29 Październik: o nielegalnym świętowaniu

Dokładnie przedwczoraj czyli 29 października Turcja oficjalnie świętowała 89-tą rocznicę ogłoszenia republiki, w tym roku idealnie wślizgującą się jako dodatkowy dzień wolny po kilkudniowym Bayramie. Na sam Bayram zbytnio nie zwróciłam uwagi; szczęśliwie udało mi się uniknąć wizyt w miejscach składania/ćwiartowania ofiar, nie uczestniczyłam w żadnych obiadach kolacjach ani śniadaniach, praktycznie nie przyjmowałam i nie składałam życzeń, a jedynym nietypowym wydarzeniem Bayramu była inwazja dzieci, które wykorzystały Bayram jako pretekst żeby w końcu mnie zagadać i zajrzeć do mojego mieszkania przy okazji „chodzenia po Bayramie” czyli proszenia o słodycze i pieniądze. Przez kilka dni Bayramu Istanbul był też cudownie pusty i cichy, a ci, którzy nie wyjechali na wakacje, chodzili w odświętnych strojach; prawie nic nie warczało, nie piłowało, nie produkowało, słowem – raj;)

Działo się” dopiero w święto z okazji rocznicy ustanowienia republiki Turcji. Ci, którzy intersują się turecką polityką znają zapewne poglądy i pomysły premiera Erdogana i jego partii AKP, jednak tym razem zaskoczył większość. Mówiąc w skrócie: główne władze Ankary zabroniły mieszkańcom świętowania obchodów rocznicy w tradycyjnych miejscach min. przy pomniku-grobie Ataturka i wyznaczyły jako miejsce celebracji główny hipodrom. Ponad to, ograniczyły swobodę ekspresji ogłaszając np. zakaz przynoszenia kwiatów lub własnych symboli. W efeksie, tysiące ludzi (jak podaje Hurriet: ponad 50.000) ludzi, wyszło na ulice Ankary by na przekór zakazom i rozporządzeniom z flagami i chorągiewkami przespacerować się aż do pomniku Ataturka. Zamiar świętowania został zinterpretowany przez Erdogana jako jawny protest, przygotował więc kontrofensywę: sprowadził sztaby opancerzonej policji, zablokował wjazd zorganizowanych (by świętować=protestować) autokarów do Ankary i spokojnie udał się z Gulem na hipodrom. Świętujący oczywiście zignorowali nawoływania policji do zaprzestania „protestu” i zostali poczęstwoani wodą z policyjnych rakiet i gazem pieprzowym. Jak stwierdził szef opozycyjnej CHP: dyktator Recep Tayip na znak demokratycznych poglądów kazał policji atakować emerytów, dzieci, kobiety, starców, których jedyną winą było to, że chodzili i świętowali. Autokary które wiozły ludzi z Istanbułu i innych miast stały u wrót Ankary, a „nielegalni” świętujący celebrowali Republikę po swojemu na chodnikach przed autokarami.

W wieczornym wystąpieniu RT Erdogan poraził błyskotliwością stwierdzając, że wszędzie jest ojczyzna, państwo (millet) i nie ważne gdzie się świętuje, (ale wszyscy powninni zrozumieć, że wybrane przez niegomiejsce to jedyne słuszne): hipodrom nie jest wcale gorszym miejscem do ekspresji niż strefa zakazana – ze względów nie do końca jasnych. Dodał, że nieuszanowanie zakazów i „masowy protest” na ulicach to czysta demonstracja terroryzmu. Cóż, wygląda na to, że w Turcji wszystko co nie jest zgodne z pomysłem TRE jest terrorem. Np. rządania studentów o prawo do bezpłatnej edukacji w języku matczynym to nie ekspresja społecznych potrzeb a hakowanie komputerów rządowych to nie przestęstwo; wszystko to terror. Powstaje zatem na naszych oczach nowa prawda o terroryźmie, nowe zasady dobra i zła.

Przedwczorajsi świętujący terroryści krzyczeli np: Turcja jest świecka i taka pozostanie.

Pobożne życzenie! Póki co, rządząca partia na dobre rozsiada się w rządowym fotelu, wprowadzając Arabski do szkół, zwiększając liczbę szkół koranicznych, i „przymykając oko” na kobiety w chustach. O ile 4 lata temu kobieta w hijabie nie miała wstępu do wielu publiczbych urzędów i instytucji (np. nie mogła studiować na świeckiej uczelni), o tyle przedwczoraj na trybunie hipodromu w pierwszym rzędzie widniała na niebiesko zakryta żona prezydenta Gula.
Nie jestem przeciwna różnym formom ekspresji, ale to, co się dzieje, to nie zmiana mody albo nagłe wyzwolenie religijności, ale raczej próba kreowania nowej ideolgii narodowej, w której zmienia się symbole, wartości, treści i znaczenia.

I tak oto, Ataturk ma nie być już Tatą-Turków i przyjąć pokornie rolę byłego przywódcy Turcji. Imperium Osmańskie, znane z dużej (w porównaniu np. do Europy) tolerancji religijnej i wyluzowania sułtanów (którzy np. raczej się nie żenili i raczyli się anyżówką) staje się nagle kolebką Islamu i byłym Muzułmańskim Imperium. Przykładów można by mnożyć…. ciekawa jestem wyborów za rok; ciekawa jestem i to bardzo, w którą stronę pójdzie Turcja?

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

1 thought on “29 Październik: o nielegalnym świętowaniu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s