Wszystko dla Rumelii!

  17 listopada wybrałam się na Trzecie Duże Spotkanie Bałkańskiej Rumelii (3 Büyük Rumeli Balkan Buluşması), imprezę zorganizowaną przez Rumeli Balkan Dernekleri Federasyonu, czyli Federację Stowarzyszeń Bałkańskiej Rumelii. Wstęp na koncert był bezpłatny, a sponsorem medialnym była telewizja TRT – Turk Rumeli Televizyonu – którą można w Turcji oglądać na kanale 126 (przynajmniej ja tak ją łapię). Na imprezę zaproszono przedstawicieli kilkudziesięciu (ja naliczyłam 66) stowarzyszeń Rumelijskich, głównie z Turcji, przeważnie ze Stambułu, ale „Rumelijczycy” mieszkają też w Belgii, Bułgarii, Kosovie, Rumunii, Grecji i Macedonii – skąd przyjechali przedstawiciele stowarzyszeń. Głównymi gwiazdami byli artyści: Lindita Hakaj z Kosova i Enes Begovic z Bośni, na scenie pojawiały się grupy folkowe z różnych krajów Bałkańskich, a telebim za sceną pokazywał film dokumentalne, na którym pomiędzy nagraniami z drogi można było odwiedzić Sarajevo, Dubrovnik, Ochryd lub Skopje. Na imprezę zaproszono także przedstawicieli partii politycznych: AKP, CHP i MHP, którzy co jakiś czas przynudzali przemowami w większości składającymi się z powitań, podziękowań, pozdrownień i życzeń, trwającymi po kilka(naście)minut.

Koncert zorganizowano na stadionie Sinan Erdem w Atakoy, i kiedy przyszłam na rozpoczęcie o 19:00, trybuny były już w większości zapełnione. Przed stadionem kupiłam sobie specjalnie na tę okazję pewnie wyprodukowany szaliczek z napisem „Herşey Rumeli için” – wszystko dla Rumelii.

O co chodzi z tą Rumelią? Rumelia to termin używany w czasach Imperium Osmańskiego na określenie Bałkanów (dosłownie oznacza „ziemię Rumów” (tak Osmanie nazywali mieszkańców dzisiejszej Grecji, i tak starych migrantów z Grecji nazywa się w Turcji). W tym samym czasie w Europie mówiło się o Bakańskiej części zdobytej przez Osmanów jako „Osmańskiej Europie”. Już kiedyś pisałam o tym, że podczas ponad 500 lat panowania Osmanów na podbitych tereach zaszło bardzo wiele zmian, a jedną z najważnieszych była Islamizacja części ludności zamieszkującej Bałkany. O ile sam termin „Islamizacja” kojarzyć się może z przymusową konwersją, większość historyków jest zgodnych, że proces przechodzenia na Islam był bardzo złożony i przebiegał różnie w poszczególnych Sandżakach (jednostka administracyjna Imperium). Terminu „Islamizacja” używa się też często w odniesieniu do Europy, mając na myśli pojawienie się Muzułmanów na danym obszarze. Faktem jest, że Muzułmanie mieszkają lub mieszkali chyba w każdym z dzisiejszych krajów Bałkańskich, a w niektórych – jak np. w Bośni lub w Kosovie – stanowią większość.

Historiografie dostarczają różnorodnych odpowiedzi na pytanie „skąd się wzięli Muzułmanie na Bałkanach”, czy „kim są”. Po pierwsze, wraz z wojskiem Sułtana na podbite tereny przybywali turkmeńscy nomadzi: Jurucy, którzy osiedlali się najczęściej w górach. Podróżowali najczęściej całymi rodzinami, wioząc ze sobą dobytek: narzędzia, koce, ubrania, a więc cały pakiet kultury materialnej. Po drugie, na podbitych terenach stacjonowały wojska Sułtana. Część armii – Janczarzy – pochodziła z naboru przeprowadzanego pośród chrześcijan. Tak zwane devşirme było genialnym pomysłem na to, jak długo rządzić bez konfliktowo: z wielodzietnych rodzin rekrutowano około 11-12 letnich chłopców, których posyłano do szkoły wojskowej, gdzie przyjmowali Islam. Niektóre rodziny, by nie oddać dziecka, postanawiały je bardzo wcześnie ożenić – stąd w niektórych częściach Bałkanów tzw. “żeński seniorat”, ale inne same oddawały swoje dzieci na służbę w wojsku wiedząc, że jeśli syn będzie bystry, ma szansę zrobić karierę i zostać w przyszłości nawet wezyrem lub paszą. Po trzecie, niektóre rodziny Słowiańskie (w większości chrześcijańskie) z podbitych terenów przyjmowały Islam. Przyczyny były różne: rzeczywista zmiana wiary (rozczarowanie dotychczasownym wyznaniem?), względy ekonomiczne (Muzułmanie płacili niższe podatki), strategiczne (szansa na lepszą pozycję społeczną). Po czwarte, wiele kobiet – z własnej woli lub jako branki – wychodziło za mąż za Muzułmanów, co najczęściej wiązało się z konwersją.

