Akademia Yogi

Chodzę na yogę. O wyborze miejsca zdezydowała strategia logistyczno-ekonomiczna: najbliżej mnie, w Bakirkoy, niedzielne zajęcia yogi dla studentów kosztują 20TL za 4 seanse. To prawie nic, biorąc pod uwagę ceny normalnych karnetów.

Ok, nie jest to iyinegar, mój chyba ulubiony system, który zdarzyło mi się trochę poćwiczyć w Pl, i który sprawiał, że po zajęciach wychodziłam co najmniej o 1cm wyższa i czułam nawet najdrobniejsze mięśnie. Google powiedziała mi, że system Iynegara jest w kilku miejscach w Stambule, ale 1:daleko (najbliżej to Osmanbey, co oznacza dla mnie ok 1,5h podróży w jedną stronę), 2: drożej (ok 160tl za miesiąc przy opcji: karnet).

Pogodziłam się zatem z yogą po turecku, na której głównie leżymy w cieniu, oddychamy głęboko, wyobrażając sobie narządy wewnętrzne. W pokoju z fioletowymi ścianami, na fioletowych matach, pod głosem dziewczyny w białym wdzianku, uczę się zatem sztuki relaksu.

Po czterech zajęciach muszę przyznać, że rzeczywiście zaczyna mi się podobać. Na pewno gdybym znała lepiej turecki i rozumiała te wszystkie słowa opisujące najdrobniejsze narządy wewnętrzne i najbardziej wykwintne techniki oddychania i odprężania, szło by mi jeszcze lepiej. Ale i tak nie narzekam. Już na trzecich z rzędu zajęciach „odkryłam”, że jeśli przestanę myśleć o tym, jak to było na innych zajęciach w Polsce i doszukiwać się lokalnych, kulturowych znaczników, skorzystam znacznie więcej. Nic tak nie pomaga w życiu jak auto: ironia, -refleksja, i szczypta -dystansu.

Reklamy

Autor: Eyen

Początki mojej etnograficznej przygody sięgają laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii w ramach którego miałam szansę pojechać na pierwsze badania terenowe do zachodniej Macedonii. Przez kolejne lata byłam zaangażowana w badania dokumentujące relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim oraz migrację z Macedonii do Włoch. Przez kilkanaście miesięcy mieszkałam w stolicy Macedonii, Skopje, jako stypendystka programu CEEPUS, oraz wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Równolegle do antropologii ukończyłam magisterskie studia z ochrony środowiska w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i przez rok po obronie pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z Warszawskich stowarzyszeń. W styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie jako stypendystka programu TUBITAK-BIDEB na uniwersytecie Yeditepe i przeprowadziłam się do Turcji. Moje badania dotyczyły tożsamości muzułmanów z zachodniej Macedonii w kontekście migracji i więzi z Turcją. Od roku 2017 kontynuuję studia na wydziale antropologii Uniwersytetu Oslo.

3 thoughts on “Akademia Yogi”

      1. Ja się nigdy nie zebrałam, żeby chodzić i czasowo mi nie pasuje, ale koleżanka z pracy polecała. Wydaje mi się, że jest wiarygodna w tym temacie. Wręcz polecała jedno z miejsc po stonie azjatyckiej ze względu na to, że jeden z cihangirowych nauczycieli prowadzi tam zajęcia.

        Jeżeli chodzi o jogę, to mam dosyć wysokie wymagania. Chodziłam na zajęcia do Leszka Kawy w Wawie i może nie było to najpiękniejsze miejsce, ale przede wszystkim kładło się nacisk na ćwiczenia, a nie wystrój i trendy.

        Podobne miałam wrażenie, które opisujesz, po pierwszych zajęciach. Sunęłam po Marszałkowskiej 30 centymetrów ponad chodnikami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s