Podwójne standardy

I znów ominęło mnie gazowanie. I co ja powiem potencjalnym przyszłym wnukom? Że tam: bumtratatatabęc a ja co? że w domu? że tam chmury, woda, tłum, a antropolożka zamiast w terenie, to na kanapie, bo ją bolał ząb?

Bądźcie wyrozumiali, (tak powiem) stan zapalny po wyrwaniu zęba to na prawdę bolesna sprawa, ledwo daje radę nawet turecki Apranax forte, zabójca wszystkich zakończeń nerwowych, bożyszcze tutejszych kobiet. Nikomu nie życzę, nawet teoretycznym wrogom, no, może niektórym politykom przydała by się porządna dawka bólu, która podobno pomaga później współczuć i rozwija empatię. Podobno;)

Wracając do gazu: wczoraj na placu Taksim znów były gaz, woda, i tłum.

Jak wspominałam kilka postów temu, drugiego lipca sąd administracyjny w Stambule odrzucił projekt zabudowy parku: zdecydowano, że park ma pozostać parkiem, odrzucając nawet odwołanie Ministerstwa Kultury i Turystyki. Jednak i wieczorem, i następnego dnia, park nadal pozostawał zamknięty. Podobno ze względu na renowację parku: sprzątanie, sadzenie, przesadzanie, malowanie, zamalowywanie. Sprawa podejrzana, gdyż nikt nie poinformował mieszkańców Stambułu, jak długo potrwają wspomniane prace, w dodatku prowadzone pod nadzorem policji.(Czy ktoś widział, żeby przydrożnych ogrodników pilnowali uzbrojeni policjanci, i to liczniejsi niż doniczki i kwiatki? Nikt nie widział) Zatem…

…czwartego lipca na stronie Solidarność z Taksim (Taksim Dayanışması) pojawił się wpis

„Idziemy do naszego parku!

Idziemy do naszego parku własnoręcznie wręczyć decyzję sądu anulującą projekt, który zmierzał do wyludnienia, wyobcowania i zamknięcia parku dla ludzi. Idziemy do naszego parku, żeby otworzyć jego drzwi dla prawdziwych właścicieli, a więc z powrotem dla wszystkich.

Ze wszystkimi barwami które czynią nas tymi, kim jesteśmy, z niezachwianym poczuciem wspólnoty, wytrwałością, determinacją i niesamowitą kreatywnością nadal jesteśmy razem w każdej sferze życia.

Nie porzuciliśmy naszych żądań i celów i nigdy tego nie zrobimy.

Aby upamiętnić straty, które ponieśliśmy, przypomnieć o naszych żądaniach i wyrazić potępienie dla przemocy która nadal istnieje w całej Turcji, spotykamy się w sobotę (6 lipca) o 19:00 na placu Taksim z prawomocną decyzją sądu w naszych rękach.

Hurrra dla naszej Solidarności

Wszędzie jest Taksim, wszędzie jest opór.”

Jak można się z łatwością domyślić, powyższy apel rozprzestrzeniał się z prędkością milion razy szybszą niż prędkość najszybszej plotki (Twitter! Facebook!), i już dzień później tysiące osób zaćwierkały  w statusach, że wybierają się na Taksim. Tymczasem władze miasta milczały, nieme, ślepe i głuche. Dopiero w sobotę gubernator Stambułu, pan o nazwisku Szczęśliwy (Hüseyin Avni, tłumacząc z tureckiego: Mutlu), obwieścił prasie i zaćwierkał na twiterze:

1. Sobotnia manifestacja planowana na placu Taksim jest nielegalna. Jako zarządca miasta działający w zgodzie z konstytucją, nie może zezwolić na nielegalne – niezgłoszone, niezatwierdzone – demonstracje w centrum miasta. Nie może działać wbrew konstytucji. Musi wysłać na miejsce zdarzeń policję, i użyć jej do zakończenia nielegalnej demonstracji. Jednak bez obaw: policja najpierw wyśle ostrzeżenie, dając manifestującym czas na rozejście się. Dopiero później użyje siły przeciwko tym najbardziej upartym.

2. Park Gezi zostanie otwarty w niedzielę.

Festiwal wodno-gazowy

Rozpoczęciem sobotniej manifestacji miała być symboliczna wojna na plastikowe pistoletny wodne. Dla upamiętnienia TOMY. I rzeczywiście, wczesnym popołudniem na twitterze pojawiły się już pierwsze zdjęcia:

pistolety

Późnym popołudniem w okolicahc placu było już kilka tysięcy ludzi.

Policja rozpoczęła interwencję kilkanaście minut po 18:00Nie wiem, czy faktycznie poinformowano o zamierzanej interwencji na kilkanaście minut przed jej implementacją – jak zapowiadał Mutlu. Faktem jest, że  festiwal wodno-gazowy, urozmaicony strzelaniem z plastikowych naboi, rozpoczął się długo przed 19:00, planowaną jako oficjalna godzina rozpoczęcia manifestacji. Policja pzewiduje i uprzedza przyszłość.

Wieczorem w przestrzeni internetowej oglądałam filmy, na których widać, że policja bawiła się nienajgorzej:

– Mężczyźni w cywilu po krótkiej rozmowie z policją demolują pobliskie sklepy (bo protestujący to wandale)

– Mężczyzna w cywilu, dziwnym trafem niepowstrzymany przez policję, biega z maczetą w dłoni bijąc i kopiąc kogo popadnie, sprawiedliwie, bez względu na płeć (protestujący to niebezpieczni terroryści)

– [Nie znalazłam videa na Youtube, po kliknięciu TU otworzy się na FB], a widać na nim jak policjant strzela plastikowym nabojem do stojącego na poboczu chłopaka. Mógł tam nie stać, prawda? Nie chodzi się po Istiklal w sobotę.

