Komunikacja miejska w Stambule (2): metrobus

środowy wieczór na stacji CevizlibagO urokach podróży metrobusem w Stambule już kiedyś pisałam, i pewnie nie raz wspomnę, gdyż funkcjonowanie tutejszej komunikacji miejskiej nadal nie przestaje mnie zadziwiać i zaskakiwać. Ostatnio moja percepcja została odświerzona poprzez fascynację moich znajomych, których przez kilka dni oprowadzałam po Stambule. Na przestrzeni kilkudziesięciu godzin intensywnie podróżowaliśmy metrobusami, tramwajem, minibusem, kolejką linową, metrem, taksówkami i pociągiem. Dla moich znajomych byłam jak GPS z przewodnikiem:  przystanki na dwóch końcach miasta nagle wydawały im się te same, mieszały im się kierunki,  a ubrania zaplątywały w biletowych bramkach: „Czy znowu musimy płacić?” pytała moja znajoma, wychodząc z przystanku, po czym stawała bezradnie przed bramką wejściową do kolejnego czekając, aż bramka się sama otworzy.

Nagle zdałam sobie sprawę, jak dużo wody upłynęło od czasu, kiedy przyzwyczajona do „europejskiej” geometrii sama stawałam bezradnie na kolejnym skrzyżowaniu, zupełnie takim samym dla mnie jak inne, próbując odczytać południki z położenia słońca lub odnaleźć punkt na mapie. Tymczasem tu miejsca rozpoznaje się nie po nazwach ulic i geometrii, ale po wzgórzach i użytkowych obiektach. „Idź w górę”, „do góry” często oznacza kierunek do głównej drogi, a zamiast adresu często słyszę: obok banku X, przy poczcie, na przeciwko meczetu Y.

Ile osób mieszka w Stambule, ciężko określić, lecz coraz częściej słyszę o dwudziestu milionach. Choć spora część z owych nastu/dziestu milionów prowadzi udomowiony i lokalny tryb życia – wiele kobiet nie pracuje, małe dzieci chodzą do szkoły obok, babcie siedzą w oknach a dziadki w kirathane;) – nadal pozostaje ogromna ludzka masa, która codziennie podróżuje po kilkanaście/dziesiąt kilometrów do pracy lub szkoły, czasem do najodleglejszych części miasta. Sama na uczelnię jadę (co robię jedynie jeśli muszę) 2 godziny w jedną stronę.

Czym poruszać się po Stambule? Na pewno najlepiej tym, co nie utknie w korkach, a więc metrem, metrobusem, pociągiem i tramwajem.

Istanbul_Rapid_Transit_Map_with_Metrobüs_(schematic)

Metrobus (szara linia na mapce powyżej)

Transkontynentalnym autobusem poruszającym się po specjalnie wyznaczonych pasach można dojechać z Kadikoy (Azja) do Beylikduzu (Europa), zmieniając pociągi zależnie od pory dnia na różnych strategicznych stacjach na trasie ponad 50 kilometrów. Tam, gdzie jest szansa, że pojawi się się pusty metrobus, a więc na stacjach przesiadkowych, jest zawsze najciekawiej, szczególnie w nieobliczalnych godzinach szczytu, kiedy chodnik wypełza na jezdnię a oczekujący przenikają przez barierki i uzbrajają łokcie, byle tylko czym prędzej wsiąść i usiąść.

Bilet na całą trasę, czyli ok 40 przystanków kosztuje 2.95TL dla posiadaczy Istanbulkart, co oznacza, że jeśli pojedziesz mniej – np.10 przystanków – i po wyjściu z metrobusa wczytasz kartę w automacie przy wyjściu, system zwróci ci część kasy odpowiednio do liczby przystanków. Jak stwierdził ostatnio mój znajomy, zachwycając się przy tym Turcją, oddało mu w sam raz na jedną wodę;)

W godzinach szczytu – które potrafią zaskoczyć o każdej porze – czasami zdarza mi się przepuszczać kilka metrobusów: choć jeżdżą co minutę, zastanawiam się, kiedy ktoś wpadnie na to, żeby zlikwidować miejsca siedzące i zatrudnić upychacza, takiego jak w chińskim metrze. Bo tłok potrafi być taki, że wsiąć się nie da. Zdecydowanie wolę jeździć późną wieczorową porą, bo choć metrobus jeździ rzadziej (po północy co ok. pół godziny), podróż przypomina mi choć namiastkę nocnych autobusów którymi wraca się w Polskich miastach do akademika. Choć nie jest ani tak wesoło, ani tak swojsko i beztrosko, i genderowo baaaaardzo nierówno, to chociaż namiastkę.

Reklamy

Autor: Eyen

Początki mojej etnograficznej przygody sięgają laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii w ramach którego miałam szansę pojechać na pierwsze badania terenowe do zachodniej Macedonii. Przez kolejne lata byłam zaangażowana w badania dokumentujące relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim oraz migrację z Macedonii do Włoch. Przez kilkanaście miesięcy mieszkałam w stolicy Macedonii, Skopje, jako stypendystka programu CEEPUS, oraz wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Równolegle do antropologii ukończyłam magisterskie studia z ochrony środowiska w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i przez rok po obronie pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z Warszawskich stowarzyszeń. W styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie jako stypendystka programu TUBITAK-BIDEB na uniwersytecie Yeditepe i przeprowadziłam się do Turcji. Moje badania dotyczyły tożsamości muzułmanów z zachodniej Macedonii w kontekście migracji i więzi z Turcją. Od roku 2017 kontynuuję studia na wydziale antropologii Uniwersytetu Oslo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s