Komunikacja miejska w Stambule: reklama i (realna!) parodia

Jakiś czas temu pisałam o podróżach metrobusem, które nazwałam grą miejską. Otóż, mój ulubiony metrobus został gwiazdą i to podwójnie. Najpierw… stacja cnn turk wyemitowała reklamę komunikacji miejskiej iett: życie jak w bajce, piękne, czyste, rozświetlone szczęściem.

Później… Hayrettin nakręciła anty-reklamę, ukazującą “jak jest na prawdę”.

Oba filmy, moim skromnym zdaniem, idealnie ilustrują reację media:rzeczywistość. Zapraszam do obejrzenia obu filmów poniżej, i na prawdę polecam!!!

Oto reklama:

http://www.youtube.com/watch?v=0RBPdi0K29U

A oto rzeczywistość (której doświadczam regularnie):

http://www.youtube.com/watch?v=0Gca1E7qdE8

Liminalne organy, czyli rozważania o legalnych związkach

Moja krew jest w fazie liminalnej. Wiem, że mam już płuca: zatwierdzone, zewaluowane, zakwalifikowane do kategorii “dobre”. Ale krew wciąż jest gdzieś w laboratorium, poddawana różnorakim procesom wykrywania ewntualnych czynników dyskwalifikujących.

Żeby zalegalizować związek w Turcji (mam na myśli tzw. “ślub”), należy spełniać konkretne wymagania. Nie ma lekko! Nie można być egoistą i trzeba myśleć o zdrowiu przyszłych pokoleń. Dlatego też wszystkich kandydatów i kandydatki chętnych do wkroczenia w nową grupę społeczną czeka test: sağlık raporu, czyli raport zdrowia. W tym celu trzeba pójść do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie na badania krwi i rtg płuc. Read more of this post

Czemu można umrzeć w Turcji

Kilka dni temu byłam świadkiem nożowania. Robiłam akurat zakupy, gdy do sklepu wbiegło kilku młodych chłopaków, wyraźnie w pogoni za kimś. Zza drzwi dobiegały jakieś krzyki, jednak nie przyciągnęły ponadprzeciętnie mojej uwagi – przyzwyczaiłam się do krzyków i biegania. Jednak gdy byłam już w drzwiach, usłyszałam komentarz ekspedienta: dzieciaki się pokłóciły, i jeden drugiego dźgnął nożem. Kiedy wyszłam, na zewnątrz nie było już nikogo: kilkunastoosobowy tłum magicznie się rozpłynął. Jednak najbliższe parę metrów chodnika i ulicy były dość szeroko skropione krwią.

To już drugi raz jak widziałam w Stambule „bıçaklamak” – nożowanie. Read more of this post

Ukochana Iwana: love story o poświęceniu i przekraczaniu granic

Niedawno na ścianie grupy CS Istanbul pojawił się taki oto rozpaczliwy wpis: “Merhaba! Im planing to stay in Istanbul for a month to visit my girlfriend and i need a place to stay”. Rozpaczliwy – bo wpisany pod rząd dwa razy, i w dodatku z błędami:) Od razu pomyślałam, że ukochana nadawcy pewnie jest Turczynką. Zajrzałam na jego profil, lecz niestet nie znalazłam innych wiadomości poza tym, że młody chłopak jst Finem i włada trzema językami: Fińskim, Angielskim i Tureckim (nia ma to jak nie rozmawiać z ludźmi a podglądać bliźnich przez gogle;)).Od razu też przypomniała mi się inna historia, pewnego chłopięcia co swe serce Turczynce oddał. Imiona i nazwy zmyśliłam. Dawno temu, za siedmioma wzgórzami…

W pewnym mieście jednego z krajów Europy Iwan (a nich się tak nazywa;)) zadurzył się w Ayse. Read more of this post

Istambuł na sportowo: co ćwiczę, ćwiczyłam, lub (jeszcze) mi się nie udało

To fakt, że w Stambule jest chyba wszystko. Drugi fakt, że miasto jest ogromne, i nie zawsze możesz dosięgnąć tego, czego akurat pragniesz. Odkąd tu przyjechałam testuję różne możliwości realizacji sportowej.  Od kilku miesięcy chodzę na siłownię i na pilates, jeśli do tego dodam rower, to nie jest najgorzej. Nie udało mi się zrealizować planu “taniec, yoga, aikido”, i o tym poniżej:)