Efektem powyższych procesów było to, że w momencie pojawienia się ruchów niepodległościowych i wybuchu Wojen Bałkańskich na terenie dziesiejszych Bałkanów mieszkało bardzo wielu Muzułmanów o bardzo różnych, często zmiksowanych etnicznych korzeniach. Lata dwudzieste, pięćdziesiąte i siedemdziesiąte to fale masowej migracji Muzułmanów z Bułgarii, Grecjii, Jugosławii do Turcji. Choć migrujący często nie znali języka tureckiego, przenosili się z różnych przyczn, często politycznych: projekt Bułgarii lub Grecji zakładał powstanie państw chrześcijańskich i pozostawiał Muzułanom jedynie przymusową asymilację. W Bułgarii na przykład dotyczyło to także zmiany imienia i naswiska na “chrześcijańskie”.

Dziś w Turcji żyją jeszcze najstarsi mirganci – göçmenler – i choć ich dzieci i wnuki najczęściej “czują się” Turkami i nie znają nawet języka swoich dziadków i babć, wielu z nich częściowo identyfikuje się z krajem swoich korzeni (kökenler). Bałkany, Rumelia, to słowa o nostalgii, utraconej ojczyźnie, zapomnianej części rodziny, która została gdzieś w Skopje lub w Szumen. Istanbul, Izmir, Izmit, Bursa, Manisa to miasta, na których ulicach można usłyszeć muzykę “jak na Bałkanach”, graną np z okazji wesel lub sunnetów, w domach można zobaczyć zdjęcia z Sarajeva, Dubrovnika, pocztówki ze Skopje, zjeść “Rumelijskiego” burka, napić się kawy w kawiarni “Rumeli”, a nawet leczyć się w Rumeli Hastane – Szpitalu Rumelji.

Na sobotnim koncercie widziałam wiele starszych osób, jednego z mężczyzn prowadzono pod ręce: wyglądał na zbliżającego się setki, ledwo poruszał nogami, ale na twarzy i w oczach miał siłę, która kazała mu przyjść na spotkanie Rumelii. Co ciekawe, większość osób trzymała w rękach flagi Turcji; w kilku zaledwie miejscach widziałam orzełka Albaskiego i żóto-czerwone słońce Macedonii. Większość sali pulsowało czerwono z białym podczas występów tanecznych i śpieu artystów.

Jak zwykle przy takich okazjac zafascynowała mnie siła nacjonalizmów. Artystka z Kosova, Lindita śpiewała: Uskup, Kosova, Pristina, stawiając stolicę Macedonii w szeregu z miastami już przypięczetowanymi jako albańskie. Kilka osób wymachiwało flagą albańską, a ja nie mogłam się oprzeć, żeby nie podejść do jedynej na sali flagi macedońskiej. Właściciele flagi okazali się należeć do stowarzyszania Rumelii za Beylikduzu. Najstarszy mężczyzna odpowiedział mi idealnym macedońskim z pytaniem “a ti od kaj si”J Natomiast jego wnuczek/sym rozumiał mnie chyba tak, jak ja rozumiałam rok temu Turecki i odetchną kiedy zagadałam do niego w “jego” języku. Zapewnił mnie, że jeśli ich odwiedzę, nie będę jedyną kobietą w derneku (stowarzyszenie) – bo choć było ich około dziesięciu, nie było wśród nich kobiet. Nacjonalizmy są różne, i ten akurat predstawił się jako męski. Bo kilka metrów za nimi trzy młode Albanki wymachiwały radośnie swoją flagą.

Advertisements

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

9 thoughts on “Wszystko dla Rumelii!”

  1. No właśnie. Ja tej róznorodności jeszcze nie widzę, nie mam takiego kontaktu, ale właśnie się dowiedziałam, żę w moim zespole jest młoda dziewczyna, której rodzina pochodzi z Serbii. Ona sama urodziła się juz tutaj, ale nadal mówi w swoim języku.

    1. Ale nie łatwo jest to zauważyć ! w mojej okolicy np. mieszka mnóstwo Albańczyków, ale trzeba na prawdę się przyjrzeć i wsłuchać, umieć rozróżnić języki itd.
      Rodzina Twojej koleżanki przyjechała z Serbii czy z Jugosławii? Mam na myśli czas.

      1. Ok, zdaję raport. Koleżanka urodziła się w Turcji, ale jej rodzina przybyła tutaj w 1965 gdy muzułmanie byli prześladowani w tym czasie w Serbii. W pewnym momencie było z 10 osób z tej rodziny w jednym mieszkaniu, ale później wrócili. Teraz jej rodzice i babcia są w Serbii, ona jeszcze nie była odwiedzić kraju swoich przodków.

        1. dzięki! :)) pytałam z ciekawości. 1965 to jeszcze Jugosławia, już za Tita, ale niestety jeszcze z pozostałościami po polityce Rankovića. Praktycznie co drugi Muzułmanin z Bałkanów z którym rozmawiam, wspomina politykę Rankovića jako jedną z przyczyn emigracji do Turcji.

          1. Ładnie. Własnie sobie uświadomiłam, że poznałam dwie fale emigracji z ex-Y. Drugą to moi znajomi w Kanadzie – emigracja na początku lat 90tych.

          2. ex-Yugo (tak jak Polacy;)) jest wszędzie:) Sami Macedończycy mają diaspory w USA, chyba każdym kraju Europy, a nawet w Australii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s