Święte miasto Karii: Labranda

Ceszma Labranda to miejsce, o którym większość przewodników milczy. Dotrzeć tam niełatwo; prywatny autokar, którym jechałam do Labrandy, zatrzymał się półtorej kilometra przed celem podróży, utknąwszy na piaszczystej drodze rozjechanej przez tiry. Niektórzy z moich towarzyszy drogi skorzystawszy z zaproszenia mijających nas kierowców pojechali dalej w kabinach ciężarówek, niektórzy szli drogą w upalnym kurzu.

Jednak do Labrandy kiedyś się pielgrzymowało. Pewnie nikt z żyjących tego nie pamięta, ale starożytna świątynia znajdowała się na tzw. Świętym Szlaku łączącym ją z Milas. Już Herodot wspominał świątynię Zeusa Stratiosa z Labrandy, której budowę rozpoczął sam Mauzolos – ten sam, którego śmierć podarowała nam „mauzoleum”. Dziś ze starożytnego miasta pozostały ruiny, otulone trawą, kwiatami i brzęczeniem pszczół. Co ciekawe, w Labrandzie nikt nie sprzedaje biletów. To znaczy, w sezonie się to zdarza, ale od wielu tygodni mała drewniana budka z napisem „5TL”stoi pusta. Podobno sprzedawca biletów, który przyjechał do Labrandy rano, znudził się przed południem: nieprzejezdne drogi skutecznie odstraszają mniej wytrwałych wędrowców.

Ali

Tak jak kilkadziesiąt lat temu, na ruinach świątyni często pasą się owce i kozy. Choć w mieście, które „odkryto” w 1948 roku, nadal trwają badania archeologiczne, prawdziwym stróżem i zarządcą Labrandy jest Bekci Ali, który wraz z rodziną mieszka w domku przytulonym do świątyni.

Wśród kwiatów Labrandy jego pszczoły zbierają nektar, słodki żywiczny miód, który do półlitrowych słoików zamyka żona Aliego. Ich czteroletnia córka, mała Emine, już z daleka krzyczy, żeby iść tą ścieżką, w lewo, do jej taty, który najlepiej potrafi opowiadać o Labrandzie.

Niepozorny stróż Labrandy wie o niej chyba wszystko, zna każdy kamień, nazwy, imiona, daty, legendy, przypuszczenia, domniemania, najświeższe wnioski. Opowiada z przejęciem, z pewnością, tak jakby Labranda była jego życiem. Dzięki niemu, wspinając się do Świątyni w Labrandzie można poczuć się jak odkrywca: archeolodzy nie napisali jeszcze o tym wszystkim, co skrzętnie zapamiętuje Ali.

Szkoda mi tych wszystkich miejsc, z których barierki, bramki bezpieczeństwa i budki z biletami przegoniły takich ludzi jak Ali. Przestrzenie świątyń zamieniły się w muzea, z wytyczonymi ścieżkami, nie do dotknięcia, nie do poczucia, do „zwiedzenia” z daleka.

Pijąc herbatę z miodem z Labrandy zastanawiam się, jak bardzo przeszłość może być skolonizowana i na sprzedaż.Starożycie

Advertisements

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s