Zioła, olejki, naturalne kosmetyki i wybrane produkty tureckich firm

rumianekTo, co od początku polubiłam w Turcji to liczne sklepy zielarsko-kosmetyczne.  Pierwsza moja wizyta w jednym z takich sklepów przebiegła w niezrozumiałym zachwycie: choć pociągały mnie flakoniki, pudełeczka, suszone zioła, przyprawy, nasionka, ziarenka i inne specyfiki, miałam poważne trudności z rozpoznaniem sporej części z nich i z odróżnieniem produktów rzeczywiście wartościowych od „naturalnego” szalbierstwa. Choć po dwóch latach pobytu w Stambule z pewnością nie zostałam jeszcze ekspertką od tureckiej medycyny naturalnej, poruszam się już w nich całkiem sprawnie, a przynajmniej tak mi się wydaje, gdyż zazwyczaj potrafię znaleźć to, czego potrzebuję.

Najbardziej chyba cieszą mnie suszone zioła: kwiat lipy, rumianek, a nawet przeróżne mieszanki ziołowe z przeznaczeniem „na grypę” lub „na bezsenność” to coś, czego zbiór i suszenie zazwyczaj mi nie wychodzi, a czego nie lubię kupować w formie ekspresowych herbatek w sztucznych torebeczkach. Świeże zioła, choć wymagają minimalnie więcej zabiegów niż torebkowe herbatki (trzeba je np.przecedzić) mają nieporównywalny smak i zapach. Szczerze polecam tutejszą mieszankę na przeziębienie, na którą składają się najczęściej: kwiat lipy, suszony imbir, laski cynamonu, i czasem owoc dzikiej róży. Czasami dodaję do tego kilka goździków, a po zaparzeniu trochę soku z cytryny.

Moim osobistym odkryciem w Turcji były wszelkiego rodzaju olejki. Wiem, że w Polsce jest teraz na nie moda, i że olejki królują wraz ze wszystkim co bez kosmetykami bez parabenów, ale ja olejki odkryłam właśnie w Turcji. W sklepach z ziołami można kupić olejki jednoskładnikowe lub gotowe mieszanki, wymyślone specjalnie jako odpowiedż na konkretną potrzebę. Próbowałam już kilku różnych olejków – do włosów, do masażu, kupuję też olej z siemienia lnianego, który dodaję do sałatki. Ale prawdziwym hitem w olejkach stało się dla mnie najnowsze odkrycie specjalnej kompozycji olejków na zapalenie zatok (firmy isikbaharat, widoczne na zdjęciu – żeby nie było wątpliwości to od razu zastrzegam, że to nie jest artykuł sponsorowany;))

olejek na zatokiZatoki to mój ból od dawna i nikomu go nie życzę. Kiedy kończy się upalne i dłuuugie lato, w Stambule nagle zjawia się jesienio-zima wraz z silnym, mokrym wiatrem, który średnio raz na miesiąc-dwa sprawia, że na kilka dni zaszywam się w domu, uciekając przed światłem, hałasem i wszelkimi możliwymi bodźcami świata. Preparat ma w składzie: rozmaryn, eukaliptus, pokrzywę, jaśmin i orzech laskowy, a wszystko w formie kompozycji olejków. Olejek można stosować zarówno do inhalacji i masażu zatok (chodzi o okolice brwi i skrzydełek nosa), a także jako krople do nosa, które wpuszcza się raz dziennie. Choć zostałam uprzedzona, że może piec, nie spodziewałam się ognia, który zapromieniował mi w całej twarzy aż po sam tył głowy kiedy po raz pierwszy wkropiłam olejek. Wątpię, by jakakolwiek bakteria lub wirus  przeżyły palącą moc tego olejku;)

Po dwóch latach mieszkania w Stambul mam już też ulubiony szampon, liliowy szampon  z odżywką firmy Otaci. Pachnie bardzo intensywnie i słodko jak lilia ogrodowa, i zostawia ten zapach nawet po spłukaniu. Ponieważ mycie tym szamponem wymaga pozostawieniana włosachprzez kilka minut, używam go kiedy jest cieplej. Kolejny produkt, który swoją drogą przydał by się w Polsce, to odświeżające wody kolońskie, bezalkoholowe, których tutaj używa się wręcz nałogowo do przemywania rąk, a nawet zwilżania twarzy i szyi latem. Autobusy, restauracje, a szczególnie autokary pachną cytrną i lawendą, najbardziej popularnymi wodami. Minionego lata zakochałam się w mandarynkowej wodzie chyba najstarszej (lub na pewno jednej z) firm tureckich Rebul, po której dłonie pachną jak po obieraniu świeżej mandarynki. Kolejną popularną wodą jest woda różana, gül süyu – której najczęściej używa się do przemywania i odświeżania twarzy tak jak toniku.

Nie mogę tu nie wspomnieć o migdałowym mleczku i kremie do twarzy firmy Bebak, które nie tylko pięknie pachną, ale też nie uczulają, a przynajmniej nie mnie:) O ile nadal tęsknię tu za polską Ziają, Bebak choć w części uzupełnia mi ziajowy niedosyt. Ponieważ sam krem migdałowy jest dość tłusty, sprawdza się zimą, natomiast latem zamiast kremu używam czasem mleczka, które swoją drogą sprawdza się przy demakijażu. I intensywnie pachnie migdałami.

