Çay: herbata po turecku

czajKilkanaście łyżeczek uderza rytmicznie o ścianki małych tulipanowych szklanek a do gwaru miasta dołącza na chwilę dźwięk, przy którym w ciemnej mocnej herbacie rozpuszcza się cukier. Jesteśmy w Turcji:) Çay (czyt: czaj), czyli po turecku herbatę, pije się tutaj wszędzie i zawsze; w restauracjach, kawiarniach, na ulicach, na bazarze, w urzędach, nawet w czterdziestostopniowym upale. Turystów na początku dziwi, że çay w wielu miejscach (na bazarach, w restauracjach) serwowany jest za darmo. Jest dobrem oczywistym, wyznacznikiem gościnności, i bardzo szybko rozkochuje w sobie nie tylko aromatem i smakiem, ale formą podania: malutkie szklaneczki z nieodłącznym spodeczkiem, cukier w kostkach, kawałeczki cytryny, i drobne łyżeczki powodujące ten nieznośny na początku dźwięk bezstresowego mieszania herbaty.

„Wy w tej Europie to się chyba nawet oddychać boicie” – powiedział kiedyś pół żartem pół serio mój znajomy kiedy stwierdziłam, że w Polsce takie głośne mieszanie herbaty jest ogólnie uznawane za zachowanie niekulturalne. Çay ma swoje prawa, w tym prawo do głosu;) – usłyszałam.

Çay uprawia się w Turcji na żyznych ziemiach wybrzeża Morza Czarnego, a dane z 2005 roku mówią o produkcji ponad 200 tysięcy ton rocznie. Część herbaty jest oczywiście eksportowana, ale na jej miejsce trafia çay z importu, na przykład ze Sri Lanki. W 2003 roku konsumpcja herbaty była prawie równa produkcji i wynosiła 2,38 kilograma na osobę. Picie herbaty stało się popularne w Turcji dopiero w XX wieku, prawdopodobnie docierając tu z Rosji. Bardzo szybko parzenie herbaty stało się lokalną sztuką, a specyficzny sposób podawania przemienił herbatę w çay turecki.

Herbata po turecku

Herbatę w Turcji przygotowuje się w specjalnych dwuczęściowych imbryczkach (po turecku çaydanlık) lub w samowarach. Imbryczki mają różne rozmiary, kształty i kolory, od dużych, choć zazwyczaj skromnych domowych czajniczków po trochę mniejsze, ale za to zdobione çaydanlıki na specjalne okazje. Górna część czajniczka, przeznaczona do zaparzenia esencji, jest zawsze mniejsza od dolnej, w której gotuje się wodę. Dzięki takiemu podziałowi, każdy może nalać sobie własnej, osobistej i wyjątkowej herbaty o różnej mocy: od słabej (açık) do ciemnej i mocnej (koyu).

caydanlik; źródło - googleimages

Sposobów przygotowywania herbaty jest wiele; niektórzy do górnego imbryczka wsypują jedynie którąś z czarnych herbat tureckich (np. firmy çaykur), inni wolą herbatę cejlońską; niektórzy dodają do zwykłej czarnej trochę earl grey, inni kilka goździków lub odrobinę kardamonu. Jakikolwiek by nie był, każdy przepis „zdradzano” mi jako jedyny prawdziwy przepis na turecką herbatę:)

Na co dzień praktykuję wersję çaykur + earl grey, w proporcjach „na oko” 4-5:1. Choć zaparzanie herbaty wydaje się proste, zajęło mi sporo czasu, zanim osiągnęłam dobry smak herbaty: na początku çay wychodził mi za mocny/za słaby/kwaśny/zbyt gorzki. Moim zdaniem sekret tkwi nie tylko w rodzaju herbaty i proporcjach esencji, ale też w czasie zaparzania i w samym ogniu.

Zaparzanie herbaty krok po kroku:

1.     1.  Do dolnej części imbryka nalewam wody (około pół czajniczka); stawiam na ogniu, przykrywam górną częścią, do której wsypuję herbatę; „na oko” wsypuję około 4 łyżek czarnej herbaty i około 1 łyżki earl grey. Małego imbryczka nie przykrywam, pozwalam herbacie „oddychać” i delikatnie ogrzewać się pod wpływem temperatury dolnego imbryczka.

2.      2. Kiedy woda w czajniku się zagotuje, zestawiam go z ognia, zdejmuję mały czajniczek z herbatą i powoli zalewam ją wrzątkiem. Zawsze wlewam wodę okrężnym ruchem, tak, żeby woda powoli ”zatapiała” herbaciane fusy, czemu towarzyszy powstawanie białej „piany”. W pewnym momencie cała powierzchnia esencji przykrywa się pianą – tak rozpoznaję, że już wystarczy wody.

3.      3. Do dolnego czajnika wlewam zimną wodę (około ½ lub trochę więcej, w zależności od czajnika), stawiam na nim mały czajniczek z esencją, który przykrywam pokrywką. Całość stawiam na średnim ogniu. Kiedy woda się zagotuje, często trzymam ją jeszcze około 1-2 minut na malutkim ogniu.

4.     4. Gotowe! teraz do szklaneczek wlewamy kolejno: esencję oraz wodę. Zimą, żeby herbata tak szybko nie stygła, stawiam czajnik na grzejniku. Niektórzy zostawiają czajnik na małym ogniu aż do wypicia całej herbaty, jednak im dłuższe podgrzewanie, tym większa moc herbaty, której smak może nabrać goryczki.

Jak zaparzyć herbatę – film – cz. 1

Jak zaparzyć herbatę – film – cz. 2

 

Advertisements

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

3 thoughts on “Çay: herbata po turecku”

  1. W różnych źródłach czytałam, że po zalaniu herbaty w górnym czajniku całość powinna postać jeszcze 15 minut na małym ogniu. Do niższego czajnika zawsze dolewam tyle wody, żebym potem już nie musiała dolewać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s