Ramadanowy Karnawał

Czas karnawału to czas odwrócenia. Moment, kiedy nie obowiązują normalne zasady, a świat staje na głowie.

Jest Ramadan, miesiąc postu Muzułmanów. Co to w praktyce oznacza?

Że przez najbliższy miesiąc religijna lub tradycyjna większość będzie (symbolicznie i nie tylko) terroryzowała niereligijną bądź innowyznaniową mniejszość. Przynajmniej tam, gdzie mieszkam:)

 Poranek  (po)Karnawałowy

W Cennet Mahallesi dochodzi już dziewiąta przed południem, wokół cisza jak makiem zasiał. W zazwyczaj ruchliwej okolicy nie ma żywego ducha: pozasłaniane białymi tkaninami okna milczą, ulice są puste, a większość sklepów jeszcze zamknięta. Tylko nieliczni pracują – właściciel szwalni obok leniwie otwiera drzwi hali eksportu, nadal pustej.

Wczoraj udało mi się zasnąć dopiero po trzeciej nad ranem. Jak co wieczór, dzieci sąsiadów do pierwszej trzydzieści w nocy rozgrywały mecz piłki nożnej. Drzwi wejściowe do mojej klatki schodowej były główną bramką i hucznie wiwatowały – wraz z dziećmi – każdy strzelony gol. Co zrobić, przecież to dzieci, niech się bawią, przynajmniej w domu spokój.

Ramadan to miesiąc postu. Według przekazu zapisanego w hadisach, prorok Muhammed przez 40 dni pościł od wschodu do zachodu słońca, wstrzymując się od jedzenia i wody i większość czasu spędzając na kontemplacji.  Do tradycji codziennej post przeniósł się jednak z uszczerbkiem. To, co uleciało, to najczęściej kontemplacja: ją uprawia niewielu z moich rozmówców. Większości post kojarzy się – paradokslanie – z jedeniem: z powstrzymywaniem się od niego w ciągu dnia, i celebrowaniem posiłków w nocy. Odwrócenie zegara i przeniesienie balansu życia na czas nocny.

Otwarcie

Moi sąsiedzi, jak większość poszczących, pierwszy łyk wody piją gdy słońce chowa się za horyzontem. Moment złamania postu, pieczętowany przez wielu zjedzeniem na wzór proroka jednego daktyla, obwieszczają nawoływania z meczetów oraz uliczni bębniarze. Co ciekawe, to właśnie moment pierwszego łyku lub kęsa nazywany jest Otwarciem: Ramadanu lub postu.  To symboliczne przeniesienie akcentu z powstrzymywania się od posiłków na akt konsumpcji to jeden z kluczy do zrozumienia praktyki Ramadanu. Nie jego znaczenia historycznego lub religijnego, ale właśnie codziennych czynności skoncentrowanych wokół miesiąca postu.

Zaraz po wołaniu muezina, moi sąsiedzi wspólnie zasiadają do śniadania-kolacji. Z okna mojej kuchni mogę zobaczyć nawet kolor ich herbaty – na czas posiłku wszystkie zasłony są odsłonięte a okna otwarte. Jest godzina 21:00, życie dopiero się zaczyna. Na czas Ramadanu wiele osób rezygnuje ze zwykłych dziennych czynności i/lub przenosi je w czas nocy. Niektóre sklepy na głównej ulicy otwarte są od 22:00 do 2:00. Na przykład ten z filmami na dvd i grami – i tak wiadomo, że główny nurt życia przepłynie przez ulicę po 22, więc w dzień skel jest po prostu zamknięty.

Wiele osób na czas postu funkcjonuje w nocy. W skrajnych przypadkach ci, którzy nie pracują, budzą się dopiero przed wieczorem. Słyszałam takich historii więcej niż kilka – na przykład mój znajomy, nazwijmy go Ali, w czasie postu budzi się około 19:00 do rana. Moi sąsiedzi mają prywatny biznes, zatem godziny pracy przenieśli na późne popołudnie. Inni z kolei starją się być aktywni po posiłku przed wschodem do południa, by później przespać ten najgorętszy środek dnia.

