Tureckie (nie)oczywistości

Remontuję mieszkanie. Dzięki temu wiem już, że tornavida to śrubokręt a zımpara to papier ścierny, którego absolutnie nie należy mylić z „zampara” (kobieciarz). Codziennie odkrywam też (po raz kolejny) że to, co w innych czasoprzestrzeniach było dla mnie oczywiste, wcale takie nie jest. Chciałam na przykład kupić zwykłe deski i pomyślałam: market typu OBI. Ale OBI w Turcji nie ma, a sklepy typu BAUHAUS, Baumax, Praktiker lub turecki Koctas są bardzo mizernie zaopatrzone w materiały typu „deski”. Jest ich też – marketów budowlanych – niewiele; na cały wielki Istanbul jest np. jeden Praktiker. Może Turcy wolą gotowe? Choć wiem, że generalizacjom zawsze można zaprzeczyć, czasem trudno się im oprzeć, szczególnie gdy przemawiają za nim fakty.

Mieszkając w Stambule bez trudu można zauważyć, jak bardzo rozwinięty jest wspomagacz lenistwa, sektor usług. Z podatkiem czy bez, można zrobić zakupy nie wychodząc z domu i nie korzystając z internetu (pisałam o tym w „zakupy on-line (po linie)). Na każdym kroku są różnego rodzaju punkty: napraw, montażu, demontażu, szycia, krojenia itp. Na przykład oczywistym jest tu, że kupując na bazarze rybę dostaniesz ją niemal gotową do przyrządzenia: w zależności od rodzaju ryby dostaniesz ją: w dzwonach, przekrojoną na pół, naciętą, i zawsze oskrobaną i oczyszczoną. Sprzedawca „wie lepiej” jak chcesz ją przyrządzić i jeśli na przykład kupisz palamuta, od razu zacznie go kroić w dzwonki. W większości sklepów rybnych możesz od razu zamówić rybę usmażoną. Na ulicy latem kupisz obrane ogórki posypane solą, a zimą dostaniesz parujące naleśniki lub kukurydzę prosto z mobilnych mikrosklepików podróżujących przez niezliczone uliczki mega miasta. Jeśli ułamie ci się uchwyt pokrywki, możesz ją zanieść do punktu sprzedaży części do wszystkiego gdzie od razu ci ją dopasują i przykręcą. Bez problemu można znależć szewca i krawca – w takiej Warszawie na przykład to rzemieślnictwo już deficytowe – a nawet szwacza kołder. Na jednej z ulic w pobliżu mojego domu Szwacz Kołder codziennie siedzi w klęczki w swoim sklepie i przechodząc widzę przez ogromną szybę jak upycha w międzyszwowe przestrzenie kolorowych materiałów owczą wełnę. Ciężkie, wielkie, super ciepłe kołdry to tutejszy odpowiednik polskiej prawdziwej pierzyny. Rozsiane w przestrzeniu kilkuset metrów są pralnie dywanów, myjnie samochodowe, punkty ksero, kafejki internetowe, herbaciarnie, piekarnie. Fryzjerów – a już szczególnie męskich – jest całe mnóstwo: wielu mężczyzn nawet ogolić się woli cudzymi rękami kuafor-berber.

Wielu moich znajomych nie ma pojęcia o podstawowych naprawach domowych, o obsłudze wiertarki nie wspomnę. Brak w mieszkaniach podstawowych – jak dla mnie – narzędzi typu śrubokręty młotek i obcęgi już mnie nie dziwi, a tłumacząc, czym się różni bejca od lakieru do drewna czuję się jak gdybym mówiła w języku hausa. Oczywiście znam też takich ziomków, którzy wszystko potrafią, bo na przykład przez wiele lat pracowali przy remontach i montażach. Wydaje mi się, że talent typu „złota rączka” zależy od dobrobytu (lub jego braku); na pewno nie jest cechą narodową albo jakąkolwiek inną (rasową, płciową, wiekową). Porównując rocznik 50-60 w Polsce i w Turcji można by odnieść wrażenie, że „u nas” to każdy potrafi niemal wszystko. Jak wyjaśnił mi jeden ze znajomych, w Turcji „złote rączki”  to pokolenie dziadków. W Turcji nie było polskiego socjalizmu (cytat znajomej)  który nauczyłby ludzi gotować zupę na gwoździu i budwać domy z podkładów kolejowych lub stelaże na łóżka z drewnianych palet. Jednak także w Turcji dzieci zabierały do szkoły kanapki zapakowane w gazetę, tą samą, którą obłożone były książki i zeszyty, tyle że 35, a nie 20 lat temu.

