Vajinismus: na pograniczu antropo i seksuo-logii

vajinismus  I znowu dopadł mnie vajinismus, z tureckiego: pochwica. I nie chodzi mi o osobistą przypadłość, ale o temat, do którego przymierzam się od ponad roku. Nie jest to jednak temat łatwy. Antropologia seksualności zazwyczaj idzie w parze z gender, i najbardziej intymny – a zarazem tak bardzo kulturowy – temat, który zazwyczaj porusza, to obrzezanie (mężczyzn i kobiet) lub prostytucja. Praktycznie nic nie mówi się o seksie, seksualności, praktykach seksualnych w kontekście uwarunkowań kulturowych. Bo jak to badać? Obserwacja uczestnicząca, czy może wywiad pogłębiony? I jak interpretować? Do strachu przed brakiem etyki dołącza obawa przed nieudolną próbą fuzji z psychologią bądź seksuologią.

A jednak vajinismus sam się pojawia jako key term, wraca do mnie po raz kolejny, ale zacznę od początku:

Pewnego dnia idąc wtorkowym bazarem dostałam do ręki ulotkę poradni psychologicznej. W kolumnie kategorii porad, zaraz po „terapia rodzinna” i „terepia dla par” widniał vajinismus. Pojęcia nie mając, co zacz, lecz domyślając się lokalizacji problemu, zabrałam ulotkę do domu. Najpierw zapytałam moich współlokatorów (tutejszych). No jak to co to, nie wiesz? To wtedy, kiedy kobieta nie może uprawiać seksu, ma jakieś problemy z mięśniami, skurcze, ale to ma podłoże psychiczne. A ty skąd o tym wiesz – zapytałam ostrożnie, oczekując, że właśnie podnosi się wieko tajemniczej historii z rodzaju tabu intymne. No jak to skąd, to się wie. No ale skąd? Ze szkoły, od rodziców, pism medycznych? Z mediów, normalnie się o tym mówi w telewizji, radiu, pisze w gazecie, bo w Turcji to całkiem popularny problem.

Pamiętam, że poczułam się co najmniej dziwnie. Ja „z Europy”, tej podobno liberalnej, wyzwolonej, gdzie wydaje nam się że mówi się tak otwarcie o wszystkim, gdzie każdy w miarę oczytany w prasie wymieni choć jednego seksuologa, a czytelnicy różnorakich kolorowych pism wprost kipią wiedzą o pozycjach, jak to zrobić na 10 sposobów, jak to zrobić na nowo, po zagranicznemu, ekologicznie, tantrycznie, itp. Choć słyszałam o pochwicy, nigdy nie słyszałam, żeby ktokolwiek się na to leczył, historia rodem ze średniowiecza. A tymczasem, wpisując w google „pochwica”, otrzymuję  wynik kilkudziesięciu tysięcy stron, jednak mało rzetelnych, z których pierwsza to oszczędna w słowach wikipedia, a następne to w większości fora i grupy dyskusyjne. Wpisując „vajinismus” w google.com.tr otrzymuję pełen zestaw poradni psychologicznych, stron ze szczegółowymi opisami problemu, w liczbie 858 tysięcy. Dla porównania, google po angielsku, wynik 950 000, opisy, analizy, poradnie, porady.

Temat zaintrygował mnie wielopłaszczyznowo.

Po pierwsze: jaki jest procent kobiet ze zdiagnozowaną vaginicą w obu krajach, i o czym te liczby tak na prawdę mówią?

Po drugie: Jakie są najczęstsze przyczyny tej choroby, i jak bardzo jest kulturowa?

Po trzecie: Jak bardzo i kiedy ten temat jest w Turcji tabu?

Zacznę od środka, a więc od przyczyn. Większość źródeł jest zgodnych, że za 90% vaginicy odpowiada psychika. Pośród powodów jako najczęstsze wymienia się:  złe doświadczenia seksualne w przeszłości (molestowanie, gwałt), strach przed utratą dziewictwa, strach przed ciążą, strach przed bólem, stres, negatywne przekonania dotyczące seksu, myślenie o seksie w kategorii fizycznej nieczystości. Wiele internetowych artykułów jako przyczynę większości stresów i lęków podaje obowiązujące normy, w tym przekonania religijne.

