Zapach utopii

Sprzedawcy w Turcji są jak kwiaty pustyni: pojawiają się nagle i niewiadomo skąd, wyczarowując jak znikąd wszystko to, czego w danej chwili (być może) potrzeba. Zjawiają się z parasolkami przy najmniejszym deszczu, z ogórkami w upalne dni, z szalikami adekwatnymi do wieczornego meczu. Już w pierwszych dniach zamieszek w okolicach parku Gezi ustawili stoiska z maskami gazowymi, pyłowymi, kaskami, okularami, a nawet koszulkami i flagami przygotowanymi specjalnie na protest. Jako cudzoziemka, chętnie sprawiłabym sobie t-shirt z napisem: yabanci provokatör, czyli zagraniczny (obcy) prowokator.

Mam już nawet pomysły na wspomniany t-shirt:

pingwin przecież też był yabanci!

W Turcji trwa bowiem łapanka, a maskotkowymi niemal ofiarami (=terrorystami) są cudzoziemcy, yabanci. Media mniej lub bardziej śmiele informują o deportacjach lub/i aresztach, a premier nadal utrzymuje, że protesty są sprawką sił i wpływów zewnętrznych, z Żydowskimi włącznie.

I na pewno ma rację, skoro za pełnoprawnych obywateli uznaje jedynie popierających  jego partię. Pozostali, a więc: głosujący na CHP, MHP, BDP, niegłosujący w ogóle, cudzoziemcy, oraz niegłosujący na AKP: wierzący i niewierzący, liberalni bądź konserwatywni, homo i hetero. Podstępni yabanci spoza kraju sprytnie – za pomocą twittera i fejsbuka – zmanipulowali nieszczęsnych Turków, którzy są oczywiście podatni na złe wpływy, skoro i ponieważ nie głosują na AKP. Trzeba ich najpierw odszukać, potem ukarać, a następnie odpowiedniej wersji świata nauczyć.

Tymczasem, na ulicach wielu miast nadal organizowane są różnorodne protesty – mam wrażenie, że maska gazowa lub pyłowa zawieszona na szyi przechodnia już nikogo nie dziwi, nawet jeśli przechodzień jest ubrany/a jak do biura/na imprezę/na piknik. Już pojawił się pomysł na zorganizowanie Balu Gas-Maskowego.

Większość mediów mainstreamowych grzecznie przesunęła informacje o niezręcznych protestach gdzieś pomiędzy notkami o wzroście cen pomidorów a protestami w Egipcie – w końcu coś się dzieje, czym można odwrócić uwagę od Gezi, no bo przecież ile można. Została też ogłoszona decyzja sądu odrzucająca projekt przebudowy/zabudowy parku Gezi, ale jakoś tak po cichu, bez rozgłosu.

W telewizorze oglądam naprzemienne wypowiedzi liderów partii AKP i głównego oponenta CHP, i zastanawiam się, kiedy w końcu pojawi się jakaś porządna opozycja. Bo niestety, CHP jakoś uwiera jako potencjalny oponent ; zdaje się, że zafiksowała się z programem i hasłami co najmniej kilka lat temu, i nie dostrzega chyba najważniejszej w ruchu społecznym wokół Gezi, różnorodności.

Na ulicach Stambułu, Ankary, Izmiru, Adany, i wielu innych miast i miejscowości, nagle stają obok siebie, ramię w ramię, osoby przynależące w różny sposób do grup, które dotąd najczęściej stawiano w opozycji:

ściany w okolicach Istiklal

Turcy i Kurdowie;

kibice Galatysaraj i Fenerbahçe (i Beşiktaş rzecz jasna);

kobiety w krótkich sukienkach i kobiety w chustach;

mężczyźni i kobiety;

młodzi i starzy;

wierzący i ateiści;

Muzułmanie i Chrześcijanie;

itd.

Wielobarwność Stambułu zakwitła na ulicach w ostatni tydzień czerwca, który był w Turcji Tygodniem Tęczowym:

23 Czerwca w Stambule odbyła się czwarta już Parada Dumy Trans (Trans Onur Yürüyüşü.)

30 Czerwca miał miejsce jedenasty Stambulski Marsz Dumy LGBT

Pomiędzy dwiema głównymi manifestacjami, przez cały tydzień na placu Taksim, na Istiklal, na ulicach Kadikoy, wśród osób które zaczęły istnieś w przestrzeni publicznej z powodu Gezi przechadzały się grupki osób z tęczowymi flagami. I odwrotnie: do obu parad LGBTT przyłączyły się osoby, które od miesiąca wychodzą na ulice Stambułu po tym, jak policja zaatakowała protestujących przeciwko zniszczeniu parku Gezi, a których wspólnym hasłem są nadal: tolerancja i wolność.

To, co najbardziej podoba mi się w ostatnich przemianach, jakie zachodzą w Turcji, to właśnie przebudzenie i rozpoznanie różnorodności. Kiedy kilka dni temu spacerowałam po placu Taksim wśród masek, chust, spódnic i tęczowych flag, czułam zapach utopii.

20130629_204213

Reklamy

Autor: Eyen

Początki mojej etnograficznej przygody sięgają laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii w ramach którego miałam szansę pojechać na pierwsze badania terenowe do zachodniej Macedonii. Przez kolejne lata byłam zaangażowana w badania dokumentujące relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim oraz migrację z Macedonii do Włoch. Przez kilkanaście miesięcy mieszkałam w stolicy Macedonii, Skopje, jako stypendystka programu CEEPUS, oraz wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Równolegle do antropologii ukończyłam magisterskie studia z ochrony środowiska w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i przez rok po obronie pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z Warszawskich stowarzyszeń. W styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie jako stypendystka programu TUBITAK-BIDEB na uniwersytecie Yeditepe i przeprowadziłam się do Turcji. Moje badania dotyczyły tożsamości muzułmanów z zachodniej Macedonii w kontekście migracji i więzi z Turcją. Od roku 2017 kontynuuję studia na wydziale antropologii Uniwersytetu Oslo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s