Komunikacja w Stambule: niepisy ruchu drogowego

tambuł, kwiecień 2013To nie jest fotomontaż. To się tutaj zdarza, dużo częściej niż „czasami”. Kierowca taksówki chciał pojechać pod prąd, nie udało się i musiał wrócić skąd przyjechał. A że nie miał czasu zawrócić, uruchomił wsteczny. Nikt się nawet nie oburzył, no bo za co: nic się w końcu nie stało, z resztą całkiem płynnie jechał.

To, co zawsze szokuje nowo przybyłych, to ruch drogowy w Stambule, którego naczelnymi zasadami wydają się być telepatia i intuicja. Turyści i przyjezdni nie mogą się nadziwić, jak to się dzieje, że te wszystkie samochody, skutery, minibusy, ciężarówki  i taksówki nie zderzają się co minutę, że kierowcy nie biją się na każdym zakręcie, i że ta cała lawina pojazdów jakoś się w tej przestrzeni mieści.

To istna kraina cudów: z dwóch pasów często robią się trzy, kierunek jazdy można wybrać dowolnie, udaje się przejechać przez szczelinę pomiędzy zaparkowanymi wszędzie: na ulicach i chodnikach samochodami. Nietutejsi nijak nie mogą pojąć, jak to się dzieje, że działa, gdyż dopiero po długich tygodniach obserwacji i rozszyfrowywania gestów i znaków można zrozumieć prawdziwe zasady ruchu drogowego, nienapisane prawa, nie-pisy.

Mieszkam w Stambule już na tyle długo, żeby wiedzieć, że komunikacja na drodze polega właśnie na wzajemnym przekazywaniu i odczytywaniu treści:

Żeby skręcić lub wyprzedzić wcale nie trzeba włączać kierunkowskazu: wystarczy przekazać swój zamiar innym kierowcom zamieniając samochód w przedłużenie własnej mowy ciała. Delikatne zjeżdżanie w bok, ruch głową w prawo lub w lewo, i wiadomo, że można spodziewać się zakrętu lub zmiany pasa jazdy (zakładając, że w ogóle jechaliśmy pasem, a nie np. środkiem jezdni).  Wyprzedzanie natomiast komunikuje się podjeżdżając blisko samochodu przez nami, tak, jakbyśmy chcieli go delikatnie zepchnąć na pobocze.

Doświadczeni kierowcy potrafią nie tylko komunikować innym swoje plany, ale też wpływać na ich zachowanie. Na przykład, przyśpieszanie i podjeżdżanie bardzo blisko samochodu przed nami powoduje, że ustępuje nam drogi zjeżdżając na sąsiedni, zazwyczaj prawy pas. Jeśli podejrzewamy, że kierowca przed nami przysnął, można zatrąbić.

Muszę tu zaznaczyć, że trąbienie i przekrzykiwania się klaksonów jest zazwyczaj błędnie interpretowane przez przyjezdnych. Trąbienie rzadko wyraża złość lub zdenerwowanie, stambulskie trąbienie najczęściej ma służyć zwróceniu uwagi, takie samochodowe „Hej!”. Natomiast politrąbienie na czerwonym świetle, lub w korkach, to już wyraz zniecierpliwienia, nagany, adekwatne do ludzkiego cmokania, słyszalnego na ulicach  „CCC”.

Najciekawsze wymiany gestów i spojrzeń odbywają się zazwyczaj na wąskich, bocznych uliczkach, kiedy spotkają się na nich samochody jadące w przeciwnych kierunkach. Kierowcy błyskawicznie oceniają sytuację i ustalają przy pomocy mikro-znaków, kto zjedzie na bok, w którą stroną, żeby mógł najpierw przejechać ten drugi. W sytuacje bardzo zawiłe angażuje się czasem cała uliczka, doradzając, pilotując, wskazując i czasem cmokając. Co ciekawe, wszystko to działa na zasadzie ulicznej współpracy, a nie ułańskiej konkurencji.

Jak wszystko inne na świecie, także ten system ma swoje słabe i mocne strony. Plusem jest duża dowolność w interpretacji: kolorów świateł, linii na jezdni, podziału przestrzeni, znaków i napisów. Minusy są natomiast dwa: hermetyczność systemu (dostępny przez poznawanie, jak wiedza tajemna) oraz łatwość, z jaką przyzwyczajamy się do nie-pisów: nic tak nie zaskakuje później jak mandat za przekraczanie pasów na czerwonym świetle lub ogólne oburzenie, że jedziemy tą idealnie przecież pustą ulicą, tyle że pod prąd.

Reklamy

Autor: Eyen

Początki mojej etnograficznej przygody sięgają laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii w ramach którego miałam szansę pojechać na pierwsze badania terenowe do zachodniej Macedonii. Przez kolejne lata byłam zaangażowana w badania dokumentujące relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim oraz migrację z Macedonii do Włoch. Przez kilkanaście miesięcy mieszkałam w stolicy Macedonii, Skopje, jako stypendystka programu CEEPUS, oraz wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Równolegle do antropologii ukończyłam magisterskie studia z ochrony środowiska w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i przez rok po obronie pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z Warszawskich stowarzyszeń. W styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie jako stypendystka programu TUBITAK-BIDEB na uniwersytecie Yeditepe i przeprowadziłam się do Turcji. Moje badania dotyczyły tożsamości muzułmanów z zachodniej Macedonii w kontekście migracji i więzi z Turcją. Od roku 2017 kontynuuję studia na wydziale antropologii Uniwersytetu Oslo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s