Gotowane i surowe: o kotach i maratonach

Miałam dziś w planach wybrać się na maraton, a właściwie 8km spacer pomiędzy Azją i Europą, którego odcinkiem głównym jest most Bogazaici – jeden z najdłuższych mostów na świecie (z tego co wiem, czwarty na liście), o długości ponad kilometra, spinający dwa kontynenty i Istanbul. Organizowany po raz 34ty przez Vodafone Maraton Eurazja ma dwa warianty: 15 kilometrowy bieg dla twardzieli i 8 kilometrowy spacer dla hedonistów. Wybrałam opcję numer 2, dostałam kilkutysięczny numer o romantycznej końcówce 69, i czekalam na 11.11. Niezła data, jak na pro-zdrowotny maraton;)

Plany musiałam zmienić ze względu na kota: kot, którego zgarnęłam z ulicy niecały miesiąc temu miał wczoraj poważną operację: usunięcie prawie połowy zębów, mnóstwo badań, rentgen, medyczno-chirurgiczne randevu dla bogatych. W trakcie tych wszystkich testów okazało się, że niedość że kot ma zdeformowany język (prawdopodobnie w wyniku porażenia prądem), grzybicę i potworną infekcję, która spowodowała konieczność usunięcia zębów, to na dodatek ma wirusa leukemii, czyli kociej białaczki. Podobno jest tak, że 2/3 kotów, jeśli żyją w dobrych warunkach, radzą sobie z tym wirusem na tyle dobrze, że będzie jedyie patrolował ich krew nie podejmując żadnych ataków. Dlatego zdecydowaliśmy się zaryzykować i dać kotu drugie lub trzecie życie w bonusie, bez konieczności szybkiego umierania w wyniku owej okrutnej infekcji pyszczka.

Kocia operacja spowodowała, że dziś nie poszłam na maraton, i może lepiej, bo jeden z uczestników biegu na 15 kilometrów zmarł na atak serca. Udział w maratonie nie wymaga wcześniejszej zgody lekarza – dziwne jak na Turcję, gdzie żeby zapisać się na państwową siłkę robią mi EKG, a już na basen badają i krew, i mocz. A tu maraton, i nic, żadnych papierków od specjalistów, że można. W takiej Ameryce zaraz można by pośmiertnie pozwać organizatorów i otrzymać od nich kilka milionów odszkodowania – oczywiście dla rodziny. Nie wiem, czy tu będą jakiekolwiek konsekwencje dla organizatora – Vodafone – ale bardzo bym się zdziwiła, gdyby były. Chciał, to pobiegł, nikt mu nie kazał. 34 lata miał, zdrowy był, do pracy i ożenku w sam raz, no cóż, RiP.

Nie dalej jak pół roku temu na atak serca umarła dziewczyna w wieku licealnym, która zestresowała się testami wstępnymi na uczelnie wyższe. Czy za duża była presja kariery, a u Maratończyka zwycięstwa, czy poprostu mamy takie słabe serca?

Wbrew zaleceniom zdrowej diety jemy junk food, i ciężko obwiniać tu zdrowy samozachowawczy instynkt, skoro tak się odżywia nawet kot.

Bo wracając do mojego kota, od kilku dni odkrywam jej upodobania kulinarne i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie da się naturalnie zrozumieć kotów, szczególnie ucywilizowanych. Mój kot nie je: wątróbki, kurczaka, whiskasa i innych puszek, sera; a lubi za to: pastę z czarnych oliwek, kajmak, masło, rybę pieczoną w ziołach, ogórki, i frytki – a te ostatnie wprost uwielbia. To pewnie jeden z droższych kotów ulicznych w okolicy, bo choć chirurg dentysta operował ją „po znajomości”, to wszystkie testy, medykamenty, sala i ekipa kosztowały w sumie tyle, że spokojnie można by kupić dwa zdrowe rasowe koty. Ale co z tego, skoro  to jest własnie kismet, a ja nie popieram kupowania przyjaźni, nie przemawia do mnie hodowla i reprodukcja, powielanie dobrych, przeselekcjowanych genów w imię „estetycznego” wyglądu i najnowszej mody na psy i koty. Efekt jest taki, że wiele osób kupuje takie ładne, mięciutkie, młode, nowe, a potem wyrzuca je na ulicę gdy okazuje się, że sikają i czasem chorują. Taki był pewnie scenariusz mojego kota, który jest perskim vel irańskim lub chinchile – w sumie wszystko mi jedno bo wzięłam ją z ulicy nie dla tego, że miała płaski nos, ale że po jego prawej stronie zobaczyłam czarną zaropiałą ranę.

Podobno 70% kotów ulicznych w Ist ma białaczkę, i większość z nich żyje 3-4 lata po czym umiera w wyniku różnych dziwnych chorów wycieńczenia organizmu. Ja wiem że to wielu osób nie wzrusza– cóż, taka jest cena wolności i „prawo natury”;) Ale czy na pewno? O jakiej naturze mówić w przypadku odrzucenia surowego i jedzenia pieczonego/smażonego? Czy to nie Levi Strauss`owska kultura, która właśnie poprzez umiłowanie przetwarzonego objawia przeciwstawianie się dzikiej i surowej naturze?

