Kobieta, mężczyzna i szatan

Jest takie powiedzenie, że jeśli niespokrewnieni ze sobą mężczyzna i kobieta zostaną ze sobą sam-na-sam(a), na pewno towarzyszyć im będzie szatan. Mające źródło w Koranie powiedzenie słyszałam wiele razy podczas badań w muzułmańskich wsiach, a rozmówcy święcie wierzyli w jego prawdziwość. Rzeczywiście, w miejscach, gdzie kobiety i mężczyźni izolowani są od siebie nawzajem od najmłodszych lat i przekonywani o wzajemnej seksualności, nieoczekiwane spotkanie dwojga młodych ludzi może zakończyć się w niekoniecznie planowany sposób. Wiadomo, człowiek oprócz rozumu i tzw. „uczuć wyższych” dysponuje całym wachlarzem instynktów, takich jak głód, pragnienie, czy też popęd seksualny. O ile jednak panuje przekonanie, że z pierwszymi dwoma można skutecznie wygrać – może nie na co dzień, ale chociaż w czasie Ramadanu, gdy od świtu do zmierzchu wiele osób przestrzega postu pomimo, że wokół inni jedzą, o seksualności myśli się jak o czymś potężnym, wrogim, i z założenia silniejszym. Jedynym skutecznym sposobem walki  jest zatem separacja. Nie edukacja, nie wychowanie, nie kształtowanie wewnętrznej moralności i odpowiedzialności, ale zakazy i wprowadzania konserwatywnych norm.

Niedawno premier Turcji wygłosił w przemówieniu dezaprobatę wobec faktu, że studenci i studentki mieszkają razem w wynajmowanych mieszkaniach. Takie pomieszkiwanie dziewcząt i chłopców jest sprzeczne z konserwatywnym, demokratycznym charakterem narodu tureckiego. Przerażające, nie tylko dlatego, że takim stwierdzeniem sprowadza ludzi do (hetero)seksualnych podmiotów (jedną z natychmiastowych reakcji środowiska LGBT było ironiczne podziękowanie premierowi, że ułatwia życie gejom i lesbijkom). Przerażające, nie tylko dlatego, że w ten sposób po raz kolejny wkracza w życie prywatne, narzucając swoje własne przekonania i poglądy jako jedyne słuszne i obowiązkowe i nadużywa władzy. Przerażające, bo to kolejne działanie partii rządzącej wymierzona przeciwko opozycji, służące zastraszeniu, ukaraniu, i wyeliminowaniu potencjalnych przeciwników na politycznej scenie. Podobno na studentów płci obojga skarżyli się sąsiedzi. Podobno podczas rewizji, którą skrupulatnie po wypowiedzi premiera przeprowadziła policja, odnaleziono w mieszanych studenckich mieszkaniach prawdziwych terrorystów, ładunki wybuchowe, a nawet prostytutki. Studentom i studentkom, których policja odnotuje jako potencjalnie niebezpiecznych, grozi zakaz wstępu na uczelnie.

Kto od jakiegoś czasu obserwuje turecką politykę, powinien zauważyć związek z niedawnymi protestami: przeciw zabudowie parku Gezi, przeciwko wycince drzew w ODTU, gdzie wśród protestujących ważną grupę stanowią młodzi ludzie, studenci, o często niekonserwatywnych poglądach.  Podczas protestów Gezi studenci siadali na ziemi z książkami, malowali schody kolorami tęczy, odgrywali przedstawienia teatralne, organizowanli manifestacje na uczelniach. To najczęściej właśnie tacy studenci, którzy nie widzą przeszkód w przyjaźni damsko męskiej i potrafią mieszkać razem pod jednym dachem (a nawet w namiocie) i nie urządzają co noc orgii. (Ale nawet jeśli urządzają, to nic do tego premierowi, bo to jest życie prywatne – jak stwierdziła ostatnio jedna z moich wykładowców).

Jest wiele innych poważniejszych problemów, które dzieją się w domowych zaciszach, jak choćby przemoc w rodzinie lub pedofilia. Czyżby to jednak było zgodne z konserwatywnym i demokratycznym charakterem narodu tureckiego wyobrażonym przez premiera, skoro nie zlecił jeszcze inspekcji prywatnych mieszkań?

Nie potrafię i nie chcę zachować tu dystansu, bo przemawia we mnie jedno wielkie Nie!