Vajinismus po turecku…

heraI w Polsce, i w Turcji, religijne podłoże do rozwoju pochwicy jest żyzne jak czarnoziem. Wiadomo – seks przed ślubem to grzech, przynajmniej według teorii. W Turcji dochodzi do tego jeszcze brak społecznego przyzwolenia na przedmałżeńskie i pozamałżeńskie związki. Nawet najbardziej liberalne z moich koleżanek „ukrywają” przed rodzicami fakt pomieszkiwania z chłopakiem, a o mieszkaniu razem przed ślubem w przypadku turecko-tureckiej pary nie ma mowy. Być może wyjątki są, ale jeszcze takiego nie słyszałam – żeby rodzina zaakceptowała związek bez ślubu. Nie będę tu też zdradzać szczegółow z życia koleżanek, ale można się domyśleć, jak wygląda wizyta u ginekologa nie-mężatej nie-dziewicy.

Dlatego też, choć o vaginismusie w Turcji się pisze i mówi, zawsze w kontekście relacji małżeńskich. Wystarczy spojrzeć na kilka przykładowych stron, by przekonać się, że zaadresowane są jako terapia dla par, dla mężatek, ale nie dla kobiet po prostu, singielek. O ile sama choroba nie jest tabu, ma prawo pojawić się dopiero po ślubie, a lecznice prześcigają się w opisach metod leczenia i referencjach.

Kiedy pierwszy raz zastanawiałam się nad vaginismusem, poszłam tropem porównań liczb i statystyk. Na stronie Centrum Zdrowia Kobiet Hera można przeczytać, że ze względu na specyfikę kulturową, przypadki vaginismusa są częstsze w Turcji i krajach Muzułmańskich. Jako jedną z głównych przyczyny podano wspomniane już wcześniej wychowanie zgodnie z normami obyczajowymi i religijnymi, wychowanie na „grzeczną dziewczynkę”, natomiast najczęściej w krajach Zachodnich (sic!) gwałt. Szacuje się, że w Turcji co dziesiąta kobieta cierpi na vaginismus (a więc 10%). Dodam, że wspomniane Centrum Zdrowia ma placówki w Stambule i w Ankarze. Co ciekawe, podobnie jak w większości ośrodków, na których strony zaglądałam, specjalistą i terapeutą jest najczęściej ginekolog mężczyzna.

…i pochwica po polsku

pochwicaDanych i statystyk dla Polski praktycznie brak, podobnie jak klinik eczących pochwicę, a jedyną wzmiankę o liczbach znalazłam na forum wsparcia, gdzie ktoś z piszących podaje liczbę 2 kobiet na 1000, natomiast nie bardzo wiadomo, skąd tą liczbę wziął. Można by naiwnie wierzyć, że problemu w Polsce nie ma, skoro pojawia się jedynie jako wstydliwa wzmianka w internetowych dyskusjach, można by uwierzyć, że jak popyt to podaż, więc skoro nie ma lecznic, pożycie seksualne wszystkich 998 Polek na 1000 jest zupełnie ok.

To zupełnie tak, jakby uwierzyć, że w Polsce nie ma (nie było) surowych norm obyczajowych a kościół katolicki nie ma wpływu na ludzi. Nie zdarzają się lęki pozostałe z dzieciństwa, życie wśród sztywnych struktur społecznych, moralne zasady i zakazy, tabu, poczucie winy, wstydu i grzechu, uprzedzenia i dezinformacja na temat pierwszego doświadczenia seksualnego i seksualności.