O ile w Kadikoy czy w okolicach Taksim do wyboru do koloru można wybierać między Salsą, Tango, Zumbą a Hip-Hopem, o tyle w mojej okolicy repertuar jest dość ograniczony. Ok, to fakt – jestem za leniwa na to, żeby jeździć na zajęcia tańca 1,5h w jedną stronę. Szukałam zatem czegoś bliżej miejsca zamieszkania. Szkoły tańca jako takiej nie ma. W okolicznym Domu Kultury jest podobno grupa tańca folkowego – tak przynajmniej wynika ze strony internetowej. W zeszłym roku próbowałam się zapisać, jednak spóźniłam się o jeden dzień:( Okazało się, że zapisy na wszelkie aktywności ruchowe odbywają się jedynie raz do roku, więc może spróbuję w tym – o ile grupa wystartuje. Lekcje tańca oferują też większe kluby sportowe, i czasem można zapisać się jedynie na taniec, bez konieczności zaczłonkowywania się w klubie, co może być drogie i niekoniecznie akurat potrzebne. Znalazłam więc klub fitness w Bahçelievler, który oferował zajęcia z tańca Orientalnego i Salsy. 10 minut jazdy metrobusem od mnie jest w pełni akceptowalne, umówiłam się zatem na bezpłatną lekcję próbną Oriyental Dans. Read more of this post

o (nie)komunikacji z kobietami

Nie wiem, czy to specyfika mojej uczelni, “kultury”, czy może moja własna – fakt, że co kolwiek nie zaproponuję w temacie moich badań, przeważenie słyszę: ah cudownie, wspaniale! Czasami czuję się niezręcznie, bo dzieje się tak w momentach, kiedy potrzebowałabym konstruktywnej krytyki, uwag i podpowiedzi. Tymczasem większość spotkań w sprawie moich badań czy też planu studiów zaczyna się i kończy komplementowaniem.

Było i jest mi nadal niełatwo zrozumieć kody komunikacyjne właściwe relacji student-kadra na mojej uczelni. Bardzo często spotkania – nawet przypadkowe, gdzieś na ścieżce pomiędzy budynkami – wyglądają jak przywitania na imieninach: buzi-buzi w policzek, “oh, jak bardzo się za panią stęskniłam!” i szereg komplementów na temat: brwi, torebki, butów, włosów. Bo na wydziale antropologii większość kadry to kobiety, a studentki liczebnie przeważają studentów. Chyba więc moje zakłopotanie dotyczy relacji pomiędzy kobietami w ogóle, bo wykracza też poza ramy uczelni. Oczywiście są wyjątki, ale… Read more of this post

Są takie chwile gdy… o Kirathane

Kryzys, moment, w którym wszystko urasta do niewyobrażalnych rozmiarów i nabiera ogromnej mocy. Chwila, kiedy mówię: dość, już nie mogę, i wszystko krzyczy żeby uciekać jak najdalej stąd. No właśnie, tylko dokąd? I czy migracja “byle dalej” faktycznie coś polepszy na dłużej niż trwa chwila zachwytu samą podróżą?

Akulturacja, inkulturacja, asymilacja. Zatapianie się w teren badań, przyswajanie lokalnych kodów komunikacji i norm zachowań – to czasem na prawdę boli. Najtrudniejsze jest, jeśli przyjdzie ci się zadamiawiac w miejscu, w którym powszechnie wyznawane wzorce nie tyle się różnią, co niemal są sprzeczne z twoimi i odwraca taki porządek świata, w którym czułabym się komfortowo.

Na przykład Kirathane. Staram się udawać, że ich nie widzę – bezskutecznie, gdyż same na mnie patrzą. Pod samymi oknami mam jedną wielką (i dwie kolejne zaraz na przeciwko), i za każdym razem gdy wychodzę z domu, Kirathane się na mnie gapi. Read more of this post

Egzaminy wstępne na uczelnie wyższe – ÖSYM

  To nie prima-aprilisowy żart. Akurat 1 kwietnia wznaczono na pierwszą część egzaminu wtępnego na uczelnie wyższe w Turcji. Dzisiejsza częśc to test, po 40 pytań z różnych bloków tematycznych: język Turecki, nauki społeczne, biologia, matematyka. W samym Stambule do egzaminu podchodziło ponad 2 miliony osób, a do miejsc gdzie odbywały się egzaminy pielgrzymowało co najmniej drugie tyle. Miałam okazję dziś obserwować wyprawy całych rodzin, które towarzyszyły “dzieciom” w wieku od “zaraz po liceum” wzwyż. Rekordzista, jak podała wieczorem telewizja, miał ponad 60 lat.