Nie, kiedy widzę, że ktoś narzuca innym swoją własną wizję świata używając przy tym siły i manipulacji.

Nie, bo człowiek jest dużo bardziej złożoną istotą, a sprowadzanie go do czegoś, co myśli jedynie narządami płciowymi na zasadzie + przyciąga – to spłycanie, spłaszczanie i odczłowieczanie człowieka, pozbawianie go duchowości, uczuć i mądrości. Osobne akademiki dla dziewczyn i chłopaków, kobiety w chustach i w płaszczach, najlepiej pozamykane w domach (skoro mają rodzić minimum 3 dzieci)  i wąsaci faceci z tespih, którzy widząc samotnie idącą kobietę będą cmokać i gwizdać, bo inaczej się nie nauczą (bo porządne kobiety nie chodzą tam, gdzie są mężczyźni, a skoro ta chodzi, i sama, to znaczy że chce).

Nie, bo takie myślenie to krok na ścieżce do wahabickiego lub tradycyjnego islamu. W wahabickiej wersji wszelkie zalecenia Koranu i Sunny rozumieć trzeba dosłownie i starać się żyć jak to robiono w VII w.n.e. – stąd np. brody, białe togi i wielożeństwo . Z kolei tradycyjny islam, lub islam ludowy, to taka forma praktyki, gdzie wiejska tradycja przeplata się z bardzo powierzchowną znajomością i ludową interpretacją kanonów religii. W obu wersjach edukacja i duchowość służące rozwojowi jednostki mają podrzędne znaczenie wobec norm zakładających np. separację płci, nadrzędność mężczyzny wobec kobiety. Na pewno nie jest to ten islam, o którym pisze się jako o „religii pokoju i miłości” tzw/ liberalny islam,  który kładzie nacisk na duchowy rozwój jednostki a zalecenia Koranu interpretuje jako metaforyczne wskazówki służące do tego, żeby stać się lepszym.

Reklamy

Autor: Eyen

Początki mojej etnograficznej przygody sięgają laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii w ramach którego miałam szansę pojechać na pierwsze badania terenowe do zachodniej Macedonii. Przez kolejne lata byłam zaangażowana w badania dokumentujące relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim oraz migrację z Macedonii do Włoch. Przez kilkanaście miesięcy mieszkałam w stolicy Macedonii, Skopje, jako stypendystka programu CEEPUS, oraz wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Równolegle do antropologii ukończyłam magisterskie studia z ochrony środowiska w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i przez rok po obronie pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z Warszawskich stowarzyszeń. W styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie jako stypendystka programu TUBITAK-BIDEB na uniwersytecie Yeditepe i przeprowadziłam się do Turcji. Moje badania dotyczyły tożsamości muzułmanów z zachodniej Macedonii w kontekście migracji i więzi z Turcją. Od roku 2017 kontynuuję studia na wydziale antropologii Uniwersytetu Oslo.

2 thoughts on “Kobieta, mężczyzna i szatan”

  1. W 100% się z Tobą zgadzam. Z tym, że stwierdzenie „sama tego chce” (a przynajmniej znaczące to samo) wygłaszają także polscy biegli sądowi na temat zgwałconej kobiety. Więc to chyba nie tylko problem konserwatyzmu/islamu, ale ogólny problem patriarchalnych społeczeństw. A ludzie pokroju pana Tayyipa bardzo chętnie wykorzystają religję (oficjalną wykładnię lub wierzenia ludowe)/”tradycję” i kilka innych wzniośle brzmiących słów, żeby uzasadnić swoje chore racje. Przykre jednak, że ludzie, dla których głównym źródłem wiedzy jest telewizja, będą oglądać rządowe programy i wierzyć, że połowa dziewczyn z Denizli to prostytutki (albo przynajmniej dziewczyny o podejrzanej reputacji).

    1. ‚to chyba nie tylko problem konserwatyzmu/islamu, ale ogólny problem patriarchalnych społeczeństw.” – w 100% tak. A media to potężne źródło przekazu i manipulacji. Jak różne dyskursy kreują widać było wyraźnie podczas trwania protestów na placu Taksim, z resztą do tej pory wystarczy porównać np. bianet i zaman żeby od razu zrozumieć na czym polega sztuka narracji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s