Pozycja Dziecka

Child's_Pose_posterNie zdradzę zakończenia, z resztą nie jest aż tak ważne. Istotne są wykoślawione intencje, stłumione i przenoszone emocje, dążenia i ambicje, a także środki, jakimi posłuży się pewnie każdy, kto ma wystarczająco dużo władzy i mocy, by uchronić swoje dziecko przed konsekwencjami jego własnych błędów i wykroczeń. Mam tu na myśli rumuński film Child`s Pose (Pozycja dziecka, reż.  Călin Peter Netzer), który ostatnimi dniami notorycznie chodzi mi po głowie i przypomina się uparcie, być może w kontekście tego, co się wydarza.

A zaczyna się tak: pewnego dnia Barbu, pozornie dorosły, choć w praktyce emocjonalnie i życiowo zależny od kontrolującej go matki mężczyzna, potrąca i zabija przebiegające przez ulicę dziecko. Główną postacią w tej historii jest Cornelia, należąca do rumuńskich wyższych sfer matka Barbu, która wraz z siostrą i mężem robi wszystko, żeby syn nie poniósł żadnych konsekwencji spowodowania wypadku. Władcza i zaborcza kobieta błyskawicznie uruchamia istniejącą rodzinno-ekonomiczną sieć powiązań, a tam, gdzie potrzeba, tworzy nowe. Ma pieniądze i władzę, dzięki którym tworzy porządaną wersję wydarzeń.  Zanim Barbu zdąży złożyć zeznania, zmniejsza się prędkość, z którą jechał, a pamięć głównego świadka wydarzeń przechodzi (kosztowną) metamorfozę.

Cornelia opłaca pogrzeb zabitego dziecka, tłumacząc zrozpaczonej, ubogiej matce, że również nie chce utracić syna. Zapewniła mu przecież najlepszą edukację, zaplanowała karierę, zainwestowała w wymarzoną przyszłość. Cornelia nie jest zła, ale jest niesprawiedliwa. Nadużywa swojej pozycji, i tak brutalnie pokazuje widzom moc pieniądza. Przez kilkadziesiąt minut, krok po kroku, obserwujemy mechanizmy działania podwójnych standardów etyki i prawa. Oglądając ten film nie mogłam pozbyć się wrażenia, że emocje i uczucia osób z „wyższych sfer” rzadko wychodzą poza własny krąg; uboga rodzina zabitego dziecka to inna kategoria ludzi, której można trochę współczuć, ale nie za długo i nie za bardzo, żeby przypadkiem nie nadkruszyć własnego wizerunku.

„Pozycja Dziecka” pokazuje, jak pozorna równość wszystkich ludzi zmienia się w kategoryzację na tych uznawanych i nieważnych, a sprawiedliwość dotyczy w zupełnie inny sposób „swoich” i „obcych”. Każe się też zastanowić, jak dużo jest wyjątków od niepisanej reguły, że władza i pieniądz każą się nadużywać i przemieniają ludzką duszę, zabierając z niej ideały i niewinność; a może po prostu dają większą sprawczość.

Zastanawiam się, do jakiego stopnia moralne i etyczne jest chronienie i dbanie o interesy swoich bliskich. Co byś zrobił/a, gdyby ktoś z twojej rodziny – teoretyczne dziecko – śmiertelnie potrąciło pieszego? Czy gdybyś był/a, dajmy na to, burmistrzem miasta, użyłabyś swojej pozycji żeby zamazać dowody wypadku tak, by sprawca po prostu wrócił bezkarnie do domu? Może by ci było trochę niezręcznie ze świadomością, że w analogicznej sytuacji przeciętny zjadacz chleba idzie do więzienia. A może i nie. Może byś pomyślał/a, że przecież tak dobrze znam swoje dziecko, nie chciało, nauczy się. Może te inne dzieci, inni ludzie, są nieodpowiedzialni, niedbali, niegodni zaufania. Wiadomo, równość na świecie jest relatywna: równi sa tylko ci znani, ci „swoi”.

Chyba wśród wszystkich kultur na świecie zaobserwowano i opisano mechanizm klasyfikacji ludzi na „swoich”, często w języku matczynym zwanych po prostu Ludźmi, oraz „innych”, obcych, nie-ludzi. Przykłady można mnożyć: Plemiona łowców głów ścinały głowy sąsiadom nieludziom, żeby dać upust negatywnym emocjom na zewnątrz własnej rodziny i osady; Nowoprzybyli Europejczycy bezgrzesznie zabijali rdzennych mieszkańców Afryki i obu Ameryk utrzymując, że czarni i czerwoni nie są ludźmi stworzonymi przez boga; W języku romskim słowo „kradzież” dotyczy jedynie bezprawnego przywłaszczenia sobie rzeczy innego Roma – rzeczy nie-Romów po prostu się bierze.

Kategoryzacja świata na Ludzi i nie-Ludzi (czy też: wiernych i niewiernych, prawdziwych i fałszywych itp.) pozwala rozwiązać problem sumienia, które zazwyczaj nie pozwala krzywdzić innych. Wystarczy je przekonać, że krzywdząc nie-Ludzi, nie popełnia się zła.

Takie mechanizmy działają wszędzie na świecie. Wszelkie analogie do obecnej sytuacji i czołowych postaci sceny politycznej w kraju, w którym obecnie mieszkam, są, rzecz jasna, przypadkowe.

Reklamy

Autor: Eyen

Początki mojej etnograficznej przygody sięgają laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii w ramach którego miałam szansę pojechać na pierwsze badania terenowe do zachodniej Macedonii. Przez kolejne lata byłam zaangażowana w badania dokumentujące relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim oraz migrację z Macedonii do Włoch. Przez kilkanaście miesięcy mieszkałam w stolicy Macedonii, Skopje, jako stypendystka programu CEEPUS, oraz wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Równolegle do antropologii ukończyłam magisterskie studia z ochrony środowiska w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i przez rok po obronie pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z Warszawskich stowarzyszeń. W styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie jako stypendystka programu TUBITAK-BIDEB na uniwersytecie Yeditepe i przeprowadziłam się do Turcji. Moje badania dotyczyły tożsamości muzułmanów z zachodniej Macedonii w kontekście migracji i więzi z Turcją. Od roku 2017 kontynuuję studia na wydziale antropologii Uniwersytetu Oslo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s