Dopiero niedawno w W. O. pojawił się artykuł próbujący jakoś ugryźć temat vaginismus, jednak utrzymanym w dziennikarsko sensacyjnym stylu i pod niefortunnie infantylnym tytułem. Chce się powiedzieć, Polaków o seksie rozmowy. Co ciekawe jednak, w odróżnienu od fachowych publikacji z Turcji, w atrykule wspomina się na przykład o tym,  że jednym z objawów choroby jest niekoniecznie (pomałżeński;)) seks, ale też ból przy używaniu lub niemożliwość korzystania z tamponów. Kto mieszka w Turcji wie, że chcąc kupić tampony trzeba się nabiegać, bo ich stosowanie owiane jest lękiem o utratę dziewictwa, a poza tym jak to tak, çok ayıp. O ile depilacja strefy intymnej w salonie nie jest niczym wstydliwym, tampon jest już trochę dziwny, niebezpieczny i podejrzany, należy do strefy tabu. I o ile śniadanie w Turcji mogą jedynie uprzykszyć pojawiająca się w reklamie paczka podpasek, nie obrzydzi ich nikomu ich szczegółowa wizualizacja, a zrymowane Ok OB nie widziałam nigdy – podobno reklam tamponów nie ma.

Konkluzja?

Mniej lub bardziej stabuizowana, dozwolona jedynie żonom, dostępna dla wszystkich, wyleczalna lub ukrywanya, choroba kobiecej seksualności pojawia się pod różnymi imionami. Ubrany po amerykańsku, vaginismus pojawia się w 60% u mężatek i 40% u singielek, rozpoznany jako nadal ukryty problem. Wszystkie publikacje, choć próbują znaleźć przyczynę pochwicy w problemach wynikających z surowego wychowania, narzuconych norm, religii, tradycji lub doświadczenia przemocy, przyznaje, że vajinismus pojawia się równie często u kobiet wychowanych w nowoczesnych rodzinach, wykształconych, wydawało by się – świadomych i wyzwolonych. Patriarchat i jego kontrola nad kobiecym ciałem, przemoc wobec kobiet,  „kult dziewictwa” i tym podobne wynalazki genderowego systemu dotyczą nawet do tych z Zachodu.

Totalnie gdybając, można zapytać, dlaczego w Turcji, tak nieprzyjaźnie brzmiącej dla genderowo wyczulonych uszu, vajinismus tak modnie się leczy? Nie słyszałam jeszcze o małżeństwie, które by zdecydowało, że nie chce mieć dzieci. Słyszałam natomiast historię o tym, jak nieuleczany vajinismus małżonki zaowocował dwoma zapłodnieniami invitro i dwoma cesarskimi cięciami. Dziewica-matka, i to dwukrotna. Ot, co kraj to…

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

8 thoughts on “Vajinismus: na pograniczu antropo i seksuo-logii”

    1. Podejrzewam, że mogła występować od „zawsze”, lub przynajmniej od zawsze wtedy, kiedy pojawiało się silne tabu dotyczące seksualności kobiet. Mnie osobiście zaskoczyło, że w Turcji mówi się o tym dość powszechnie i otwarcie, przynajmniej w mediach.

  1. Poruszyłaś strasznie ciekawy temat.
    Seks przed ślubem jest mniej akceptowany, ale i chyba bardziej naciska się na szybkie potomstwo po ślubie (i dzieci poczęte dzięki in vitro nie są bękartami szatana, jak w KK) – być może stąd niemożność uprawiania seksu jest większym problemem. No i problem ujawniaja się po ślubie, to jasne.
    W religii katolickiej seks także po ślubie jest czymś wstydliwym (a przecież grzechem był seks w małżeństwie, który nie prowadzi do zapłodnienia). W islamie seks (po ślubie, rzecz jasna) jest rzeczą bardzo naturalną. Nie mówiąc już o nagrodzie po śmierci w postaci 72 dziewic w niebie, których błona odtwarza się po każdym stosunku. Nie słyszałam o innej religii, która obiecuje seks za pobożność.
    I nawet jeśli nie wierzysz/przynależysz do religii na zasadzie „plemiennej”, nakazy religijne przekładają się na nakazy społeczne.
    W Turcji pracują też podobno terapeuci dla par (o czym dowiedziałam się zresztą wczoraj), którzy najpierw dokonują obserwacji – tzn. uprawia się przy nich seks, a oni wskazują, co można zrobić lepiej. Nie słyszałam o podobnych seksuologach w Polsce.
    Druga sprawa, że do podobnych przypadłości w Polsce może przyznawać się mniej kobiet, bo większym wstydem jest to, że seksu nie można uprawiać – społecznie panuje większy nacisk na uprawianie seksu i czerpanie z niego przyjemności. W Turcji odwrotnie. Dlatego to, że nie można seksu uprawiać po ślubie, to żaden wstyd (a nawet to dobrze, bo podobne problemy są chyba częstsze u „starych” (przepraszam) dziewic.
    Co do tamponów – dotąd mnie to zadziwia (chociaż nie zauważyłam problemu z kupnem – może nie w małym sklepiku, ale w kosmetycznych sieciówkach i supermarketach są zawsze). Ale jeszcze bardziej zdziwiły mnie opinie Turczynek (nie takie rzadkie), że używanie tamponów pozbawia dziewictwa, ale seks analny czy oralny – już nie.

