Formalności związane z pobytem w Turcji, czyli jak zbadać granice swojej cierpliwości

„Formalności” odstraszają samym brzmieniem; słusznie kojarzą się z dugotrwałą męczarnią, niemocą, koniecznością współpracy z różnymi poziomami inteligencji, kolekcjonowaniem pieczątek, podpisów, i bankructwem. 12 Prac Asteriksa to przy tym pestka, jeśli chce się studiować w Turcji nie będąc Erazmusem ani uczestnikiem jakiegokolwiek w miarę ogarniętego programu.

Wiara, że program stypendialny w jakikolwiek sposób pomoże mi w sprawach formalnych, okazała się złudzeniem. Pomimo magicznej pieczątki stupendium rządowego TUBITAK musiałam wszystkie kroki pokonać samodzielnie, natrafiając na różnego rodzaju pułapki, zmyłki, zagadki i absurdy, które z perspektywy antropologicznej byłyby ciekawą pożywką, gdyby nie dotyczyły bezpośrednio mnie:) Tyle tytułem wtępu.

Żeby móc przebywać legalnie w Turcji dłużej niż 90 dni (tyle obejmuje wiza turystyczna kupowana na granicy), należy zdobyć magiczny dokument o nazwie Ikamet – czyli pozwolenie na pobyt na czas określony, który daje prawo do pobytu oraz do wyjazdów i wjazdów do Turcji. Są różnego rodzaju Ikamety: pracownicze, małżeńskie, studenckie (i inne, których znaczenia nie udało mi się rozszyfrować). Żeby zdobć studencki Ikamet, trzeba najpierw zdobyć wizę studencką w ambasadzie Turcji. Zgromadzenie dokumentów niezbędnych do otrzymania wizy to pestka w porównaniu z tym, co dzieje się potem.

Na stronie ambasady Turcji mozna dokopac sie do informacji, ze po przyjezdzie do Turcji nalezy zglosic sie na komisriat policji najblizej miejsca zamieszkania w celu wyrobienia Ikametu. Nic bardziej blednego. Zanim gdziekolwiek sie pojdzie, nalezy zarejestrowac sie na spotkanie na stronie Yabncilal Subesi czyli biura dla cudzoziemcow klikajac na migajaca ikonke E-RANDEVU. Formularz rehestracyjny jest jedynym elementem jakze rozbudowanej skądindąd strony dla Yabanci, ktory jest po angiesku. Wszelkie inne treści na stronie dla cudzoziemców sątylko i wyłącznie po turecku – chcesz mieszkać w Turcji to się ucz;)) Wyrabiając Ikamet po raz pierwszy należy się umówić na spotkanie nie w lokalnym, ale głównym urzędzie policji w Stambule – lokalna policja może nam jedynie przedłużyć pozwolenie na pobyt. Ponieważ jako główna jest to jedyna placówka na cały (czterdziestomilionowy:)) Stambuł, trzeba się liczyć z długim, a nawet bardzo długim czasem oczekiwania na takie spotkanie.

Ja podczas wyrabiania Ikametki poległam już na pierwszym kroku. Odnalazłam cudem szpiegostwa internetowego system rejestracji i zadowolona z siebie umówiłam się na spotkanie na lokalnym komisariacie. Kiedy na początku stycznia 2011 poszłam na spotkanie, policjant z biura ds cudzozemców (oczywiście wyłącznie tureckojęzyczny) popatrzył na moje dokumenty i poprosił o Ikamet. W końcu udało mu się wyjaśnić, a mi zrozumieć, że trafiłam pod zły adres, bo powinnam była się zarejestrować na głównym, a nie na lokalnym. Najbliższe daty randevu na głównym posterunku przypadały na drugą połowę lutego, co nie było by aż tak straszne gdyby nie fakt, że na początku lutego wyjeżdżałam na dwutygodniowe badania do Włoch.

Wiza studencka, nawet jeśli półroczna, jest jednokrotnego wjazdu. Jeśli przed uzyskaniem magicznej Ikametki wyjedzie się z kraju, trzeba wizę zdobyć raz jeszcze, nawet jeśli pieczątki w paszporcie miało by dzielić kilka dni. Tylko wiza studencka uprawnia do studenckiej Ikametki – nie można wjechać sobie na turystyczneji kombinować z dostarczaniem potwierdzeń z uczelni. Dopiro mając Ikamet można przekraczać granice kiedy się chce. Internetowe systemy rejestracji skutecznie uśmiercają metodę „na znajomości” (nawet za cenę dwóch butelek polskiej wódki;)), wykluczają możliwość próśb i błagań. Suma sumarum, będąc we Włoszech musiałam odwiedzić tamtejszą ambasadę i ponownie uzyskać wizę studencką, mimo że w paszporcie miałam półroczną z ambasady w Polsce. Musiałam zapłacić raz jeszcze (drożej), ponownie pokazać wszystkie potrzebne dokumenty, włącznie z pismami potwierdzającymi że to Nauka, a nie wakacje sporowadziły mnie do Włoch (anulując moją pierwszą wizę). Ikametkę odebrałam dopiero w marcu, po ponad dwóch miesiącach przebywania w Stambule.

