Folklor znad Wardaru

RumelijkaStambuł, Turcja i Turcy, to także mieszanka Bałkanów i Azji (i jeszcze kilku innych kultur i co najmniej jednego kontynentu). Już kiedyś wspominałam o tym, że dużą część dzisiejszej populacji Turcji stanowią migranci z dawnych terenów Imperium Osmańskiego, min. z Bałkanów, noszących imię Rumelii, Rumelijskiej (lub Tureckiej) Europy.

W sobotę 8 lutego wybrałam się na lokalny bałkański Festiwal Muzyki i Folkloru pod Wardarem („Vardar Üstünde 4.Müzık ve Folklor Festivali”). Festiwal został zorganizowany w hali sportowej w dzielnicy Bayrampasza, do której dojazd, wraz z wędrówką, zajął mi grubo ponad godzinę. Gdy w końcu dotarłam spóźniona idealnie, powitał mnie występ wojska osmańskiego. Groźni, wielcy panowie przy dźwięku bębna krzyczeli o tym, że Allah jest wielki, Mohamed jest prorokiem, a oni synami osmańskiej ziemi. Bałkany, które według słowiańskiej historiografii wyzwoliły się całkiem niedawno spod niewoli tureckiej, niemalże na moich oczach z otwartymi ramionami przyjmowały osmańskich żołnierzy. Na bałkańskiej ziemi osiedlali się Yurucy, a kolejne grupy Słowian przechodziły na Islam i powoli stapiały się ze sobą i z nowo przybyłymi tworząc zalążki późniejszych Rümeli Türkler, Rumelijskich Turków.

Dla etnografki wychowanej w historiografii, gdzie Sobieski był bohaterem, który zatrzymał osmańską nawałnicę, zanurzenie się w przestrzeni celebrującej upadek Bizancjum i islamizację Bałkanów to (kolejna) lekcja pokory i  dystansu do narodowo spisanych historii. Moje mięśnie i uszy mogły się rozprężyć, kiedy z głośników popłynęły dźwięki bałkańskie, a na scenie pojawiły się kolejno grupy taneczne. Jednak przedtem wszyscy goście, vipy i organizatorzy musieli wstać i, oddając hołd Mustafie Kemalowi, odśpiewać wspólnie İstiklal Marşı, hymn Republiki Turcji.

Wardar to rzeka która przecina Macedonię z północy na południe, kończąc wędrówkę w Morzu Egejskim w Grecji, a nad macedońskim Wardarem, oprócz prawosławnych Macedończyków mieszkają także Albańczycy, Turcy, i Torbesze. Na podłodze hali sportowej Bayrampasza zatańczono więc tańce charakterystyczne dla regionów zamieszkałych przez różne grupy. Granicy pomiędzy folklorem macedońskim, tureckim a albańskim w zasadzie nie ma. Jak pięknie pokazała Adela Peeva w filmie „Who Is This Song” (Czyja To Pieśń”), pieśni oparte na tej samej linii melodycznej spotykane są w różnych krajach w lokalych wersjach językowych, i co najsciekawsze, prawie wszędzie i zawsze prezentowane są jako wyjątkowe dla danego miejsca: orginalnie tureckie, pochodzące z Macedonii, czy też należące do narodowego dziedzictwa Bułgarii.

Choć ta granica między kulturami jest płynna, choć trochę wprawne oko i ucho może odróżnić od siebie lokalne interpretacje grania, tańczenia lub śpiewania. Nie jestem muzykologiem ani folklorystką, ale natychmiast poczułam się u siebie, kiedy zamiast wojowniczej muzyki armii osmańskiej usłyszałam melodie znad wardaru. Podobnie większość publiczności; do tej pory trochę spięci, przy dźwiękach rumelijskich melodii mężczyźni i kobiety zaczęli tańczyć oro i pląsać na widowni.

Zbliżają się wybory, i dość szybko taneczno-muzyczna folklorystyczna impreza przekształciła się w scenę polityczną. Do tej pory, siedząc wśród widowni, zwracałam uwagę na dźwięki, zapachy, stroje. Obserwowałam, co sie dzieje na scenie, i patrzyłam na ludzi wokół, tkwiąc w atmosferze – trochę nacjonalistycznego – ale festiwalu. Szybko spadłam na ziemię, kiedy na miejsce kultury wkroczyła polityka.

Chociaż wszyscy jednoczą się jako Rumelijscy Migranci, oprócz pochodzenia z innych krajów i przynależności do różnych organizacji różnią ich często poglądy polityczne. W pewnym momencie, kiedy na scenie kolejno przemawiali przedstawiciele kolejnych organizacji zrezszających migrantów, jedna z Mówczyń niemalże wykrzyczała gorące poparcie dla obecnie rządzącego premiera: on był, jest i będzie nasz! I my będziemy z Nim! Owacje. Jednak już po kilku minutach, podczas kolejnego wyczytywania zgromadzonych na sali vipów, grupa osób kibicująca opozycji odpowiedziała wiwatem równie głośnym. Najbardziej zaciekawiły mnie jasno niebieskie szaliki noszone przez jedną z grup, jednak n udało mi się porozmawiać z nikim spośród szalikowców i od wczoraj usilnie próbuję się dowiedzieć, co oznacza jasno niebieski szalik. Ponieważ internet w tej sprawie milczy (lub nieumiejętnie szukam:P), ponownie wybiorę się do Bayrampasza.

Advertisements

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

2 thoughts on “Folklor znad Wardaru”

  1. Zastanawia mnie, skąd ta ich miłość do obecnego premiera? Ja znam kilkoro Bułgarów (nadużycie – bo już któreś pokolenie żyje w Turcji) i, o dziwo, większość z nich też deklaruje gorące poparcie pana T.

    1. Nie chciałam, żeby to zabrzmiało tak, że akurat mogranci popierają akp. Bardzo wielu spośród Rumeli Turkler, czy to z ex-Yugosławii lub z Bułgarii, gorąco sympatyzuje z opozycją i akp nie znosi. Znam osobiście kilkoro capulcu;) Bayrampasza jest jedną z dzielnic gdzie rzeczywiście rządzi akp i gdzie faktycznie mieszka wielu migrantów, ale także ze wschodniej Turcji.
      Inną sprawą jest to, że rząd turecki finansuje mnóstwo projektów na Bałkanach i dlatego ma poparcie np. w Bośni, Kosovie czy Macedonii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s