Z ziołowymi specyfikami, tak jak ze wszystkim zawsze i wszędzie, uważać trzeba;) Nie dalej niż rok temu hitem, sprzedawanym także przez większość szanujących się sklepów zielarsko-kosmetycznych był altin cilek – złota truskawka – czyli owoce miechunki, które za niebanalną cenę miały podobno ekspresowo odchudzać, a okazały się być średnio korzystne dla zdrowia. Niestety, przy odpowiedniej reklamie można chyba sprzedać wszystko, nawet jeśli rzeczywiście nie ma żadnych wartości. O ile nie jest trucizną, być może nawet zadziała na zasadzie placebo, jednak cudownym specyfikom, szczególnie tkim, które leczą wszystko na raz i/lub działają ekspresowo, nie ufam bz względu na to, skąd pochodzą.

To, czego nie udało mi się za to znaleźć w Turcji, to leki homeopatyczne. Niewtajemniczonym wyjaśnię, że antybiotyki, środki hormonalne, a nawet psychotropowe można bez problemu kupić w tureckich aptekach bez recepty, a recepta wystawiona przez lekarza w państwowej przychodni sprawia jedynie, że – jeśli mamy ubezpieczenie zdrowotne – płacimy o wiele mniej za przepisane leki. Spodziewałam się zatem, że znajdę leki homeopatyczne bez problemu, szczególnie przy tak dużej popularności ziół i „naturalnych” aptek. Jednak choć w internecie namierzyłam tureckie stowarzyszenie homeopatyczne, jego strona jest bardzo uboga, a leków homeopatycznych nie znalazłam nawet w internetowych aptekach. To mnie zadziwiło, szczególnie kiedy wyśledziłam, że na przykład strona internetowa firmy Dagomed Pharma – polskiego producenta leków homeopatycznych – działa także w języku tureckim na portalu bizmesowym, sugerując dostęptność jej produktów także w Turcji. Jak to często się zdarza, logika umyka;)

Reklamy

Autor: Eyen

Początki mojej etnograficznej przygody sięgają laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii w ramach którego miałam szansę pojechać na pierwsze badania terenowe do zachodniej Macedonii. Przez kolejne lata byłam zaangażowana w badania dokumentujące relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim oraz migrację z Macedonii do Włoch. Przez kilkanaście miesięcy mieszkałam w stolicy Macedonii, Skopje, jako stypendystka programu CEEPUS, oraz wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Równolegle do antropologii ukończyłam magisterskie studia z ochrony środowiska w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i przez rok po obronie pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z Warszawskich stowarzyszeń. W styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie jako stypendystka programu TUBITAK-BIDEB na uniwersytecie Yeditepe i przeprowadziłam się do Turcji. Moje badania dotyczyły tożsamości muzułmanów z zachodniej Macedonii w kontekście migracji i więzi z Turcją. Od roku 2017 kontynuuję studia na wydziale antropologii Uniwersytetu Oslo.

7 thoughts on “Zioła, olejki, naturalne kosmetyki i wybrane produkty tureckich firm”

  1. Hej, jak dla mnie Turcja to olejkowy raj 🙂 Mam w Izmirze swoj ulubiony sklep z olejkami i za kazdym razem przezywam szok. Posiadaja chyba wszystkie olejki swiata 🙂 A cenowo tez nie jest zle. Ja uzywam olejkow z orzecha wloskiego, bo jest najlepszy do demakijazu twarzy. Poza tym mam do Ciebie kilka pytań odnosnie Macedonii. Czy moglabys napisac do mnie na maila ?

  2. Hej, pomogło Ci na te zatoki? Byłam u lekarza i o ile oni nie widzieli zbyt wielkiej infekcji, to ja czuję, że coś mi między brwiami siedzi, strasznie to miejsce jest wrażliwe na dotyk i w dodatku od jakiegoś czasu tak się w tym miejscu marszczę, jakbym miała się zaraz rozpłakać.

    1. Hej, na prawdę pomogło! Jeśli naciśniesz mocniej łuk brwiowy od wewnętrznej strony i/lub wgłębienie zaraz przy skrzydełku nosa i boli, to na pewno zatoki. Mi ten olejek bardzo pomógł, choć na prawdę piecze! Oprócz tego przez 3 dni robiłam inhalacje na olejku, który jest mieszanką sosny, tymiankou, mięty i terpentyny. Kupiłam go w Pl ale tu można dostać o podobnym a nawet lepszym składzie, poza tym można się inhalować rumiankiem lub tym wspomnianym w poście ognistym olejkiem. Taka inhalacja oczyszcza i odblokowuje zatoki, więc jeśli u Ciebie to zatoki to na bank się po czymś takim wyjaśni.

      1. Witaj Dopiero znalazłam Twoje informacje o wspaniałych produktach:) Czy mogę prosić żebyś napisała do mnie na mojego e-maila ,będę bardzo wdzięczna chciałam porozmawiać 🙂 dziękuję za odpowiedz Agnieszka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s