hosz geldiniz (witam) i szczypta antropologicznych refleksji

Mieszkam w Turcji już prawie rok. Kilka razy usiłowałam opisywać swoje doświadczenia i obserwacje w postaci bloga, lecz porzucałam tę ideę po każdym nieudanym wpisie. Przez kilka lat pisałam wyłącznie o Macedonii, i ciężko było mi nagle zmienić kierunek bez poczucia „zdradzania”; jednocześnie czułam, że próby połączeń tych dwóch doświadczeń w jednen blog zaowocują sztucznym byciem w pomiędzy-nigdzie.

Rok spędzony w określonym miejscu odpowiada czasowi wymaganemu na przeprowadzenie badań terenowych – przynajmniej trzymając się tradycji dłogoterminowych badań antropologicznych. Czy to wystarczający czas, czy może zbyt krótko, czy wręcz za długo? Po doświadczeniach w Macedonii i Turcji, i kilku innych różnoczasowych „być” w innych miejscach nie potrafię odpowiedzieć inaczej niż że wszystko zależy od kontekstu. Pytając „czy wystarczy”, nie mam na myśli uczucia „nasycenia” się daną kulturą, miejscem, przestrzenią (Macedonia zawsze zostawia mi niedosyt;)), ale odpowiednie zatopienie się w kulturze, „kulturową zażyłość”, umiejętność poruszania się w lokalnych dyskursach tak, by rozumieć – choć więcej niż trochę – znaki, symbole, słowa, zdarzenia…

Podczas gdy po roku regularnych wyjazdów do Macedonii potrafiłam już swobodnie porozumiewać się po Macedońsku, a niedługo potem mogłam bez większego trudu studiować w Skopje, po rocznym mieszkaniu w Stambule umiem zrobić zakupy na bazarze, porozmawiać o pogodzie, piłce nożnej i samopoczuciu. Mimo że nawet oglądam tv i usiłuję czytać gazety, czuję niedosyt rozumienia i jednak nadal dryfuję po powierzchni. Szok kulturowy w Turcji nie opuszczał mnie przez kilka pierwszych miesięcy – pewnie też dlatego, że mieszkam w dzielnicy, gdzie postać „yabanci” (cudzoziemiec, obcy) jaskrawo odróżnia się od otoczenia. Kiedy jadę do Kadikoy, gdzie najczęściej zamieszkują studenci Erazmusa i przyjezdni czuję się tak, jakbym nagle przyjeżdżała ze wsi do miasta. Gdybym miała prowadzić badania jedynie w Turcji, wartościowy temat, który wykraczałby poza „Kurdowie a Turcy”, byłabym w stanie sformułować dopiero po kilku miesiącach, ciężko byłoby to zrobić nawet po kilku krótkich wizytach. Nie umniejszam absolutnie ważności tematu Kurdów, jednak tzw. „lokalne praktyki codzienne” to wielokolorowy wachlarz znaczeń którego odcienie można zacząć rozróżniać dopiero gdy umiejętność patrzenia przekonwertuje się z „polskiego” na – choć trochę – „tutejsze”.

Reklamy

Autor: Eyen

Od kilku lat zajmuję się etnologią i antropologia Bałkanów, głównie Macedonii. W ramach laboratorium etnograficznego na warszawskiej etnologii prowadziłam badania terenowe o tematyce genderowej w zachodniej Macedonii. Następnie już w lipcu 2007 pojechałam do Włoch, by choć przez kilka dni poobserwować życie pechalbarów - migrantów z Macedonii. Równolegle, przez prawie dwa lata byłam zaangażowana w badania w ramach grantu MENiSW "Relacje społeczne i etniczne na pograniczu macedońsko-albańskim", pod przewodnictwem Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. W lutym 2008 po raz piąty przyjechałam do Macedonii, tym razem na stypendium do Skopje, by przez kilka miesięcy choć trochę poznać "normalne", codzienne życie tego miasta. Prozaiczny brak czajnika elektrycznego, pralki, czy kulturowego nawyku picia herbaty posiadały swoisty urok i prowokowały, by poddawać w wątpliwość znaczenie słowa "powrót". Już w styczniu 2009 po raz kolejny pakowałam się do Skopje, tym razem na dziewięć miesięcy, jako przyszła wolontariuszka programu Młodzież w Działaniu. Pracując dla organizacji Kreaktiv, prowadziłam warsztaty z ekologii i rękodzieła, pracowałam z młodzieżą Romską i realizowałam projekt genderowego treningu w Skopje. W "międzyczasie", odwiedziłam Tiranę, Sarajevo, Sremski Karlovci... by za każdym razem tęsknić za Skopje. Równolegle do antropologii studiowałam także ochronę środowiska w warszawskiej sggw. Po kilku przerwach w studiowaniu, w grudniu 2010 w reszcie obroniłam mgr ze specjalizacji ochrona przyrody. Przez rok pracowałam jako koordynatorka projektu promującego recykling w jednym z dużych ngo-sów w Warszawie, po czym w styczniu 2011 dostałam się na studia doktoranckie w Stambule na uniwersytecie Yeditepe. Moje badania dotyczą współczesnych migracji z Macedonii do Turcji. Równolegle, współpracuję przy projekcie badającym ponadpaństwowe więzi łączące migranów Macedońskich we Włoszech... Od stycznia 2011 mieszkam w Stambule. Studiuję na studiach doktoranckich w instytucie Antropologii na Yeditepe University, prowadząc badania o trans-granicznych więziach pomiędzy Macedonią i Turcją (tak bardzo, bardzo ogólnie mówiąc;)). Od niedawna piszę bloga także o moich doświadczeniach z Turcji. Główny punkt podróży ciągle się przesuwa. Ima vreme.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s