Wracając do mebli i desek: w mojej okolicy jest wiele sklepów meblowych i małych punktów stolarskich, w których możesz zamówić gotowe meble na wymiar, jednak często droższe od gotowców ze sklepu. Nawet ceny w polskiej i tureckiej IKEI nie są takie same (ta sama szafka BESTA w Polsce kosztuje 350PLN, a tutaj 329TL= ok 560PLN),  a panele podłogowe i zwykłe deski można znaleźć prawie o połowę taniej w Polsce. Logicznie, bo spora część z nich importowana jest właśnie z Polski, co odkryłam przeszukując internetowe złoża laminatów. „Wiadomo” że z Turcji sprowadza(ło) się skóry, korzuchy i dżinsy. Turcja jest przodującym eksporterem orzechów laskowych, części samochodowych, różnego rodzaju wyrobów metalowych, produktów żywnościowych, sprzętu elektronicznego. Produkuje mnóstwo i pewnie mogłaby wysyłać na zachód wiele, lecz na przeszkodzie stoją przepisy wewnętrzne Unii, nakładające inne opodatkowanie na produkty z krajów nie-partnerskich.

Spisek makaronowy – tak ostatnio stwierdził mój znajomy kupując makaron. Gdyby Unia wpuściła Turcję, włoski makaron jadłoby się już tylko ze względu na modę, bo turecki zalałby rynek (jako  „lepszy”). Pomijając patriotyzm lokalny mojego rozmówcy… Turcja faktycznie ma kwoty na eksport d UE, a turecki makaron produkowany jest zgodnie z normami  Międzynarodowej Organizacji Makaronu, której Turcja jest założycielem. A wydawało by się, że kebab… kóry nawet nie jest kebabem, tylko durum;))

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

4 thoughts on “Tureckie (nie)oczywistości”

  1. Mój znajomy ostatnio się zastanawiał: skoro amerykanie są, delikatnie mówiąc, leniwi inaczej 😉 i mają jako taki dobrobyt, to dlaczego tyle robią sami dla domu – czyli sławne DIY. Dla mnie to jest jedna ze sfer, do których nie wiem czy chcę się przełamać. Ja się wywodzę ze środowiska DIY, mój tata postawił sam dom, ja zawsze malowałam sama mieszkanie, tapety kładłam sama, wszelkie naprawy próbowałam sama. I czuję zajebistą satysfakcję, gdy zrobię coś sama. Myślę, że odmawiając sobie trochę trudu, coś się traci. Teraz mam dylemat czy w końcu zgodzić się na pomoc w sprzątaniu czy nie – a ja mam z tym wielki, ale to wielki problem. I jestem coraz bliżej przekonania, że najwyższy czas nauczyć się przyjmować/prosić o pomoc 🙂

    PS Zabierasz mi tematy, co sobie coś wymyślę, to Ty to opisujesz 😉 Niepotrzebnie znalazłam ten Twój blog, bo teraz mam „dylematy plagiatyczne” 😉

    1. E tam, każdy widzi trochę inaczej – plagiatu nie będzie:)) Skoro więcej niż 1 osoba chce o czymś pisać to chyba nawet lepiej bo to znaczy że może jest tego warte; z resztą można się zawsze odwołać zacytować skrytykować itp sama wiesz:)))
      Co do tego, że trzeba się nauczyć prosić o pomoc to zgadzam się w 100%, dodam do tego jeszcze – wydawać polecenia; jakkolwiek to nie brzmi, mieszkając pod jednym dachem z facetami wychowanymi na zasadzie „samo się robi” ja np. musiałam się nauczyć mówić: „zrób” pokazując palce, i to jest okropne, bo nie lubię siebie w roli sierżanta..

      p.s. lepiej się zastanów nad tym, czy w piątek wieczorem nie wpaść na taksim!

      1. Z wydawaniem poleceń nie mam problemów 🙂 Z tą pomocą to miałam na myśli zatrudnienie pani do sprzątania. Sama potrafię wytworzyć w około siebie burdellos na kółkach w mgnieniu oka, ale ze sprzątnięciem jest wieeelki problem. Nie lubię sprzątać tak bardzo, że niestety mogę żyć w warunkach, które doprowadziłyby niejedną turecką panią domu do natychmiastowego omdlenia, a mężczyznę do podejrzeń, że może jednak nie jestem kobietą 🙂

        A ja tak bardzo wierzę w to, że powinnam być w stanie sama sprząta swoje mieszkanie, złaszcza że nie jest jakieś mega olbrzymie 🙂

        1. o haha 🙂 no co do sprzątania to mam ten sam „problem”; nie znoszę sprzątania i o ile nie lubię syfu, nie przeszkadza mi tzw. „chaos twórczy”. tutejsze normy codziennego porządku są nienormalne: to tak jakby co tydzień mieć wielkie sprzątanie przed świętami, a codziennie takie cotygodniowe.
          ja już niejednokrotnie słyszałam „sen erkek misin” i to nie tylko w kontekście porządku:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s