    1. Dzięki za komentarz! Bardzo słusznie zwróciłaś uwagę na to, jak postrzegany jest seks w Islamie po ślubie. Oczywiście teoria może się ostro rozmijać z praktyką – nie każdy czyta hadisy i fatwy, a wiedzę czerpie raczej np. od lokanego imama. Wracając jednak do teorii, w odróżnieniu od KK, Islam akceptuje seks jako źródło przyjemności, nie tylko czynność służącą płodzeniu potomstwa. Są fatwy zezwalające na stosowanie antykoncepcji oraz takie, któe podkreślają, że mężczyzna powinien zwracać uwagę na zapewnienie przyjemności swojej żonie.
      Jeśli chodzi o 72 dziewice, to ne do końca tak:) Są różne łumaczenia Koranu i różne interpretacje, włącznie z taką, że dziewice są metaforą przyjemności (ale nie zmysłowych). W Koranie nie jest wprost powieziane, że każdy mężczyzna po śmierci „dzostanie” 72 dziewice, a samo dziewictwo nie jest biologicznie zdefiniowane – to słowo w różnych językach często oznacza szeroko pojętą czystość. Natomiast faktycznie, wizja seksualnej rajskiej espapady jest bardzo popularna, i lubiana przez niektórych. Ciekawy artykuł na ten temat pojawił się tutaj http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7424
      Czy z tymi seksuologami obserwatorami to prawda czy legenda miejska? Brzmi niewiarygodnie, chociaż biorąc pod uwagę imamów leczących niepłodność stosunkiem seksualnym, może to tacy terapeuci ludowi? 😉

      1. Masz rację, ale chodziło mi o samą obietnicę przyjemności zmysłowej.

        Podobno (podkreślam: podobno;)) w taki sposób działają lekarze seksuolodzy. A sama dyskusja na ten temat wywiązała się przy okazji omawiania filmu „Sesje” (http://www.filmweb.pl/film/Sesje-2012-524303). I oczywiście nie było dyskusji: „seksualna terapeutka” to prostytutka i już, ale lekarz, który podgląda pary, to poważny doktor.
        Zapomniałam jeszcze dodać, że o wiele bardziej akceptowane wydaje się (mowa cały czas o parach małżeńskich) porno. W ogóle praktyki seksualne i ich występowanie (lub zakaz) w małżeństwie to bardzo ciekawy temat, materiał do niezliczonych badań (byle tylko znaleźć na to czas!) 😉

        1. z serii Polska-Turcja przypomina mi się jeszcze taka typowa rozmowa:
          Ja: w Polsce aborcja jest nielegalna
          Turek/Turczynka: serio???
          J: no tak, a kościół nie zezwala na antykoncepcję
          T: jak to, nawet w małżeństwie???
          J: no tak. a tak w ogóle to jak weźmiesz ślub kościelny nie można się rozwieść, chyba że przez Watykan
          T: …
          i później słyszę: Polska to dopiero konserwatywny kraj!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s