Kysz kysz dżinler, kysz kysz! Dmuchanie złego :)

Kto ma choć podstawowe pojęcie o Islamie na pewno słyszał o Jinnach. Jinny (dżiny) to – obok aniołów i ludzi – trzeci rodzaj istot stworzonych według tajemnego planu stwórcy przybliżonego zwykłym śmiertelnikom min. w Biblii czy w Koranie. Według tego ostatniego, jiinny powstały z ognia i – podobnie jak ludzie – mają różne charaktery i temperamety. Chociaż ich nie widzimy, przechadzają się pośród nas. Poświęcona im jest nawet nawet cała koraniczna sura 72 al-Jinn, w której czytamy między innymi o tym, że Koran został objawiony także jinom. I znów podobnie jak wśród ludzi, część jinnów uwierzyła i „wybrała drogę prostą”, zaś pozostałe zignorowały świętą księgę i „są drewnem dla Gehenny” (72:15). W odróżnieniu od ludzi, jinny, dzięki swojej wyjątkowej materii mogą latać i przemieszczać się dużo bliżej Allaha. Koran ostrzega jednak, żeby nie wierzyć plotkom, które roznoszą wśród ludzi twierdząc, że oto podsłuchały pod samymi wrotami Stwórcy.

Istnieniem jinnów można wytłumaczyć wiele zjawisk niewyjaśnionych: kontakt z „duchami”, przewidywanie przyszłości i jasnowidzenie, poltergeisty, tajemnicze znikanie przedmiotów, inkuby, sukkuby, a nawet złe samopoczucie – to wszystko sprawka jinnów.Pierwszy raz o jinnach usłyszałam lata temu od koleżanki etnolożki która pół żartem pół serio powiedziała, że specjalną formułkę „na jinny” trzeba wypowiedzieć nawet przed wejściem do toalety. Inaczej może się zdażyć, że niechcący wysikasz się na korzystającego z Twojej WC jinna, a to może skoczyć się straszną zemstą. Nie bardzo zrozumiałam wtedy, o co chodzi z tajemniczą formułką, ale z pomocą przyszedł mi już dużo później niezastąpiony Youtube, na którym można obejrzeć, o co tak „na prawdę” z jinnami i WC chodzi: przed i po wyjściu z toalety trzeba po prostu wypowiedzieć króciutką modlitwę (dua), która nie pozwoli jinnowi (diabłuJ) wejść z nami do tego skądindąd prywatnego pomieszczenia (uroczy film zamieściłam powyżej!).

O nardżinach przypomniałam sobie ponownie przy okazji oglądania filmu Nar (nar (tr) owoc granatu) w reżyserii Ümit Ünal. Jedną z głównych postaci jest grana przez Serrę Yılmaz (kto lubi filmy Ferzana Özpetek ten wie, o kim mowa) tajemnicza kobieta która podobno wróży z kawowych fusów, a jak się póżniej okazuje, po prostu słyszy głosy przelatujących jinnów. “Kış kış, yinler, kış kış!” (kysz kysz, dżiny, kysz kysz!), powiedział na słowo „jinler” (dżiny) współtowarzysz oglądania filmu, przedstawiając mi tym samym magiczną formułkę odganiającą dżiny z czasów dziecięcych zabaw. Od słowa do słowa, i tak dowiedziałam się o “üfürmek” – dmuchaniu na dżiny i choroby.

Nie chodzi bynajmniej o balony lub dmuchane lalki, ale o przeganianie złego oddechem. Oddech ma potężną moc: to właśnie dwutlenek węgla wyszeptywany do ucha niedawno narodzonego dziecka daje mu sekretne imię, którym po śmierci wezwie go/ją Allah. Ludzie wierzą także, że wdmuchane w ich ucho, twarz, ciało lub dom zaklęcia mogą uleczyć z różnych chorób lub oddalić nieszczęście. Oczywiście specjalistą od przeganiania złego powinna być osoba szczególnie bliska dobrej stronie mocy, a jest nią imam (hodża). W myśl niepisanej zasady każdy hodża powinien potrafić pomóc swoim wiernym w nieszczęściu. Nawet jeśli więc sam nie wierzy w zabobony, wierzą w niego ludzie, więc zazwyczaj podejmuje wątek odwiecznego placebo i „wydmuchuje” wiernym magiczne formułki przeganiając nieczyste siły.

Jednak zdarza się, że cwany hodża ne poprzestaje na niewinnym “dmuchaniu”. Kto czasem przegląda rubryki kryminalne słyszał pewnie o głośnej w zeszłym roku  w Turcji sprawie imama, który swoich wiernych wprowadzał w tantryczny trans i poprzez najbardziej intymne kontakty leczył i uduchawiał. Podobno niektórzy imamowie w ten sposób „leczą” bezpłodność. Kontakt seksualny z osobą „duchowną” ma moc obdarzenia oczekujących przyszłych rodziców potomstwem:) Mniej więcej w tym samym czasie co imam-sapık w Turcji, po Polsce szalał ginekolog-hrabia, który stosunkiem seksualnym leczył swoje pacjentkinawet z poważniejszych kobiecych chorób.  Wygląda na to, że coś jest na rzeczy;)

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s