O tym, jak chciałam zostać gwiazdą w haremie:]

Nie mam zbyt wielu przygód w Turcji; wiodę tu raczej spokojne i zdrowe życie, a „szaleję” w Macedonii. Jednak nawet tutaj zdarza mi się czasami robić głupie rzeczy. Dziś w tv zaczyna się trzeci sezon mydlanego niby-historycznego (a de facto histerycznego) tasiemca „Mühteşem Yüzyıl” (Wspaniały Wiek) i z tej okazji przypomniałam sobie, jak to jakiś czas temu zamarzyła mi się kariera gwiazdy tureckich seriali:P

A było to tak: sesja, jak wiadomo, to czas wyjątkowo kreatywny, kiedy myśli się o wszystkim innym tylko nie o tym, o czym trzeba. I właśnie podczas sesji, kiedy przy herbacie gadałam ze znajomymi o niczym, ktoś rzucił hasło, że zamiast farbować Turczynki, do scen w haremie powinni zatrudniać Słowianki. We wspomnianym serialu główna postać kobieca to słynna Roksolana, grana przez Turczynkę z Niemiec, której średnio wychodzi akcent rosyjski. No a przecież, ja bym się idealnie nadawała do odgrywania ról w haremie! Ten akcent, kolor skóry i oczu, i, rzecz jasna, praktyka;) Że od słów do czynów czasem krótka droga, natychmiast wrzuciłam w google zbiory słów: casting, istanbul, film itp i rozpoczęłam wysyłania zgłoszeń. Bawiłam się świetnie, wpisując w „umiejętności” jazdę konno i traktorem i zamieszczając wmiarę wyważone fotografie. Po kilku godzinach byłam już pewna, że granie w serialu było by dla mnie wspaniałą antropologiczną przygodą, a w dodatku okazją do podszkolenia Tureckiego, poznania jakichś ludzi, no i być może zarobienia dodatkowej kasy. Słowem, pomysł idealny!Przeszkolonana różnych treningach „jak uniknąć bycia ofiarą handlu ludźmi” (ba, nawet raz prowadziłam taki!) sprawdzałam, czy dana agencja posiada pełny opis z adresem, telefonem itp. i czy w ogóle istnieje, po czym wysłałam zgłoszenia do dwóch czy trzech z nich. Prawie od razu dostałam odpowiedź od jednej, że w celu rejestracji trzeba przyjść na casting, cośtam zapłacić za zdjęcia, itp. Pełen profesjonalizm, i za dużo zachodu jak na realizację chwilowej zachcianki;) Nie wiadomo dlaczego, następnego dnia przeglądałam gazetę na ostatniej stronie zobaczyłam ogłoszenie kolejnej agencji, która chwaliła się naborem do wspomnianego serialu o haremie. Nie zastanawiając się za wiele (a właściwie wcale) i nie sprawdzając nic-a-nic, wysłałam swoje zgłoszenie korzystając z linka podanego w gazecie.

Nie minęło dni kilka, i oto w niedzielę wieczorem odbieram telefon z nieznanego numeru. Męski głos w słuchawce przedstawia mi się w ekspresowym tempie uniemożliwiającym zrozumienie „kto zacz”, i pyta, czy następnego dnia rano mam czas by przyjść na spotkanie w celu statystowania w jakimś filmie. English? No. Robię zakupy, więc odpowiadam zdekoncentrowana, i zamiast wypytać, kim jest, tłumaczę, że niestety nie dam rady, mam spotkanie na uczelni, może innym razem. Jeśli to prawdziwa super agencja, to pewnie już nie zadzwonią, ale cóż, w końcu uczelnia jest priorytetem, nawet w zestawieniu z perspektywą sławy;) Jednak w następną niedzielę sytuacja się powtarza, udaje mi się zrozumieć, że chodzi o granie w serialu „Fatmagül`un cośtamcoś”. Z rozmowy wynika, że od razu zostałam „zakwalifikowana” do filmowania, i w celu nagrania spotkać się mamy o9:00 rano przezd Galatasaray Lisesi, w okolicach Taksim. Usiłuję zdobyć aders, pod który niby mam się udać, i negocjować czas spotkania na normalną popołudniową porę, ale mój rozmówca jest bardzo stanowczy: przecież metrobusem błyskawicznie dojedziesz, będziemy nagrywać serial, koniecznie przyjedź jutro i już.