Ikamet jest nie tylko dokumentem umożliwiającym legalne przebywanie i przekraczanie granic Turcji. To także swoisty magiczny klucz, bez którego większość wrót do normalizacji życia codziennego nie funkcjonuje. Przykład – założenie konta w banku. Dopiero podczas trzeciej (półtoragodzinnej) wizyty w banku udało mi się skompletować informacje dotyczące dokumentów wymaganych do otwarcia konta. Wtedy się dowiedziałam (po tym jak o mało nie zemdlałam w banku z poczucia niemocy, wściekłości i gorąca), że potrzebuję (poza np. absurdalnym w moim przypadku numerem podatnika) mieć Ikamet – nie wystarczy paszport, bo w nim nie ma adresu, a dowód osobisty ie jest uznawany jako szanujące się ID. W dzielnicy, w której mieszkam, prawie nie ma cudzoziemców i konto udało mi się otworzyć dopiero w trzeciej placówce (tego samego) banku, gdzie pracowała kobieta, która na widok „yabanci” nie zareagowała atakiem paniki, próbą ucieczki itp.

Ikamet okazał się także niezbędny do rejestracji telefonu. Turcja walczy z przemytem i kombinatorstwem. Chcąc korzystać z tureckiej sieci komórkowej trzeba sobie kupić w Turcji komórkę, albo zarejestrować swoją „zagraniczną”. Nie jest prawdą, że można to zrobić tylko na lotnisku zaraz po przylocie za opłatą 10 euro (jak znalazłam na stronie ambasady). Można to zrobić kiedy się tylko zechce (byle nie częściej niż raz na dwa lata), w dowolnym głównym punkcie wybranej sieci komórkowej, mając ze sobą telefon, paszport z wizą i Ikamet, oraz tłumacza. Salony sieci komórkowych na lotnisku lub w centrum są miejscem o tyle lepszym, że ich pracownicy przywykli już do cudzoziemców i na widok Yabanci nie dostaną ataku paniki i nie wymyślą tysiąca powodów, dla których rejestracja telefonu jest niemożliwa, niewykonalna i w ogóle co to takiego (jak zdarzyło mi się w „lokalnym” salonie sieci). O ile jednak w 2011 jeszcze to było za darmo, obecnie kosztuje 100TL (czyli ok 170PLN) bez względu na to, ajki masz telefon.Dodam tylko, że i tak się to opłaca, bo ceny komórek są prawie 2 razy wyższe niż w Polsce.

Kolejnymi progami, które musiałam przejść, były rejestraca na uczelni, uzyskanie legitymacji, wyrobienie „biletu” studenckiego (specjalnej karty magetycznej z fotką umożliwiającej zniżkowe przejazdy), co tylko brzmi prosto, jeśli nie jesteś Erazmusem i prawie nie mówisz po Turecku. Podczas pierwszych miesięcy w Turcji, poza nauką języka na poziomie podstawowych zwrotów opanowałam także mowę ciała, międzynarodowe pismo obrazkowe oraz arkana mimiki i sztukę gestykuacji. Jedyną cechą wspólną wszelkich działań jest jedno: nieprzewidywalność…

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

3 thoughts on “Formalności związane z pobytem w Turcji, czyli jak zbadać granice swojej cierpliwości”

  1. Mała aktualizacja dotycząca używania polskiego telefonu z turecką kartą. Dzisiaj zarejestrowałam polski telefon w Turcji. Jak już było pisane wcześniej, jest to skomplikowane przedsięwzięcie i mam wrażenie, że nie jest jakoś odgórnie regulowane…

    30.07.2015 zakupiłam kartę w Turkcellu. Mają dobrą ofertę 2GB internetu itp za 25TL. Plus zapłaciłam 40 TL za aktywację numeru. Chciałam po jakimś czasie zarejestrować telefon, ale okazało się, że można to zrobić do 1 miesiąca od daty wjazdu na teren Turcji. Na szczęście chwilę później akurat miałam zaplanowaną podróż- wyjazd-wjazd.

    Sama rejestracja telefonu: Aby zarejestrować telefon udajecie się do specjalnego urzędu. Zabieracie ze sobą paszport, ikamet, telefon i 131,50TL. Tam spisują wasze dane i informacje o numerze aparatu. Z opłaconym kwitkiem idziecie do swojego operatora. Tam znowu telefon, ikamet, paszport i w wypadku Turkcellu kolejne 100TL. Opłata mocno wątpliwa bo Pani nie potrafiła wytłumaczyć za co pobierana i oczywiście bez żadnego paragonu czy innego potwierdzenia wpłacenia pieniędzy. Tyle. Po godzinie przyszedł sms potwierdzający zgłoszenie. Na 1 osobę można zarejestrować tylko 1 telefon. Rejestracja telefonu dotyczy jednego numeru i jest ona ważna przez dwa lata. Z informacji koleżanki, która jest tu już długo wynika, że jeszcze chwilę temu rejestracja kosztowała 115TL a Turkcell nie pobierał opłaty 100TL. Ponąć regułu tutaj zmieniają się bardzo często i wg widzimisie pracowników i urzędników. Powodzenia:)

  2. Wreszcie ktoś konkretnie opisał jak działa ten cały IKAMET! Pytanie z mojej strony, czy na potwierdzeniu, że oczekuje już na pozwolenie na pobyt (czyt. złożyłam wszystkie dokumenty) mogę opuścić Turcję i wrócić? Czy, aby wrócić muszę wykupić wizę turystyczną? Aktualnie mam erasmusową wizę z Ambasady Turcji (Warszawa).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s