Z powodu egzaminów przez kilka godzin rano i wczesnym popołudniem miasto, i tak zwykle zakorkowane, dostało paraliżu wielu części olbrzymiego organizmu. Jadąc na jedną z uczelni – miejsc egzaminacyjnych – podróżowałam najpierw dwiema taksówkami, żeby w końcu złapać metrobus tam, gdzie już zatrzymywał się by przyjąć pasażerów. Kilka stacji od Avcilar do Sefakoy w ogóle nie funkcjonowało jako przystanki – kolejne autobusy przejeżdżały obok wypchane ludźmi po szyby. Read more of this post

Yeterlik sınav – egzamin kończący na etno

Przedwczoraj otrzymałam oficjalny list z uczelni potwierdzający, że oto zdałam Yeterlik sınav, czyli egzamin uwieńczający teoretyczną część studiów doktoranckich. Refleks mają nie lepszy ode mnie – egzamin zdawałam pod koniec stycznia:) Ale w Turcji czas funkcjonuje trochę inaczej niż w tzw. “Europie”.

Yeterlik sınav trwał 3 dni:
Pierwsza część to test składający się ze 100 pytań jednokrotnego wyboru, a,b,c,d. Test podzielony był na bloki tematyczne związane z poszczególnymi przedmiotami wykładanymi na wydziale. I tu zaskoczenie – bardzo dużo pytań dotyczyło tzw. przedmiotów fakultatywnych, do wyboru. Trochę to mnie zaskoczyło, bo nie spodziewałam się np. pytań z genetyki, ale cóż – wiedza doktorantki powinna wykraczać poza wąskie ramy teorii i metodologii. Nie oczekiwałam także pytań dotyczących np. konkretnych publikacji Tureckich antropologów, o których nawet nie wspominano na zajęciach z przedmiotów obligatoryjnych. Ok, zdajemy egzamin w Turcji, więc “cośtam” powinno się wiedzieć, ale na pewno było by prościej, gdyby wymagania były jasno określone przed egzaminem – np. poprzez opublikowanie listy wymaganych lektur, szczególnie z zajęć fakultatywnych. Tymczasem na stronie uczelni można przeczytać krótkie opisy poszczególnych zajęć, jednak nigdzie nie ma syllabusów – to wiedza tajemna, strzeżona przez wykładowców;) Jako jedną z porad na pytanie “jak pzygotować się do egzaminu?” usłyszałam: popatrz sobie w necie na programy zajęć na najlepszych uczelniach, np. amerykańskich, i sobie zobacz czego wymagają. Całe szczęście, na sporo pytań w teście można było odpowiedzieć “na inteligencję”. Niektóre odpowiedzi, nawet na bardzo specyficzne pytania, można było wykluczyć – zawierały w sobie błąd logiczny lub skrywały fałszywe przesłanki antropologiczne.  Nie mam pojęcia, na ile pytań odpowiedziałm poprawnie; podobno test nie był najważniejszy, jeżeli pozostałe części egzaminu “poszły dobrze”. W innym wypadku mógł posłużyć jako dodatkowy argument tłumaczący niezdanie. Read more of this post

Jak zrobić coś dobrego: kısır

  Kısır towarzyszy kobiecym spotkaniom wraz z herbatą. Podobno niektóre kobiety organizują np. kısırowe piątki lub soboty i spotykają się w stałym gronie pogadać i zjeść kısır. Polubiłam kısır od pierwszego kęsa: to banalnie prosta w przyrządzeniu witaminowa bomba:) Poniżej dzielę się przepisem z podpowidziami alternatywy dla Polski. Że aparatu nie mam, a zdjęcia telefonem wyszły marne, polecam wygooglowane obrazki dla kısır.

Składniki na średniej wielkości miskę kısır: Read more of this post

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.