Po rozłączeniu się tłumaczę moim współdomownikom treść rozmowy i pytam się, czy kojarzą w ogóle taki film? Rzeczywiście chodzi o „Fatmagül`un süçü ne”, tasiemcowy serial, który bardzo nie spodobał się tureckim feministkom. Główna bohaterka, Fatmagül, zostaje zgwałcona przez 3 mężczyzn i pod przymusem wychodzi za mąż za jednego z nich. Bosko. Poza tytułową Fatmagül, w serialu nie pojawia się zbyt wiele kobiet, a na pewno nie ma tam cudzoziemek i haremu. Sprawa zaczyna się robić podejrzana, no ale zawsze można pojechać i sprawdzić, w końcu przygoda, pod warunkiem, że nie pojechałabym sama. Jednak moja potencjalna obstawa denerwuje się i stwierdza, że nie chce mu się rano wstawać tylko dlatego, że mam głupie pomysły, a poza tym to szmatławy serial i grając z nim „zaprzepaszczę moją naukową karierę” (?). Choć jestem coraz bardziej pewna, że o żadnej karierze w przypadku tej agencji nie ma mowy, dla przekory postanawiam pojechać i wybadać sytuację.

Jednak pomysł jechania do agencji-widmo i spotykania się sam-na-sam z podejrzanym typem coraz mniej mi się podoba więc w nocy wstaję i przeszukuję historię w laptopie, żeby dla własnego spokoju odnaleźć wspomnianą agencję. Żadna z tych, które znalazłam przez internet nie ma siedziby w okolicach Taksim, zatem podejrzewam tę z gazety. Okazuje się jednak, że strona internetowa agencji z gazety, z której wysyłałam zgłoszenie, w magiczy sposób zniknęła. Google nie rejestruje numeru telefonu, spod którego do mnie dzwoniono, nie ma też żadnej z wersji nazwy agencji, jaką udało mi się zrozumieć z rozmowy i zapamiętać z momentu wysyłania. Przeglądam zatem gazety, szukając ogłoszenia ze wspomnianym linkiem, jednak tamta konkretna gazeta dawno już jest w koszu, a w kolejnych takiego ogłosznia nie ma i już. Według googla w okolicy Taksimu w ogóle nie ma żadnej agencji i nie nagrywa się tam wspomnianego serialu. Usiłuję znaleźć turecki odpowiednik La Strady ale okazuje się, że takiego nie ma:)

Postanawiam zatem nigdzie nie jechać i się wyspać, zapominając o całej sprawie. W nocy mam koszmary o tym, jak to idąc na spotkanie trafiam do agencji, ale rzecz jasna nie filmowej, i nijak nie mogę stamtąd się wydostać. Nie wnikając w szczegóły nieprzyjemnego snu, budzę się przerażona i wyłączam telefon, zła na siebie za własną głupotę.

Przed południem mam w telefonie pięć nieodebranych połączeń. Czy normalne agencje umawiające się na casting z cudzoziemkami wydzwaniają do nich, jeśli nie przyjdą? I czy w ogóle umawiają się w miejscu typu „pod Rotundą”, nie podając adresu i wiedząc, że osoba, która przyjdzie, pewnie nie zna miasta a po Turecku mówi że pożalsięboże? Wniosek jest jasny – znowu trafiłam na maniaka, i być może właśnie uniknęłam spotkania z sutenerem. Telefony z agencji-widmo powtarzały się jeszcze przez kilka tygodni, spod różnych nieznanych numerów, aż w końcu oderałam i powiedziałam, że nie jestem już zainteresowana karierą gwiazdy i proszę o usunięcie moich danych. Moja rodzina (aby nie było, że mieszkam tu sama) nie pozwala na udział w państwa filmie.

Reklamy

Autor: Eyen

Początki mojej etnograficznej przygody sięgają laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii w ramach którego miałam szansę pojechać na pierwsze badania terenowe do zachodniej Macedonii. Przez kolejne lata byłam zaangażowana w badania dokumentujące relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim oraz migrację z Macedonii do Włoch. Przez kilkanaście miesięcy mieszkałam w stolicy Macedonii, Skopje, jako stypendystka programu CEEPUS, oraz wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Równolegle do antropologii ukończyłam magisterskie studia z ochrony środowiska w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i przez rok po obronie pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z Warszawskich stowarzyszeń. W styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie jako stypendystka programu TUBITAK-BIDEB na uniwersytecie Yeditepe i przeprowadziłam się do Turcji. Moje badania dotyczyły tożsamości muzułmanów z zachodniej Macedonii w kontekście migracji i więzi z Turcją. Od roku 2017 kontynuuję studia na wydziale antropologii Uniwersytetu Oslo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s