Niewątpliwie post najbardziej daje się we znaki pracującym. Z podziwem wspominam moich znajomych pracujących w nadleśnistwie, którzy codziennie wychodzą do pracy około 7 rano i wracają późnym popołudniem. Zazwyczaj po pracy jest jeszcze coś w domu do zrobienia tak że nie zawsze uda im się przespać przed Iftarem (posiłkiem wieczornym). Po wieczerzy-śniadaniu, kładą się spać i wstają dopiero by zjeść przed wschodem słońca. Inny przykład to młody chłopak pracujący w restauracji, która, choć otwierana około południa, obsuguje klientów także w ciągu dnia. W największy upał, przyrządzając jedzenie, chłopak do wieczora pości.

Większość moich poszczących znajomych podkreśla jednak, że Ramadan nie jest taki trudny. Wiele osób mówi, że kluczem do utrzymania postu jest wsparcie bliskich – jeśli nikt nie je, nie jest się głodnym. Rzeczywiście to tak trochę działa, co mogę potwierdzić na podstawie własnego doświadczenia z badań. Choć proponowano mi jedzenie, wolałam poczekać na Iftar by zjeść wraz z innymi. Spożywanie posiłków to bowiem więcej niż wchłanianie – to społeczny akt.

Czas nocnego rozpasania

Sahur, drugi posiłek podczas Ramadanu  spożywa się zaraz przed wschodem słońca. W lipcu wypada to około 5:30 rano (podczas gdy wieczorny posiłek około 20:30). Dokładny czas posiłków wyznaczają specjalnie przygotowane kalendarze, podające także porę modlitw na każdy dzień. Aby nie przegapić dozwolonej pory, z pomocą poszczącym przychodzą uliczni bębniarze. Z nostalgią wspominam głęboki jak bicie serca dźwięk bębnów z macedońskich lub tureckich wsi.  Te na mojej ulicy zamiast koźlej skóry mają zimny metal. Na takich bębnach nie da się grać, można w nie co najwyżej walić, czego okrutnie doświadczam każdego poranka. W okolicach tej porannej kolacji wszyscy się krzątają. Szczękają sztuśce, trzaskają drzwi i okna, brzęczą talerze. Potem jest zmywanie i sprzątanie, a wszystko w wielkim uniemiłowaniu ciszy.

Ramadanowy karnawał to także rozświetlone ulice, nocne jarmarki i pikniki, a także specjalne oferty barów i restauracji, które prześcigają się się w „ramadanowych” propozycjach. Przypominające weselny bankiet menu przedstawione w reklamie w gazecie zawiera nawet baklawę. W centrum miasta o 1-2 w nocy można zjeść przyżądzone z żółtego sera i cukru kunefe, a przed lodziarniami twrzą się kolejki Czas postu zmienia się w czas nocnego karnawału. Dla wielu bowiem, każda noc to mini-święta, mini-bajram.

Co mnie zadziwiło, to że niektórzy pierwszy posiłek w Ramadan jedzą w Burgerkingu. Inni udają się do drogich restauracji. Paradokslanie, wiele uwagi skupia się właśnie na jedzeniu. Przed wieczorem przed piekarniami tworzą się kolejki po ramadanową pidę (rodzaj chleba), a gazety prześcigają się w wyszukanych przepisach. Jeśli już jeść, to wyjątkowo!

Nieposzcząca mniejszość musi sobie jakoś znaleźć miejsce w ramadanowym karnawale. Przestawienie się na nocny tryb życia ma sens – w ciągu dnia rzeczywiście jest upał. Jednak w tym ramadanowym karnawale trudno jest uchwycić duchowy sens postu. Kontemplacja, jeśli jest, to bardzo, bardzo niewidoczna.

Advertisements

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

1 thought on “Ramadanowy Karnawał”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s