– Ulicą Istiklal biegnie tłum ludzi, a za nimi –TOMA – strzelając cieczą, która jak się później okazało była bardziej żółta niż cytryna; znów dodano do wody co najmniej gazu pieprzowego.

Zdjęć i filmów pokazujących bieganie, strzelanie i krzyczenie mogłabym tu umieścić o wiele więcej. Sama nie nadążam już z oglądaniem, tak sprawnie działają social media (w przyszłości rząd powinien tego zabronić!).

Tymczasem jest już niedziela…

CHP w Gezi; zródło: Hurriet

… a niedzielnym popołudniem do parku Gezi wybrał się przedstawiciel opozycyjnej CHP, Kemal Kılıçdaroğlu, pogawędził z policją, wyraził swoje oburzenie, i podobno wrzucił zdjęcia z parku na fejsa. Wspaniały gest na miarę opozycji.

Islam i Europa, Orient i Zachód

Na bieganie, strzelanie i krzyczenie Turcja nie miała (i nie ma nadal) monopolu. „Dzieje się” wszędzie na świecie: Brazylia, Chorwacja, a jeszcze tak niedawno Grecja i G8. Najgorętszym tematem medialnym jest od kilku dni przewrót w Egipcie: odsunięcie od władzy i zamknięcie w areszcie domowym prezydenta Mohammeda Morsiego, wybranego zaledwie rok temu w (podobno) demokratycznych wyborach.  Przyczyną protestów i – w rezultacie – dokonania przewrotu było niezadowolenie z nieudolnych rządów Morsiego i – przede wszystkiem – jego wyraźnej sypmatii w stosunku do Bractwa Muzułmańskiego. Większość państ zachodnich popiera ideę przewrotu.

Tymczasem premier Turcji skrytykował UE i USA za to, że popierając protesty nie nazywają wydarzeń w Egipcie zamachem stanu. Zarzucił Unii Europejskiej stosowanie podwójnych standardów: podczas gdy UE pomaga Grecji, odwraca się od Egiptu. (przyjmuje Chorwację, odruca Turcję). Wyraził również zrozumienie dla Morsiego, który w tak krótkim czasie nie zdołał dokonać znaczących zmian; być może popełnił błędy, ale to wszak ludzkie, błądzić. Wyjątkowo łagodna ocena, biorąc pod uwagę kto, kogo, i za co próbuje osądzić.

Trochę racji premier Turcji ma. Nie jest nowością, że Europa (i Zachód), choć powoli zaczyna przyjmować do świadomości fakt rosnącej populacji Muzułmanów, była i jest antyislamska. W dyskursie zachodnim/europejskim Islam bardzo często portretowany jako opozycja Europy wyobrażonej jako nowoczesna, świecka, postępowa, sprawiedliwa. Świat islamski to oczywiście ten zacofany, pełen brodatych wahabitów, ich zachuszczonych żon, i terrorystów (którzy czyhają na dobra Chrześcijan).

Jednak podobny dyskurs rozwinął się w „świecie Islamskim”: kraje chrześcijańskie portretowane są w opozycji do sprawiedliwego, czystego, porządnego Islamu. Świat chrześcijański jest dziki, niemoralny, pełen półgołych kobiet, ich pijanych kochanków, i terrorystów (którzy czyhają na  dobra Islamu).

I Turcja, i „Zachód”, są pozornie świeckie; w rzeczywistości pozostają głęboko pro-(i tu należy wpisać wyznanie), i anty-(j.w.). Wiara we własną wspólnotę narodową czy religiją najczęściej idzie w parze z wiarą w to, że istnieją „ci inni”, obcy, którzy są z natury źli, i przed którymi należy bronić własnej, wyobrażonej wspólnoty. Można ich z czystym sumieniem oskarżać o wszystko, co najgorsze: zacofanie, „złe” normy, terroryzm. I podwójne standardy, przekłamywanie rzeczywistości.

W wypowiedzi premiera uderzyło mnie słownictwo: oskarżenie zachodu o to, że nie używa słowa „zamach” i nie potępia armii. Faktycznie, sam „Zachód” chętnie używa słowa „zamach” lub „terror” tylko wtedy, gdy za udziałem w misji ratunkowej widoczny jest profit: szybko i sprawnie reaguje w Iraku, przymykając oko na masakrę w Srebrenicy. Jednak nie tak całkiem dawno to Zachód zarzucał Turcji, że mówiąc o Armeńczykach nie używa terminu „zbrodnia”. Tymczasem premier Turcji  „terrorystami” nazywa Czapuldżu, protestujących od kilku miesięcy przeciwko jego sposobowi sprawowania władzy.

Reklamy

Autor: Eyen

Początki mojej etnograficznej przygody sięgają laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii w ramach którego miałam szansę pojechać na pierwsze badania terenowe do zachodniej Macedonii. Przez kolejne lata byłam zaangażowana w badania dokumentujące relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim oraz migrację z Macedonii do Włoch. Przez kilkanaście miesięcy mieszkałam w stolicy Macedonii, Skopje, jako stypendystka programu CEEPUS, oraz wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Równolegle do antropologii ukończyłam magisterskie studia z ochrony środowiska w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i przez rok po obronie pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z Warszawskich stowarzyszeń. W styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie jako stypendystka programu TUBITAK-BIDEB na uniwersytecie Yeditepe i przeprowadziłam się do Turcji . Moje badania dotyczyły tożsamości muzułmanów z zachodniej Macedonii w kontekście migracji i więzi z Turcją. Kierując się różnymi względami w 2016 roku przerwałam studia doktoranckie by rok później kontynuować je na wydziale antropologii Uniwersytetu Oslo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s