjechać? … być może, ale myśl sprawia, że czuję się troszeczkę tak, jakbym zdradzała moich przyjaciół i znajomych, którzy urodzili się i muszą zostać w Turcji.

Nie dramatyzuję, po prostu czuję się przytłoczona faktem, że w miejscu, w którym mieszkam, kwestionuje się coś, co uważam za oczywiste prawo: prawo do wyboru, do wolności myśli i słowa.

*Twitter-Mwitter to sformułowanie, które padło z ust premiera podczas wczorajszego przemówienia krytykującego platformę mini-blogerów. W języku tureckim zastąpienie pierwszej litery rzeczownika przez „m” przedrzeźnia rzeczownik źródłowy.

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s