Claude Levi Strauss w swojej książce „Surowe i Gotowane” (The row and the cooked), która przybiła pieczątkę początkowi strukturalizmu, opisał świat jako mozaikę opozycji, które w życiu codzienny służą zwykłym śmiertelnikom jako narzędzia formowania abstrakcyjnych myśli i przenośni. Te binarne opozycje bazujące na zmysłach poprzez ciągi skojarzeń wiodą w przestrzeń abstrakcji i idei, które zaszyfrowują się w mitach. I tak na przykład pieczone to kultura, która „wynalazła” piekący ogień, przeciwstawna naturze lubującej się w surowym, a mit o Edypie prowadzi do zrozumienia biologicznych przyczyn zakazu kazirodztwa.

Wiele nieszczęść zwierząt tłumaczy się poprzez „z natury”; z natury dzikie, polują,  na wolności, wygrywa najsilniejszy. Jednak przecież niektóre z nich – tak jak psy czy koty – udomawiały się niemal równolegle z człowiekiem. Kto jest dziś na tyle „dziki”, żeby złapać rękami rybę i bez pomocy noża i grilla lub chociaż ognia, tak po prostu ją zjeść? Chodzić zimą bez kurtki i butów, a spać w jamie w lesie? Jeśli nawet 15 km maraton lub egzamin na studia to zbyt dużo dla niektórych młodych serc, to gdziejest Natura? I podobnie, czy można się się w takim razie dziwić Cywilizowanemu Kotu, że woli frytki od surowej wątróbki (którą się brzydzi), a zostawiony na ulicy po prostu sobie nie poradzi, bo zmarznie, przeziębi się, zatruje, przegra,tak jak jego udomawiacz – człowiek?

I pomyśleć, że to wszystko się wydarza właśnie w Stambule, Istanbule mieście Siedmiu Wzgórz i dwóch kontynentów.

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

2 thoughts on “Gotowane i surowe: o kotach i maratonach”

  1. Ha! Widzę, że nie tylko mnie nie udało się zrealizować planu. Ale pozwolę sobie sprostować tematy maratonowe:

    – Maraton jest tylko jeden. Czyli ten, który ma 42km i 195m. I to była główna impreza dzisiejszego dnia. Natomiast 15km i 8km to imprezy towarzyszące. Bardzo często maratonom towarzyszą półmaratony.

    – Maratony w takich dużych miastach to zazwyczaj imprezy międzynarodowe, tak jak i ten dzisiejszy. Standardem jest, że deklaracja chęci uczestniczenia w maratonie równa się potwierdzeniem, że stan zdrowia uczestnika na to mu pozwala i wzięciem całem odpowiedzialności za stan zdrowia na siebie. Organizatorzy maratonów i innych imprez sportowych nie biorą odpowiedzialności za stan zdrowia uczestników. Nawet w Stanach.

    I już w ramach plotek, niedawno właśnie w mojej fabryce umarł na zawał chłopak 34 letni – podczas podróży poślubnej. Też podobno zdrowy jak rydz. Aha, junkie to narkoman, ale Tobie pewnie chodziło o junk food 😉

    1. Dzięki za uwagi, sprostowania są zawsze mile widziane!
      Dobrze, że zwracasz uwagę na nazewnictwo, jednak sam organizator wrzucił wszystko pod jedną nazwę Maratonu Euroazjatyckiego (http://www.istanbulmarathon.org), wyróżniając 4 kategorie: Maraton (42km), 15km, 8km i Halk Yürüyüşü (spacer narodowy/ludowy). Nic dziwnego, że tego dnia wszyscy brali udział w „maratonach”, nazywając tak nawet 8 kilometrowy spacer. Moim zdaniem swobodnie można mówić o Maratonie i maratonach, jako że w języku potocznym „maratony” istnieją i mają się dobrze;)
      Hmm, może masz rację co do standardów, jednak zgłaszając chęć uczestnictwa niczego nie podpisywałam, nie podawałam danych osobowych, jedynie otrzymałam kartkę z numerem uprawniającym do udział w imprezie. Piszę o tym ze szczyptą ironii, bo dziwiło mnie, że musiałam zrobić EKG, żeby ćwiczyć pilates, a tymczasem każdy mógł swobodnie wziąć udział w biegu na własne ryzyko. Trochę mnie bawią plotki z amerykańskich sal sądowych (zakładając, że są prawdziwe), gdzie udowadnia się, że się nie wiedziało że np. papierosy szkodzą; w tym wypadku informacji o tym, że np. bieg może stanowić ryzyko dla zdrowia nigdzie w widocznym miejscu nie było. Podobnie jak o tym, że stres przed egzaminem może być szkodliwy;))
      pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s